Francuski „Journal du Dimanche” poleca Polskę. To jeden z najlepszych kierunków podróży dla zwolenników prawicy

Polska kierunek podróży dla zwolenników prawicy

Polska znalazła się w gronie pięciu krajów rekomendowanych przez francuski tygodnik Journal du Dimanche osobom poszukującym bezpiecznych, spokojnych i konserwatywnych kierunków podróży. Autor zestawienia, Alexandre Mendel, wskazuje na wysoki poziom bezpieczeństwa, porządek publiczny oraz stabilność społeczną jako największe atuty Polski, porównując ją z Teksasem, Salwadorem, Argentyną i Japonią.

.„Jakie są kraje, które przyciągają podróżników szukających porządku i politycznego powiewu świeżości?” – pyta Alexandre Mendel we francuskim tygodniku Journal du Dimanche (JDD). Pytanie nie jest bezpodstawne: ministerstwa spraw zagranicznych regularnie publikują przecież listy krajów, których należy unikać lub w których trzeba zachować szczególną ostrożność. Francja zresztą coraz częściej figuruje jako kraj już nie całkowicie bezpieczny. Można także zastanowić się, dokąd podróżować, aby nie uwiarygadniać reżimów wrogich zachodnim wartościom, jak na przykład państwa komunistyczne lub islamistyczne.

Dziennikarz wytypował pięć krajów, których zwiedzanie uszczęśliwi tych, dla których wartości naszej cywilizacji są istotnym kryterium wyboru: Polskę, Stany Zjednoczone (a w zasadzie Teksas), Salwador, Argentynę i Japonię. Każdy z tych krajów reprezentuje odmienny model społeczny, który warto mieć na uwadze.

Polska jest chwalona za czystość swoich ulic, bezpieczeństwo, które panuje w porównaniu z Francją („Można zostawić telefon na stole w kawiarni, nikt go nie ukradnie. Egzotyka jak na paryskie standardy”), oraz jednolitość swojej tkanki społecznej: „kwestia migracyjna jest tam tylko debatą polityczną, nie jeszcze brutalną rzeczywistością”. Dziennikarz zauważa także, że „partia komunistyczna jest zakazana”. Dodatkowy punkt dla Polski.

O Teksasie autor artykułu pisze: „Bóg, broń i kara śmierci”. „Dzieci bezpłatnie mogą zwiedzić tamtejsze muzeum więziennictwa, gdzie na wystawie znajduje się krzesło elektryczne, na którym wykonano 361 egzekucji” – opisuje. Chwali brak ideologii progresywistycznej w teksańskich miastach („nie ma dopisanego śladu węglowego każdego dania w menu restauracji”) oraz dostęp do broni palnej jako prawdziwą instytucję. Dodaje, że możliwość noszenia broni na ulicy pozwala mieszkańcom czuć się bezpieczniej. No i paliwo jest tanie. Dużo plusów, zatem.

Następnie pojawia się pewna ciekawostka: Salwador. Kiedyś kraj z najwyższym współczynnikiem morderstw na świecie (18 dziennie) i wszechpotężnymi gangami narkotykowymi, dziś jest bezpieczniejszy od Francji. Jak do tego doszło? „Prezydent Nayib Bukele wprowadził stan wyjątkowy w 2022 roku i do dziś go nie zniósł. Zdjęcia olbrzymiego zakładu karnego z 40 000 więźniami obiegły cały świat”. Zalety? Turyści masowo napłynęli, zaciekawieni krajem i niskimi cenami, a także brakiem progresywizmu. Wady? Prezydent Bukele „nie patyczkuje się” z wolnościami.

Kolejny kraj, który przeżył odnowę, to Argentyna – „Paryż bez multikulti”. Tutaj także trzeba było czekać na „prezydenta zbawiciela” w postaci Javiera Milei’ego: „Ten ekonomista, miłośnik heavy metalu i człowiek o ostrym języku doszedł do władzy, mając piłę łańcuchową jako symbol kampanii wyborczej, a dzieła Hayeka jako lekturę przed snem. Dotrzymał słowa: deficyt zamienił się w nadwyżkę, a inflacja spadła z 25% do 2,6%” – ocenia Alexandre Mendel. Buenos Aires przypomina swoim urokiem Paryż: „budynki haussmannowskie, kawiarenki z minionego wieku, księgarnie rozlewające się na chodniki”. Uwaga jednak na drobnych złodziei, choć jest to problem typowy dla wielkich metropolii.

Zestawienie zamyka Japonia, od dawna ceniona przez wielbicieli porządku i tradycji. „Dla Europejczyka Tokio stało się miastem bardziej dostępnym: słaba waluta umożliwia korzystanie z gastronomii i transportu”. Czystość, bezpieczeństwo, dobrze wychowane społeczeństwo, brak przestępczych środowisk imigranckich i brak progresywizmu – kraj posiada wszystko, co może się podobać. „Brak debaty o imigracji, bo nikt jej nie chce” – streszcza dziennikarz JDD. A co Japończycy sądzą o tej międzynarodowej chwale? Nie są z niej w pełni zachwyceni: „Zbyt dużo turystów. W Kioto niektóre ulice są nawet zakazane dla obcokrajowców”. Czyli model czerpiący z własnego sukcesu.

.Dla Francuza najwygodniejszym kierunkiem pozostaje Polska. Blisko, w Unii Europejskiej, a jednocześnie kraj, w którym Francuzi są cenieni przez miejscowych. Na pewno jest to zachęta dla Polaków, aby zadbali o to, by Polska pozostała Polską.

Nathaniel Garstecka

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 3 lipca 2026