Obecne skutki niżu demograficznego są jedynie bardzo złagodzoną zapowiedzią znacznie bardziej gorzkiej rzeczywistości w przyszłości [Oscar BOCKEL]

Oscar Bockel jest francuskim dyplomatą. W tekście opinii opublikowanym na łamach „Le Figaro” przekonuje, że rezygnacja z posiadania dzieci nie wynika głównie z troski o klimat, i zwraca uwagę na zagrożenie, jakie niż demograficzny stanowi dla gospodarki.
„Tak jak duże miasto dotknięte depopulacją nie staje się sielankowym miasteczkiem, jak pokazuje przykład Detroit, tak społeczeństwo doświadczające depopulacji staje się społeczeństwem w całości dotkniętym regresem i starzeniem się” — stwierdza Oscar Bockel w „Le Figaro”.
Jak zauważa Oscar Bockel w „Le Figaro”, choć we współczesnym ruchu „no kids” „argument ekologiczny często przywoływany jest jako jego moralne uzasadnienie, badania pokazują, że motyw ten ma raczej drugorzędne znaczenie”. „Rezygnacja z posiadania dzieci wynika w znacznie większym stopniu z indywidualnych wyborów dotyczących stylu życia niż wyłącznie z niepokoju związanego ze zmianami klimatycznymi” — zaznacza.
„Drastyczny spadek dzietności, obserwowany od 2014 r. i mający miejsce niemal na całym świecie, wynika znacznie bardziej z głębokich przemian społecznych i technologicznych. Pojawienie się smartfonów na przykład całkowicie zmieniło relacje uczuciowe, wpłynęło na wyobrażenia i oczekiwania ludzi oraz pochłonęło znaczną część wolnego czasu. Jest też coś, co można nazwać rodzicielskim perfekcjonizmem lub perfekcjonizmem egzystencjalnym: dziecko nie stanowi już centralnego elementu projektu życiowego, ale raczej jego zwieńczenie. O dziecku myśli się dopiero po ustabilizowaniu swojej kariery zawodowej, odbyciu licznych podróży, osiągnięciu samorealizacji, zakupie odpowiednio przestronnego mieszkania i znalezieniu idealnego partnera. Wiele osób, nie spełniając wszystkich tych warunków, rezygnuje z posiadania dzieci” — tłumaczy.
Jak ocenia Oscar Bockel, rozpowszechnianie idei, że „jest nas już zbyt wiele” albo że „posiadanie dzieci zanieczyszcza środowisko”, niesie za sobą niebezpieczeństwo dla demografii, ponieważ „paraliżuje działania publiczne i uniemożliwia tworzenie ambitnych polityk rodzinnych zdolnych załagodzić nadchodzący szok demograficzny”.
Zdaniem dyplomaty depopulacja i spadek dzietności są z ekonomicznego punktu widzenia największym zagrożeniem, jakie może dotknąć ludzkość, a jednocześnie nie zmniejszają w krótkiej perspektywie konsekwencji zmian klimatycznych.
„Nie tylko spadek dzietności doprowadziłby do spadku ludności dopiero w bardzo odległej perspektywie, zwłaszcza w kontekście procesów dekarbonizacji, ale przede wszystkim poważne nierówności społeczne, które wywołuje, osłabiają naszą zbiorową zdolność do reagowania na wyzwanie klimatyczne i adaptacji do niego. Tak jak duże miasto dotknięte depopulacją nie staje się sielankowym miasteczkiem, jak pokazuje przykład Detroit, tak społeczeństwo doświadczające depopulacji staje się społeczeństwem w całości dotkniętym regresem i starzeniem się. Jestem przekonany, że demografia będzie jednym z kluczowych tematów tego stulecia, obok rozwoju sztucznej inteligencji. Z ekonomicznego punktu widzenia starzenie się populacji oraz gwałtowny wzrost wskaźnika obciążenia demograficznego (czyli stosunku osób nieaktywnych zawodowo do osób aktywnych zawodowo) już dziś są w centrum napięć politycznych w krajach zachodnich. We Francji dyskusje na temat systemu emerytalnego pokazują, że już dziś w pełni odczuwamy skutki starzenia się społeczeństwa, mimo że wskaźnik dzietności utrzymywał się na przyzwoitym poziomie do 2014 r. Proszę sobie wyobrazić, jak wielki będzie wstrząs za trzydzieści lat, gdy będziemy musieli płacić cenę obecnego spadku! (…) To, czego doświadczamy dziś, jest jedynie bardzo złagodzoną zapowiedzią znacznie bardziej gorzkiej rzeczywistości w przyszłości” — stwierdza Oscar Bockel w „Le Figaro”.
oprac. JD







