Przegląd polskiego kina w Pradze

W Pradze startuje przegląd polskiego kina. – Wybierałem filmy, które moim zdaniem mają potencjał zarówno dla konkretnej grupy widzów, jak i dla szerszej publiczności -powiedział organizator przeglądu Vavrzinec Menszl. Do końca wakacji zaplanowano osiem projekcji.
W Pradze w ciągu roku nie ma wieczoru, podczas którego nie odbywałoby się jednocześnie kilka konkurujących ze sobą wydarzeń
.Pierwszym pokazywanym filmem będą „Trzy miłości” Łukasza Grządka. – Jest lato, panuje swobodna atmosfera, nie chcemy pokazywać filmów całkowicie płytkich i lekkich, ale chcemy pokazywać filmy inteligentne. Filmy, które moim zdaniem pasują do lata – powiedział Menszl.
Widzowie będą mogli zobaczyć jeszcze filmy: „Wróbel” Tomasza Gąssowskiego; „To nie mój film” Marii Zbąskiej; „Światłoczuła” Tadeusza Śliwy, „LARP. Miłość, trolle i inne questy” Kordiana Kądzieli; „Simona Kossak” Adriana Panka, „Każdy ma swoje lato” Tomasza Jurkiewicza oraz „Córka trenera” Łukasza Grzegorzka.
– Są to filmy, o których w ciągu ostatniego roku pisali do nas widzowie naszego festiwalu, dzwonili do nas lub przypominali nam, że jest film, który na przykład widzieli i chcieliby zabrać na niego jeszcze kogoś ze swoich przyjaciół lub partnerów – powiedział Menszl.
Festiwal, o którym wspomniał, był dorocznym przeglądem filmów środkowo-europejskich 3Kino. W takiej formule wystartował w 2014 roku, a w 2025 roku organizatorzy zdecydowali się ograniczyć przegląd tylko do polskiego kina, chociaż pozostawili nazwę 3Kino. – Chcemy pozostać festiwalem Europy Środkowej. Oznacza to, że w ramach festiwalu będziemy co roku prezentować kinematografię jednego z krajów Europy Środkowej, aby wzbogacić program o nowe odkrycia, ale muszę szczerze przyznać, że przez te wszystkie lata negocjacji z krajami Grupy Wyszehradzkiej byłem już bardzo zmęczony – przyznał Menszl.
Propagator polskiego filmu i polskiej kultury w Czechach w rozmowie zwrócił uwagę, że w Pradze w ciągu roku nie ma wieczoru, podczas którego nie odbywałoby się jednocześnie kilka konkurujących ze sobą wydarzeń. – W poprzednich latach, kiedy mieliśmy letnie kino poświęcone polskiej kinematografii, sala była zawsze zapełniona w ponad połowie, a zazwyczaj nawet całkowicie wyprzedana. Wierzę, że tak będzie również w tym roku, ale oczywiście jest to trochę jak ruletka, bo zależy to od pogody – nie może być deszczowo, nie może być zbyt gorąco, po prostu musi być w sam raz. W Pradze nigdy nie jest „w sam raz”, ale wierzę, że mamy swoją stałą widownię i że widzowie przyjdą – powiedział Menszl.
Przyznał, że z powodów budżetowych musiano zrezygnować z formuły gościa z Polski, który otwierałby poszczególne projekcie i opowiadał o prezentowanym filmie. – zostawiliśmy to na festiwal w listopadzie – stwierdził.
PAP/MB




