Smartfony w szkołach „błędną polityką edukacyjną”

Rząd Portugalii wprowadzi w nowym roku szkolnym, 2025-26, zakaz używania przez uczniów telefonów komórkowych w gimnazjach i szkołach średnich – ogłosił w czasie lizbońskiej konferencji Web Summit minister oświaty tego kraju Fernando Alexandre. Smartfony w szkołach nie są już mile widziane.
Portugalskie ministerstwo oświaty po raz pierwszy zarekomendowało szkołom ograniczenie używania przez uczniów smartfonów w formie zalecenia w 2024 roku
Przypominając o obowiązującym od września zakazie korzystania przez dzieci w portugalskich podstawówkach ze smartfonów, wyjaśnił, że restrykcja ta okazała się korzystnym rozwiązaniem.
Minister Alexandre dodał, że objęcie wszystkich szkół zakazem korzystania przez uczniów ze smartfonów nie będzie wiązać się z „ucieczką od zaawansowanych technologii”. Zapewnił, że kierowany przez niego resort będzie popierał popularyzowanie w szkołach rozwiązań bazujących na „sztucznej inteligencji jako pomocy naukowej”.
Według Antonio Monteiro z grupującego pracowników szkół stowarzyszenia ASSP, środowa zapowiedź ministra oświaty jest dowodem na to, że wcześniejsze tolerowanie używania przez dzieci w szkołach smartfonów było „błędną polityką edukacyjną”.
W rozmowie z PAP Monteiro przypomniał, że już w sierpniu br. resort oświaty zobowiązał dyrekcje szkół podstawowych, średnich i gimnazjów do tworzenia dla uczniów alternatywnych wobec telefonów komórkowych form spędzania wolnego czasu na przerwach.
Od września br. w szkołach podstawowych na terenie Portugalii obowiązuje zakaz używania smartfonów. Z kolei w gimnazjach i szkołach średnich resort oświaty wydał zalecenie do ograniczenia korzystania tych urządzeń.
Portugalskie ministerstwo oświaty po raz pierwszy zarekomendowało szkołom ograniczenie używania przez uczniów smartfonów w formie zalecenia w 2024 r.
Otwarta nauka – poważne badawcze i społeczne korzyści, ale także zagrożenia
.Termin otwarta nauka oznacza możliwość dowolnego pobierania, przetwarzania, kolportażu i wykorzystywania w procesach edukacyjnych wszystkich istniejących treści naukowych bez jakichkolwiek prawnych, finansowych czy technicznych ograniczeń – pisze prof. Michał KLEIBER
Idea ta wpisuje się w coraz powszechniejszy w dzisiejszym świecie pogląd o wielkich społecznych pożytkach wynikających z dostępu do wiedzy naukowej dla wszystkich zainteresowanych.
Otwartość dotyczy wielu aspektów nie tylko samych rezultatów badań, ale także metodologii ich prowadzenia, dostępu do danych, użytego sprzętu czy recenzji dokumentujących jakość osiągnięć. Argumentem na rzecz takiego postępowania jest oczywiście realizacja misji społecznej odpowiedzialności nauki oraz korzyści z ułatwiania w ten sposób szerokiej współpracy badawczej i upowszechniania wiedzy w społeczeństwie.
Otwarta nauka jest także drogą do poprawy jakości badań naukowych poprzez pomaganie na przykład w wykrywaniu publikacyjnych plagiatów, przyspieszenie procesów tworzenia społecznych innowacji czy bardziej sprawiedliwego wykorzystywania publicznych pieniędzy, co pozwala podatnikowi nie płacić najpierw za sfinansowanie badań naukowych, a potem za wykupienie dostępu do stworzonych za te pieniądze artykułów.
Ważnym argumentem jest ponadto wpływ takiego podejścia do nauki na niwelowanie rosnących na świecie nierówności, będących zagrożeniem dla pokojowego współistnienia społeczeństw, wynikającym m.in. właśnie z braku dostępu do wiedzy naukowej i związanych z tym ograniczeń edukacyjnych.
Ułatwieniem w realizacji procesu otwartej nauki jest oczywiście rozwój technologii teleinformatycznych, umożliwiający darmowe przekazywanie wszelkich informacji. U podstaw całej idei leży szeroka, choć niekiedy uważana za naiwną wiara w możliwość demokratyzacji globalizującego się świata. Do przesłanek na rzecz otwartości nowo tworzonej wiedzy dodawane są jeszcze argumenty finansowe – w Polsce na przykład opłaty za dostęp do artykułów w płatnych czasopismach naukowych były ostatnio na poziomie kilkuset milionów złotych rocznie.
Promocja otwartej nauki i jej praktyczna realizacja osiągnęły w ostatnich latach wielką popularność, choć proces ten jest ciągle daleki od powszechności.
Mam w tej sprawie osobiste doświadczenia. 14 lat temu jako członek prestiżowej Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych pracowałem w zespole, który stworzył jeden z pierwszych na świecie dokumentów wskazujących na znacznie otwartej nauki. Od tego czasu dokumenty promujące otwartą naukę przyjęte zastały przez Unię Europejską, OECD, UNESCO oraz wiele innych międzynarodowych i państwowych organizacji i instytucji odpowiedzialnych za kształtowanie polityki naukowej. Liczne uniwersytety, instytuty naukowe i instytucje finansujące badania wręcz zobowiązują swych pracowników bądź grantobiorców do zapewniania otwartego dostępu do publikacji naukowych, których są autorami lub współautorami.
Otwarta nauka może być realizowana na dwa sposoby – albo przez umieszczenie i udostępnienie danego tekstu w otwartym repozytorium, albo za pośrednictwem publikacji w czasopiśmie z bezpłatnym dostępem. W kontekście ekonomicznym ciekawe wydaje się, że za ideą otwartej nauki opowiadają się wydawnictwa wydające czasopisma naukowe, także te największe, jak Springer czy Elsevier, mające do niedawna olbrzymie przychody z prenumerat swych czasopism, wnoszone przez uniwersytety i instytuty badawcze całego świata.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-michal-kleiber-otwarta-nauka-powazne-badawcze-i-spoleczne-korzysci-ale-takze-zagrozenia
PAP/MB


