Strategicznej fabryce amunicji we Francji grozi zamknięcie. Jak Europa ma się sama obronić?

Produkcja amunicji w Europie jest jednym z warunków budowania obronności, jeśli Berlin i Bruksela odwrócą się od Stanów Zjednoczonych. Tymczasem strategicznemu francuskiemu zakładowi Forges de Tarbes grozi zatrzymanie działalności. Producent stalowych korpusów pocisków kalibru 155 mm zmaga się z problemami technicznymi i zaopatrzeniowymi, a decyzje zarządcze budzą pytania francuskiej Generalnej Dyrekcji Uzbrojenia, która zawiadomiła prokuraturę. Historia firmy należącej do Europlasmy pokazuje, jak daleka bywa droga od europejskich deklaracji strategicznych do zapewnienia ciągłych dostaw amunicji.
.Coraz częściej słychać w Brukseli i kilku stolicach europejskich słychać, że Europa powinna przejmować większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo, zwiększać wydatki wojskowe i wzmacniać przemysł obronny, aby z czasem odciąć się od Stanów Zjednoczonych. O powodzeniu tych zamierzeń rozstrzygną jednak nie deklaracje polityków, ale również zdolności przedsiębiorstw, w tym tych, w których powstaje gotowa amunicja. Opisana przez „Journal du Dimanche” sytuacja jednego z istotnych przedsiębiorstw francuskich w branży, Forges de Tarbes, stanowi ostrzeżenie, że nawet strategiczny zakład we Francji może znaleźć się w kryzysie – i to w okresie wzmożonego zapotrzebowania na jego produkcję.
Francuski przypadek nie rozstrzyga rzecz jasna o zdolnościach całej Europy, ale pozwala zaobserwować mechanizm, który może stawiać pod znakiem zapytania skuteczność planów polityków. Państwa zamawiają uzbrojenie u dużych koncernów, podczas gdy wykonanie kontraktów zależy od sieci wyspecjalizowanych dostawców, ich płynności finansowej, pracowników i stanu urządzeń. O ile kolejne europejskie strategie mają przynieść rzeczywistą samodzielność działania.
Strategiczny zakład we Francji, produkujący amunicję 155 mm, pod groźbą zamknięcia
Forges de Tarbes w departamencie Hautes-Pyrénées produkuje stalowe korpusy pocisków artyleryjskich kalibru 155 mm, wykorzystywanych między innymi przez armatohaubice Caesar. Znaczenie fabryki wynika ze specjalistycznego procesu kucia. W komunikacie z grudnia 2025 roku Europlasma przedstawiała ją jako jedyną francuską kuźnię zdolną do wytwarzania wielkogabarytowych korpusów drążonych. A więc chodzi w tym przypadku o konkretną kompetencję przemysłową, której utrata osłabiłaby cały łańcuch produkcji amunicji.
Co się stało? Bezpośrednim zagrożeniem jest wezwanie prefektury do „skutecznego uregulowania stanu urządzeń ciśnieniowych”, w przypadku których wystąpiły opóźnienia w wymaganych kontrolach i ponownej kwalifikacji do użytkowania. Władze wyznaczyły termin do 31 grudnia 2026 roku, po którym realną groźbą są sankcje, włącznie z zatrzymaniem działalności zakładu. W czasie gdy politycy domagają się przyspieszenia produkcji obronnej, strategiczna fabryka musi więc najpierw zapewnić zgodne z przepisami funkcjonowanie własnych instalacji.
Trudności wykraczają poza stan techniczny urządzeń. Pracownicy alarmują o warunkach pracy i przerwach w dostawach surowców, natomiast rozmówca „Journal du Dimanche” związany z KNDS zarzuca Europlasmie wcześniejsze problemy z dotrzymywaniem terminów. Z perspektywy odbiorcy amunicji wszystkie te okoliczności przekładają się na to samo ryzyko, czyli brak pewności, czy zamówione komponenty rzeczywiście dotrą na czas.
To nie jest ani sprawa nowa, albo jednorazowa. Podczas wystąpienia w Zgromadzeniu Narodowym 15 października 2026 roku szef Generalnej Dyrekcji Uzbrojenia (DGA) Patrick Pailloux poinformował o szybkim pogorszeniu sytuacji finansowej firmy latem oraz o objęciu jej ścisłym nadzorem. DGA zawiadomiła prokuraturę o niedawnych decyzjach zarządczych, które miały przyspieszyć to pogorszenie i budzą zastrzeżenia urzędu.
Dziennik ekonomiczny „Les Échos” wskazuje ponadto na co najmniej kontrowersyjną operację dotyczącą nieruchomości fabryki, która miała zapewnić środki finansowe, a zarazem pozbawić producenta własności zakładu bez poinformowania władz. Pojawia się pytanie o to, jak skutecznie chronić ciągłość produkcji wojskowej, jeżeli niepewność dotyczy także warunków dysponowania miejscem jej prowadzenia.
Mówimy o kuli śniegowej narastających problemów. Również relacja „La Dépêche du Midi” z 15 października 2026 wskazuje na poważne problemy z dalszym funkcjonowaniem zakładu.
