Paulina Matysiak powołana do Rady Parlamentarzystów przez Prezydenta RP

Prezydent Karol Nawrocki powołał Radę Parlamentarzystów; w jej skład weszło siedem osób spośród posłów z PiS, Konfederacji, PSL i niezrzeszonych. Rada Parlamentarzystów, podała KPRP, ma wspierać prezydenta wiedzą i doświadczeniem, by usprawnić współpracę „na rzecz stanowienia prawa przyjaznego obywatelom”. W składzie rady znalazła się m.in. Paulina Matysiak, posłanka niezrzeszona i autorka cotygodniowych felietonów „Pisane lewą ręką” we „Wszystko co Najważniejsze”
Rada Parlamentarzystów ma prowadzić dialog oparty na wzajemnym szacunku
.W skład Rady Parlamentarzystów przy Prezydencie RP weszli: Marcin Horała (PiS), Paulina Matysiak (niez.), Urszula Nowogórska (PSL-TD), Urszula Pasławska (PSL-TD), Grzegorz Płaczek (Konfederacja), Szymon Szynkowski vel Sęk (PiS) oraz Witold Tumanowicz (Konfederacja). Odebrali oni w Pałacu Prezydenckim akty powołania.
W treści aktu powołania – podała KPRP – prezydent podkreślił, że założeniem działania Rady „nie jest ukształtowanie wspólnoty poglądów, tylko prowadzenie dialogu opartego na wzajemnym szacunku”, a on chce „uwzględniać opinie reprezentantów możliwie szerokiej grupy wyborców” co wymaga „rozmowy z przedstawicielami różnych środowisk, osobami o różnej wrażliwości, głoszących różne opinie”.
Karol Nawrocki stwierdził, że jest przekonany, iż Polska „nie jest skazana na trwanie w okopach wojny między stronnictwami, a sytuacja geopolityczna i wyzwania stojące przed naszym krajem wymagają budowania porozumień wokół kluczowych zagadnień polskiej racji stanu”. Dodał, że Pałac Prezydencki „powinien być miejscem wypracowywania takich porozumień, szczególnie wśród polityków młodszego i średniego pokolenia”.
Rada Parlamentarzystów z udziałem Pauliny Matysiak, która tworzy też swój własny zespół
.Dziś trochę prywaty. Jak powszechnie wiadomo, przed wyruszeniem w podróż należy zebrać drużynę. A kiedy celem ma być lepsza Polska, to i drużyna musi być solidna. Dlatego powstała Drużyna Poli, do której dołączają kolejne osoby z całej Polski – pisze Paulina MATYSIAK.
Reakcje, które wybrzmiały w niektórych tweetach i innych wpisach w internecie, nie zaskakują; a ponieważ widziałam sugestie, że ma to być nowa partia polityczna, to warto i trzeba wyjaśnić, na czym polega ta inicjatywa.
Nie zakładam nowej partii ani nie prowadzę rekrutacji do pracy. Ze względu jednak na to, że pisze do mnie wiele osób, które oferują swoją pomoc, postanowiłam stworzyć miejsce, gdzie wszyscy chętni mogliby się ze mną skontaktować. Kogo więc szukam? Każdego, kto chciałby w danym zakresie poświęcić swój czas i pomóc mi w mojej pracy jako niezależnej posłanki z Kutna.
To możesz być i Ty, drogi Czytelniku. Niezależnie od tego, czy dysponujesz godziną tygodniowo, miesięcznie, czy kwadransem dziennie, czy możesz i chcesz wesprzeć mnie merytorycznie w sprawach, na których się znasz, czy widzisz się raczej jako aktywista albo wolontariusz, czy chciałbyś mi zwrócić uwagę na jakiś obszar, którym się dotychczas nie zajmowałam, a powinnam. Jedynym kryterium jest chęć pracy dla dobra wspólnego. Bardzo bym chciała, żeby polska polityka naprawdę była inna. Żeby rządziły nią spory merytoryczne, a nie prywatne animozje konkretnych polityków, zakulisowe gierki o stołki, tępe narracje rozgrzewające emocje, a często niestety tworzone przez zimnych specjalistów od PR-u.
Polityka powinna być miejscem, gdzie możliwe jest porozumienie się ponad podziałami w sprawach kluczowych dla Polski (to może dotyczyć całych obszarów działania państwa, konkretnych inwestycji czy rozwiązań). Działanie na rzecz dobra wspólnego musi się zacząć od zmiany w nas samych: od chęci do zrzeszania się, do wspólnej pracy, nieważne, czy w partiach, stowarzyszeniach, organizacjach, czy w inicjatywach takich jak Drużyna Poli. Bo praca polityczna – a więc praca na rzecz dobra wspólnego – nie jest sportową rywalizacją bezosobowych partii. Jest zmienianiem rzeczywistości wokół nas przez ludzi, którzy działają wspólnie.
