Ostatni wystrzał Emmanuela Macrona

Emmanuel Macron obserwował u wybrzeży Bretanii wystrzelenie rakiety M51.3, zdolnej do przenoszenia głowic jądrowych, choć podczas próby pozbawionej takiego ładunku. W ostatnim roku drugiej kadencji prezydent Francji przypomina, że jego urząd oznacza także odpowiedzialność za decyzję o użyciu broni atomowej. Ten obraz można odczytać jako zapowiedź jednego z najważniejszych sporów o jego dziedzictwo, o miejsce Francji w systemie bezpieczeństwa Europy.
.Na pokładzie fregaty „Auvergne”, u wybrzeży departamentu Finistère, Emmanuel Macron przyglądał się 6 października 2026 roku próbie pocisku wystrzelonego z atomowego okrętu podwodnego „Le Vigilant”. Jak podał „Le Figaro” za AFP, obecność prezydenta nie została wcześniej zapowiedziana przez Pałac Elizejski, a wydarzenie odbyło się bez udziału mediów. Sam test był zapowiedziany, natomiast udział głowy państwa nadał mu dodatkowe znaczenie polityczne. Prezydent pojawił się w miejscu, w którym najbardziej zaawansowana technologia wojskowa spotyka się z osobistą odpowiedzialnością przywódcy.
Ten obraz dopowiada odpowiedź na pytanie, kim jest Emmanuel Macron, polityk kierujący Francją od 2017 roku, którego druga kadencja dobiega końca w 2027 roku. W jego prezydenturze ambicja wzmacniania Europy łączy się z przekonaniem o szczególnej roli francuskiego państwa i jego zdolności do samodzielnego działania. Próbę M51 można więc odczytać jako przypomnienie tej części sprawowanej przez niego władzy, której skutki sięgają daleko poza bieżący kalendarz polityczny. Życiorys, poglądy i drogę do Pałacu Elizejskiego przedstawiamy w tekście „Kim jest Emmanuel Macron”.
Emmanuel Macron i rakieta M51
Francuska Dyrekcja Generalna do spraw Uzbrojenia wyjaśniła, że operacja SMERTRIOS miała potwierdzić zdolność „Le Vigilant” do wykorzystania systemu M51 po okresowym remoncie i pracach konserwacyjnych. Pocisk nie miał ładunku jądrowego, a jego lot śledzono z wykorzystaniem środków pomiarowych DGA, w tym okrętu „Monge”. Rejon upadku znajdował się na północnym Atlantyku, w odległości kilkuset kilometrów od wybrzeży, a resort obrony zapewnił o przestrzeganiu międzynarodowych zobowiązań Francji. Była to próba systemu przenoszenia broni jądrowej, bez eksplozji atomowej.
Wersja M51.3 jest kolejnym etapem modernizacji francuskiego odstraszania, a jej wdrażanie do służby rozpoczęto w październiku 2025 roku. Według producenta, ArianeGroup, prace rozwojowe trwały dziesięć lat, natomiast wcześniejszy lot kwalifikacyjny przeprowadzono w listopadzie 2023 roku z lądowego ośrodka w Biscarrosse. Październikowy test z okrętu podwodnego wpisuje się zatem w wieloletni proces, obejmujący projektowanie, sprawdzanie i stopniowe wprowadzanie nowego uzbrojenia. Za krótkim obrazem rakiety wynurzającej się z morza stoi ciągłość pracy francuskiego przemysłu, nauki i sił zbrojnych.
Macron sam nadał wydarzeniu wyrazisty sens, pisząc w komunikacie w serwisie społecznościowym: „Aby być wolnym, trzeba budzić strach. A żeby budzić strach, trzeba być potężnym”.
