Francja chciałaby zwiększyć zasoby pocisków i dronów nawet o 400 proc. do 2030 roku [Politico]

Francja zbroi się i planuje zwiększyć zasoby pocisków i dronów nawet o 400 proc. do 2030 roku - podał w piątek portal Politico, opisując projekt nowelizacji ustawy o planowaniu wojskowym. Czterokrotny wzrost odzwierciedla zmianę hierarchii priorytetów francuskiego budżetu obronnego.

Francja zbroi się i planuje zwiększyć zasoby pocisków i dronów nawet o 400 proc. do 2030 roku – podał w piątek portal Politico, opisując projekt nowelizacji ustawy o planowaniu wojskowym. Czterokrotny wzrost odzwierciedla zmianę hierarchii priorytetów francuskiego budżetu obronnego.

Francja zbroi się – czterokrotny wzrost

.Dnia 8 kwietnia francuski rząd przedstawi nowelizację ustawy o planowaniu wojskowym, na mocy której w latach 2027-2030 przeznaczone zostanie na obronność łącznie ponad 280 mld euro, co obejmuje m.in. zwiększenie wydatków na zakup dronów i pocisków do kwoty 24,5 mld. Ustawa ma na celu przygotowanie państwa do „gospodarki wojennej”. Projekt przewiduje przeznaczenie na obronę 63,3 mld euro w 2027 r., 68,3 mld euro w 2028 r., 72,8 mld euro w 2029 r. i 76,3 mld euro w 2030 r. Po jego przyjęciu przez parlament kwoty te będą coroczne zatwierdzane w ustawie budżetowej.

– Najpilniejszą kwestią jest oczywiście amunicja. Planujemy zainwestować dodatkowe 8,5 mld euro w zamówienia w latach 2026–2030, oprócz 16 miliardów euro przeznaczonych na mocy ustawy z 2023 roku – powiedział premier Sebastien Lecornu.

Francuskie władze chcą zwiększyć o 400 proc. zapasy amunicji krążącej, takiej jak drony kamikaze, bomby kierowane AASM Hammer o 240 proc. oraz pociski Aster i Mica o 30 proc.

Jak zauważyło Politico, Francja nie zamierza rozbudowywać swoich sił zbrojnych. Mimo wcześniejszych obietnic prezydenta Emmanuela Macrona i premiera Lecornu, Paryż nie planuje zakupu dodatkowych myśliwców Rafale ani fregat.

Rozważane jednak jest opracowanie nowego modelu czołgu podstawowego. Projekt przewiduje, że Francja rozpocznie badania mające na celu ocenę, co mogłoby zastąpić czołgi Leclerc, które władze planują wycofać do 2037 roku.

Francja zbroi się i obecnie pracuje razem z Niemcami nad czołgiem nowej generacji Main Ground Combat System, jednakże jego wejście do służby opóźnia się – pierwotnie było planowane na 2035 rok, a obecnie francuskie ministerstwo obrony podaje 2045 rok.

Jak pisze Politico, we Francji panuje powszechne przekonanie o potrzebie zwiększenia wydatków na obronność. Choć przedstawiony projekt obejmuje okres do 2030 roku, przewiduje się, że następca Macrona przedstawi kolejną propozycję w 2027 roku.

Portal przypomina, że po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w 2022 roku, większość krajów europejskich rozpoczęła modernizować i rozbudowywać swoje zdolności obronne, wydając miliardy euro na zbrojenia. Tendencja ta nasiliła się po ponownym wyborze Donalda Trumpa na prezydenta USA, w obawie, że Waszyngton wycofa się z NATO i przestanie być gwarantem bezpieczeństwa w Europie. 

Atomowe nawrócenie Macrona

.Filozof polityki, Jan ROKITA, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” twierdzi, że: „Muszę przyznać, że z satysfakcją obserwuję, jak z hukiem upadają rozmaite przesądy, co do których sądziłem, iż panować będą nad Europą już do końca mojego żywota. Atomowe nawrócenie Macrona sprawia mi radość, dając zarazem nadzieję, że i inne mroczne nonsensy, panujące nad Europą, będą odchodzić w przeszłość, a politycy zaczną odzyskiwać zdrowy rozsądek. A nagromadziło się tej ideologicznej ciemnoty na naszym kontynencie chyba więcej niźli kiedykolwiek w ciągu ostatnich stuleci! I co najbardziej groteskowe, tak samo jak w przypadku atomu, udało się omamić umysły licznych Europejczyków, iż tym razem ciemnota jest postępowa. To jednak, co nadal niepokojące, to fakt, iż polityczni siewcy ciemnoty nie poczuwają się do żadnej z tego tytułu odpowiedzialności. Choćby gdy idzie o francuski atom: premier Philippe, na polecenie Macrona, w roku 2019, cichcem zakazał badań naukowych nad nowymi technologiami jądrowymi, likwidując zaawansowany program Astrid, w który Francja zainwestowała wcześniej prawie miliard euro, a którego celem było stworzenie nowej generacji reaktorów, zasilanych paliwem jądrowym z recyklingu, a więc uniezależniających kraj od politycznie wrażliwego importu uranu. Teraz ten sam Macron przekonuje w La Seine Musicale, że to jest właśnie technologia najlepsza z możliwych; ta, która ma dać jego krajowi energię wolności i suwerenności. Tak więc można? Zwalając wszystko na rzekomą zbiorową winę nas – Europejczyków?”.

„Spodobała mi się reakcja francuskiego prawicowego publicysty Xaviera van Lierde, związanego ze znienawidzonym przez macronistów Radiem Courtoisie, reklamującym się jako „radio wszystkich prawic”. Van Lierde prowadził od lat kampanię publicystyczną przeciw antynuklearnej polityce Macrona i Philippe’a, zarzucając obu, iż wymusili na koncernie EDF decyzje o wygaszaniu reaktorów, sprzeczne nie tylko z interesem narodowym Francji, ale także z biznesowym interesem samej firmy. Oskarżał też obu polityków, iż winni są zarówno gwałtownemu wzrostowi cen energii dla Francuzów, jak i niespotykanym wcześniej przerwom w dostawach prądu”.

„Teraz, gdy Macron głosił swą atomową mowę w La Seine Musicale i piętnował ekologów z Greenpeace jako negacjonistów nauki, van Lierde zrobił taki oto wpis na platformie X: Mój rzeźnik, mój sklepikarz, mój listonosz, mój piekarz, mój hydraulik, moje własne dzieci i przyjaciele moich dzieci, moja szwagierka, mój wujek, właściciel mojej ulubionej knajpki i jej klienci – wszyscy wiedzieli, że zamknięcie naszych elektrowni jądrowych to bzdura! To oni mieli rację, wbrew Prezydentowi Republiki, wbrew przewodniczącej Komisji Europejskiej, wbrew wszystkim ministrom i niemal wszystkim mediom oraz wbrew całej bandzie zadufanych w sobie i pretensjonalnych ważniaków z tak zwanego »kręgu rozumu«” – pisze Jan ROKITA w tekście „Atomowe nawrócenie Macrona” – cały artykuł [LINK]

PAP/ LW

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 3 kwietnia 2026