Działanie w sferze publicznej jest zawsze nieprzewidywalne, a spotkanie ludzi, często o różnych światopoglądach, jest szansą na powstanie przestrzeni dialogu, wolności i odpowiedzialności. Wspólne działanie jest warunkiem i celem życia politycznego.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/paulina-matysiak-druzyna-poli/
Droga z Kijowa do Brukseli wiedzie przez Warszawę
.Sojusze są trwałe tylko wtedy, gdy opierają się na wzajemności. Polska zainwestowała w ukraińską przyszłość ogromny kapitał polityczny, militarny i społeczny. Otworzyliśmy granice i drzwi do naszych domów – pisze Paulina MATYSIAK.
Wielu chłopaków zostało wziętych do wojska. Wielu z nich w tym wojsku zginęło. Są to rany, których nie da się zabliźnić. Są to straty, których nie da się zastąpić. Ale oni nie zginęli nadaremno. Zginęli za wolną Ukrainę w Europie.
Wielu z wojny wróciło bez nóg, bez rąk, z zapamiętanymi obrazami, których nie da się wymazać. Okaleczeni już na zawsze. Nowe życie mogą zyskać w nowoczesnym centrum rehabilitacyjnym Unbroken we Lwowie. Miałam okazję je ostatnio odwiedzić, spotkać wspaniałych lekarzy, którzy pomagają pacjentom (zarówno cywilom, jak i żołnierzom), usłyszeć o kompleksowej pomocy, także psychologicznej, udzielanej ofiarom wojennym, o potrzebach i milionach (to niestety nie jest przesada) osób, które będą potrzebowały wsparcia.
Moja wizyta we Lwowie była związana z udziałem w XIV Sesji Zgromadzenia Parlamentarnego Ukrainy i Rzeczypospolitej Polskiej, w którym to zgromadzeniu jestem przedstawicielką. Na Ukrainę pojechałam z jasnym przekazem: miejsce Ukrainy jest w Europie, w strukturach Unii Europejskiej i NATO. To nie jest stwierdzenie sąsiada Ukrainy, ale polityka kierującego się chłodną kalkulacją polskiej racji stanu.
Będąc we Lwowie – mieście, które jest bramą Europy – czułam siłę ukraińskiego ducha. Widziałam miasto, które mimo alarmów bombowych i trudów wojny tętni życiem i nadzieją. To właśnie ten upór jest dowodem na to, że Ukraina i Ukraińcy mentalnie są już częścią Zachodu. Rosja może niszczyć ukraińskie elektrownie, ale nie zniszczyła i jestem przekonana, że nie zniszczy ukraińskiej tożsamości.
Z perspektywy Warszawy sprawa jest oczywista: im dalej na Wschód przesuniemy granice unijnych standardów i strefy bezpieczeństwa, tym bezpieczniejsze będą polskie domy. Nie chcemy, by Ukraina była strefą buforową. Chcemy, by była integralną częścią Zachodu. Ukraińska walka przekreśla neoimperialne sny Rosji o strefach wpływów w naszej części Europy. Ukraińcy swoją walką udowadniają, że mają prawo sami wybierać swoją przyszłość. I dlatego Polska powinna wspierać Ukrainę w tym procesie samostanowienia.
Polska przeszła drogę od bankruta zrujnowanego komunizmem do jednej z najszybciej rozwijających się gospodarek Europy. To jest polska szkoła sukcesu, którą trzeba się z Ukrainą podzielić. Zostawiam na boku polską transformację, której negatywne skutki są odczuwane do dziś w niektórych miejscach. To opowieść na inny osobny tekst. Z pewnością kraje Europy Zachodniej nie rozumieją specyfiki transformacji postsowieckiej tak dobrze jak my. Wierzę, że z polską pomocą Ukraina będzie mogła uniknąć błędów, które popełniła Polska.
Ale integracja to nie tylko traktaty podpisywane w gabinetach. To fizyczne łączenie państw. Musimy sprawić, by granica polsko-ukraińska przestała być barierą, a stała się mostem. Mam na myśli konkrety: budowę nowych przejść granicznych, wspólne linie kolejowe o europejskim rozstawie torów, które połączą Kijów i Lwów z Warszawą, Wrocławiem czy Gdańskiem. Można powiedzieć w tym miejscu, i nie będzie to nadużycie, że droga z Ukrainy do UE wiedzie przez Polskę i CPK. A kiedy myślę o energetyce – myślę o interkonektorach, które sprawią, że żaden szantaż gazowy czy energetyczny ze Wschodu już nigdy nam nie zagrozi.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/paulina-matysiak-droga-z-kijowa-do-brukseli-wiedzie-przez-warszawe/
PAP/MB