Władza, której nie przekazuje sojusznikom
Artykuł 15 francuskiej konstytucji ustanawia prezydenta zwierzchnikiem sił zbrojnych, a Macron w wystąpieniu z 2 marca 2026 roku na Île Longue podkreślił, że ostateczna decyzja o użyciu broni jądrowej należy wyłącznie do głowy państwa. Tego dnia przedstawił koncepcję „wysuniętego odstraszania”, określaną po francusku jako dissuasion avancée, oraz zapowiedział zwiększenie liczby głowic. Propozycja zakłada bliższą współpracę z partnerami europejskimi, przy zachowaniu francuskiej kontroli nad decyzją o użyciu arsenału. To właśnie połączenie współpracy i narodowej suwerenności stanowi klucz do zrozumienia tej części polityki Macrona.
Wśród państw przystępujących do rozmów prezydent wymienił Polskę, obok Wielkiej Brytanii, Niemiec, Holandii, Belgii, Grecji, Szwecji i Danii. Zaproponował rozwój konsultacji, możliwość udziału partnerów w ćwiczeniach oraz współpracę wzmacniającą bezpieczeństwo kontynentu. W jego wystąpieniu europejski wymiar odstraszania łączył się również z potrzebą rozwijania zdolności konwencjonalnych. Francuska broń jądrowa ma zatem oddziaływać w szerszym otoczeniu sojuszniczym, podczas gdy odpowiedzialność za jej użycie pozostaje w Pałacu Elizejskim.
Co pozostanie po Emmanuelu Macronie?
Emmanuel Macron objął urząd 14 maja 2017 roku, a w 2022 roku został wybrany na drugą kadencję. Artykuł 6 konstytucji zabrania sprawowania więcej niż dwóch kolejnych kadencji, dlatego w 2027 roku Francuzi wybiorą jego następcę. Wraz z urzędem nowy prezydent przejmie odpowiedzialność za odstraszanie oraz decyzje dotyczące dalszej współpracy z europejskimi partnerami. Znaczenie tej zmiany, kandydatów i mechanizm wyborów przedstawiamy w kompendium wyborów prezydenckich we Francji.
Z tej perspektywy obecność Macrona przy próbie M51.3 można odczytać jako przypomnienie o polityce, której horyzont wykracza poza jego pobyt w Pałacu Elizejskim. Modernizacja systemów strategicznych wymaga wielu lat, a jej rezultaty będą służyć także kolejnym prezydentom. Obraz z pokładu fregaty sprzyja powiązaniu tych rezultatów z nazwiskiem obecnego przywódcy, choć opierają się one na pracy instytucji i decyzjach podejmowanych przez kolejne administracje. Taki sposób czytania wydarzenia jest interpretacją jego politycznego znaczenia, a nie dowodem na konkretną motywację prezydenta.
Macron od lat łączy ambicje Francji z projektem europejskim, a jego własne teksty publikowane we „Wszystko co Najważniejsze” pozwalają poznać język tej wizji. Próba rakiety nadaje jednak debacie o suwerenności szczególnie konkretny wymiar, bo skłania do pytania o to, kto posiada środki działania, kto ponosi ich koszty i kto podejmuje ostateczną decyzję. Na tym tle przyszły bilans Macrona będzie obejmował zarówno rozwój francuskich zdolności, jak i trwałość porozumień z partnerami. Zapowiedzi współpracy zyskają pełną wagę dopiero wtedy, gdy przetrwają zmianę polityczną w Paryżu.
.„Ostatni wystrzał” pozostaje metaforą schyłku tej prezydentury. Kieruje uwagę na końcowy etap rządów polityka, który wciąż chce współkształtować przyszły porządek europejski. Rakieta M51.3 pokazuje materialną podstawę francuskich ambicji, natomiast rozmowy o odstraszaniu ujawniają granice gotowości Paryża do dzielenia się odpowiedzialnością. Następca Macrona otrzyma zarówno ten instrument siły, jak i pytanie o to, jakie miejsce powinien on zajmować w bezpieczeństwie Europy.
Sebastian Nizio



