Samochody elektryczne w Polsce nie przyjmują się łatwo

Samochody elektryczne i ich udział w Polsce jest wyraźnie niższy niż w Unii Europejskiej – poinformował w raporcie Polski Instytut Ekonomiczny (PIE). Średnio w UE wynosił on w 2024 r. około 4 proc., a w naszym kraju 0,3 proc.
Samochody eletryczne w Polsce
.Powołując się na raport Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (Association des Constructeurs Européens d’Automobiles – ACEA) eksperci PIE przekazali, że samochody osobowe z możliwością zewnętrznego ładowania, czyli pojazdy elektryczne i hybrydy plug-in, stanowiły 3,7 proc. ogółu samochodów w Unii Europejskiej w 2024 r.
Z kolei według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE), które przytoczył PIE, łączny udział pojazdów elektrycznych (BEV i PHEV) w całości zarejestrowanych pojazdów w UE wyniósł 4,4 proc. w 2024 roku.
W tym czasie udział samochodów BEV przekraczający 5 proc. ogółu zarejestrowanych aut odnotowano w czterech państwach członkowskich: Belgii (5,1 proc.), Luksemburgu (7,1 proc.), Szwecji (7,2 proc.) i Danii (12,1 proc.). Wyższe udziały pojazdów tego typu zanotowano w państwach nienależących do UE – Islandii (12,1 proc.) oraz Norwegii (27,7 proc.). Instytut podkreślił, że w Polsce w 2024 roku udział samochodów elektrycznych wśród wszystkich zarejestrowanych pojazdów był niższy niż unijna średnia.
„Według danych ACEA, w 2024 r. w Polsce udział samochodów elektrycznych zasilanych bateryjnie wśród wszystkich zarejestrowanych pojazdów wyniósł 0,3 proc., natomiast hybryd plug-in 0,4 proc. (…) Z kolei najnowsze dane Licznika Elektromobilności Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności i Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, obrazują, że w październiku 2025 r. w Polsce zarejestrowanych było łącznie 212,7 tys. pojazdów elektrycznych, z czego 107,9 tys. stanowiły pojazdy BEV, a 104,8 tys. hybrydy plug-in” – podał Instytut.
Wskazał, że w naszym kraju w 2024 r. nadal było najwięcej aut spalinowych, w tym wysoki udział stanowiły auta zasilane LPG. Z danych ACEA wynika, że w 2024 r. 82,6 proc. samochodów osobowych w Polsce było zasilanych benzyną lub olejem napędowym, a kolejne 12 proc. – LPG. Polska była, obok Bułgarii, jedynym krajem UE, w którym udział pojazdów zasilanych LPG przekraczał 5 proc.
Jednym z czynników ograniczających upowszechnianie pojazdów elektrycznych w Polsce pozostaje tempo rozwoju infrastruktury ładowania. W 2024 r. liczba ogólnodostępnych punktów ładowania w Polsce wynosiła 9,2 tys. (z czego 3 tys. stanowiły punkty szybkiego ładowania) wobec 130 tys. punktów szybkiego ładowania i 690 tys. punktów wolnego ładowania w całej UE. W przeliczeniu na liczbę mieszkańców, w UE jest średnio ponad 7 razy więcej punktów ładowania pojazdów elektrycznych niż u nas.
„W najbliższych latach tempo elektryfikacji transportu drogowego w Polsce będzie w dużym stopniu determinowane przez rozwój infrastruktury ładowania, zgodnie z postanowieniami Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych (AFIR), oraz skuteczność instrumentów polityki publicznej, w tym programów wsparcia dla nabywców pojazdów elektrycznych (np. NaszEauto)” – podkreślił PIE. Polski Instytut Ekonomiczny to publiczny think tank ekonomiczny; przygotowuje raporty, analizy i rekomendacje dotyczące kluczowych obszarów gospodarki oraz życia społecznego.
Czy Europa może zostać liderem technologicznym?
.Taką kwestie rozważa w swoim artykule prof. Michał KLEIBER, redaktor naczelny „Wszystko Co Najważniejsze„, pofesor zwyczajny w Polskiej Akademii Nauk, prezes PAN 2007-2015, minister nauki i informatyzacji 2001-2005.
Aktualne dane dotyczące dominacji USA i szybko rosnącej potęgi Chin oraz słabej pozycji Europy na światowych, najszybciej rozwijających się rynkach są prawdziwie niepokojące. Nie ma bowiem lepszego gwaranta stabilnego, długoterminowego wzrostu gospodarczego, zapewniającego trwale rosnący dobrostan obywateli państw i całych regionów, od aktywnego stawiania przez nie na rozwój innowacyjnych usług i produktów umożliwiających globalną konkurencyjność.
W ogólnym ujęciu główne powody przegrywania tej rywalizacji przez państwa Europy to:
- brak społecznej kultury powszechnego wspierania innowacyjności i promocji jej znaczenia dla rozwoju,
- przeregulowanie unijnej gospodarki skutkujące niższą zdolnością do wdrażania przez firmy technologicznych nowości,
- znacznie niższe niż w USA i Chinach oraz nieoptymalnie ukierunkowane wydatki na badania i rozwój (B+R).
„Kultura szacunku dla innowacyjności, czyli przemyślane poglądy społeczeństwa na rolę innowacyjnego angażowania się przedsiębiorców i badaczy, a w konsekwencji na konkurencyjność biznesu są w demokratycznych państwach bardzo ważne, przekładają się bowiem bezpośrednio na legislacyjne działania polityków w sprawach finansowania badań i wspierania innowatorów. Wielką rolę do odegrania mają media, w których aktywne i stałe analizowanie znaczenia skomplikowanego dzisiaj podłoża szybkiego gospodarczego rozwoju jest istotnym elementem promocji kultury mądrego wspierania naszej przyszłości. Wobec złożoności dzisiejszych osiągnięć technologicznych jest to z pewnością niełatwe zadanie, a polskie media mają w tej sprawie szczególnie dużo do zrobienia” – zaznacza profesor.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-michal-kleiber-high-tech-szanse-europy/
PAP/ LW