Produkcja amunicji w Europie wymaga więcej niż zamówień
Forges de Tarbes nie jest przedsiębiorstwem pozbawionym perspektyw sprzedaży. W komunikacie z 22 grudnia 2025 roku Europlasma informowała o umowie z KNDS France obejmującej dostawy od 60 tys. do 150 tys. korpusów pocisków w okresie 2026–2028, z możliwością przedłużenia współpracy o kolejne trzy lata. Dokument przewidywał również podwojenie zdolności przeznaczonych dla KNDS w razie zgłoszenia takiego zapotrzebowania, przy czym 150 tys. oznaczało górny pułap wskazanego przedziału dostaw, a nie bezwarunkowo zagwarantowany wolumen.
Ten kontrast ma znaczenie dla europejskiej polityki obronnej, ponieważ pokazuje granice przekonania, że wystarczy zwiększyć zamówienia, aby uruchomić większą produkcję. Dostawca musi wcześniej kupić surowce, utrzymać urządzenia, opłacić pracowników i sfinansować czas między rozpoczęciem prac a otrzymaniem zapłaty. Wniosek z przypadku Tarbes jest taki, że wieloletnim kontraktom musi towarzyszyć zdolność ich wykonania, zabezpieczona finansowo i organizacyjnie.
Europlasma przejęła zakład w 2021 roku, kiedy znajdował się on w bardzo trudnym położeniu. Grupa, wywodząca się z działalności związanej z przetwarzaniem odpadów przy użyciu technologii plazmowej, rozwinęła następnie strategię przejmowania innych zagrożonych przedsiębiorstw przemysłowych. Jej szef Jérôme Garnache-Creuillot przedstawiał te działania jako sposób zachowania francuskich kompetencji i odbudowy strategicznej produkcji.
Model ten budził pytania już przed październikowym alarmem. Podczas przesłuchania kierownictwa Europlasmy 2 kwietnia 2026 roku komisja śledcza Zgromadzenia Narodowego zajmowała się między innymi finansowaniem przejęć przez obligacje zamienne na akcje oraz konsekwencjami takich operacji dla akcjonariuszy i stabilności grupy. Garnache-Creuillot bronił długoterminowego charakteru swojej strategii i wskazywał na inwestycje w przejmowane zakłady, podczas gdy parlamentarzyści domagali się wyjaśnień dotyczących jej finansowych i przemysłowych podstaw.
Niepokój pogłębia sytuacja Fonderie de Bretagne, innej spółki należącej do Europlasmy. Według „Journal du Dimanche” sąd handlowy w Lorient zdecydował 15 października o jej likwidacji sądowej, oznaczającej zwolnienie 244 pracowników, choć grupa przejęła zakład dopiero w 2025 roku. Cytowany przez gazetę przewodniczący komisji obrony Jean-Michel Jacques zarzuca Europlasmie brak przejrzystości, wskazując między innymi, że nie otrzymał dokumentów potwierdzających deklarowane próby fragmentacji prototypów pocisków kalibru 120 mm.
To problemy konkretnej grupy przemysłowej, lecz wpisują się w szersze trudności sektora. Analiza Ośrodka Studiów Wschodnich z 21 września 2026 roku wskazuje, że wielkie francuskie koncerny obronne zależą od około czterech tysięcy małych i średnich przedsiębiorstw, a zwiększanie produkcji utrudniają niedobory pracowników oraz napięcia między producentami, poddostawcami i państwem.
Obrona Europy bez USA zaczyna się również w fabrykach
Europejskie instytucje dostrzegają skalę wyzwania. Biała księga obronności „Gotowość 2030”, przedstawiona w marcu 2025 roku, wskazuje potrzebę przejęcia przez Europę większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo, a zarazem podtrzymuje znaczenie NATO i więzi transatlantyckiej.
O potrzebie przejścia od strategicznych wyobrażeń do konkretnych zdolności pisał na łamach „Wszystko co Najważniejsze” Edward Lucas w tekście „Bezpieczeństwo Europy wymaga zdolności do obrony przed Rosją”. Zwracał uwagę na konieczność zwiększania wydatków, mądrzejszego ich wykorzystania i rzeczywistego przygotowania do obrony. Historia Tarbes dopisuje do tej dyskusji wymiar produkcyjny, ponieważ wiarygodność odstraszania zależy również od dostawców komponentów, finansowania materiałów i sprawnych instalacji.
Na łamach „Wszystko co Najważniejsze” opisywaliśmy także francuskie plany znacznego zwiększenia zapasów wybranych rodzajów pocisków i dronów do 2030 roku. Forges de Tarbes pokazuje, dlaczego realizację takich zamierzeń trzeba mierzyć również kondycją przemysłowego zaplecza, a nie wyłącznie wysokością zapowiadanych wydatków. Trudności producenta korpusów amunicji nie oznaczają automatycznie zatrzymania montażu Caesarów, ale ujawniają ryzyko dla krajowej zdolności zaopatrywania artylerii.
Odpowiedź na pytanie, jak Europa ma się sama obronić, musi zatem obejmować zdolność do utrzymywania produkcji także wtedy, gdy zawodzi jeden z dostawców. Przy postępującym odwracaniu się od Stanów Zjednoczonych znaczenie europejskich zapasów, alternatywnych źródeł zaopatrzenia i tempa uzupełniania strat będzie w oczywisty sposób rosło. Sprawdzianem samodzielności stanie się to, czy po pierwszych dostawach uzbrojenia europejski przemysł będzie potrafił zapewniać kolejne, bez przerw powodowanych problemami, których nie rozwiązano w okresie przygotowań.
Sebastian Nizio



