Polska musi być obecna przy negocjacjach dotyczących Ukrainy [Radosław SIKORSKI]

Jesteśmy na pierwszej linii frontu, ponosimy ryzyko. Dlatego w sprawie Ukrainy domagamy się miejsca przy stole negocjacyjnym – powiedział minister spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski wywiadzie dla niemieckiego dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Polska musi być obecna przy negocjacjach dotyczących Ukrainy
Odpowiadając na pytanie o stosunek do rozbudowy armii niemieckiej i polskiej, Radosław Sikorski odpowiedział, że „najbardziej doświadczoną i obecnie największą armią europejską jest armia ukraińska i to jej bohaterski opór daje nam czas na zbrojenia”. Zaznaczył, że Polska już wcześniej zaczęła zwiększać wydatki na obronność, a Niemcy obecnie to nadrabiają.
Szef polskiego MSZ podkreślił, że „dopóki Niemcy są demokracją, członkiem NATO i UE, z zadowoleniem to przyjmujemy”. „Uważam jednak, że w interesie Niemiec leży osadzenie zbrojeń w bezpiecznym europejskim kontekście współpracy z sąsiadami” – zaznaczył dyplomata.
Zapytany o przewodnictwo Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji w negocjacjach dotyczących Ukrainy, Radosław Sikorski odpowiedział: „Między Morzem Czarnym, Bałtyckim i Adriatyckim w UE żyje 120 mln ludzi, a łącznie ze Skandynawią to 150 mln ludzi, którzy są o wiele bardziej bezpośrednio zagrożeni rosyjską agresją niż Niemcy”. „Nie można ignorować jednej trzeciej UE. Francusko-niemiecki silnik jest zbyt mały, aby napędzać tak duży pojazd, jakim stała się UE” – dodał. Zaznaczył, że Polska musi się również znaleźć przy stole negocjacyjnym.
Polska jest na pierwszej linii frontu
„Musimy albo działać za pośrednictwem instytucji ustanowionych w traktatach UE, takich jak Rada Europejska, albo za pośrednictwem koalicji chętnych do reprezentowania kontynentu w negocjacjach. Jesteśmy sąsiadami zarówno Rosji, jak i Ukrainy; wy w Niemczech nie. Mieszkańcy południowo-wschodniej Polski dosłownie słyszą rosyjskie bombardowania zachodniej Ukrainy. Jesteśmy na pierwszej linii frontu, a 90 proc. broni dostarczanej Ukrainie przechodzi przez Polskę. Ponosimy ryzyko. Dlatego w tej sprawie domagamy się miejsca przy stole negocjacyjnym” – powiedział Radosław Sikorski.
„FAZ” zapytał, czy Polska sama nie utrudnia swojej pozycji przez wewnętrzny spór pomiędzy prezydentem i rządem, który wpływa na postrzeganie kraju. „Inne kraje, w tym Francja, również borykają się ze skomplikowanymi sytuacjami. To część polityki, a zatem i polityki zagranicznej” – odpowiedział Radosław Sikorski.
Naszym zadaniem jest zmienić kalkulacje Putina
Mówiąc o szansach na porozumienie w wojnie między Rosją i Ukrainą, polski minister zauważył, że „przestrzeń dla dyplomacji otworzy się, gdy Putin będzie gotowy zakończyć wojnę”. „Wojny kolonialne kończą się dopiero wtedy, gdy agresor dojdzie do wniosku, że nie jest w stanie odzyskać swojej byłej kolonii za akceptowalny koszt. Myślę, że z każdym miesiącem, w którym Ukraina przeprowadza udane głębokie uderzenia i kontrofensywy, zbliżamy się do tego celu. Naszym zadaniem jest zmienić kalkulacje Putina. Postąpiliśmy słusznie, udzielając Ukrainie 90 mld euro pożyczki z UE. To powinno zmusić Putina do ponownego rozważenia, czy będzie w stanie utrzymać tę wojnę przez kolejne dwa lata. Być może jednak w Moskwie nie mówi mu się już prawdy: że nie da rady” – powiedział Radosław Sikorski.
Komentując rosyjskie działania sabotażowe w Polsce, przypomniał, że „przez ostatnie 500 lat nauczyliśmy się, że powinniśmy traktować Rosję poważnie, gdy nam zagraża”. Odnosząc się do stosunków Europy i USA, szef polskiej dyplomacji zaznaczył, że „Amerykanie od lat otwarcie mówią, że Europa Zachodnia zbyt długo korzystała z dywidendy pokoju, że ich uwaga kieruje się ku innym obszarom i że musimy wzmocnić naszą własną konwencjonalną obronę”.
Mówiąc o ukraińskich dążeniach do członkostwa w UE, Radosław Sikorski zapewnił, że Polska wspiera otwarcie rozdziałów, gdy zostaną spełnione techniczne warunki wstępne. „Oczywiście, będziemy prowadzić negocjacje, a w niektórych obszarach nie będą one łatwe, ponieważ nasze interesy nie są identyczne. Zawsze istnieją pewne kwestie historyczne z sąsiadami. Ale sekretarz generalny ONZ powiedział mi kiedyś, że krajom bardzo trudno jest porozumieć się w sprawie przeszłości, a znacznie łatwiej jest porozumieć się w sprawie przyszłości”.
PAP/MJ




