Starożytne naszyjniki z brązu spod Koszalina. Artefakty liczą 2,5 tys. lat

Cztery naszyjniki z brązu datowane na 2,5 tys. lat, które anonimowy poszukiwacz skarbów nielegalnie wykopał w pobliżu Rekowa, są w rękach koszalińskich archeologów. Dwa zabytki są w idealnym stanie, dwa mocno wyszczerbione. Zbadamy miejsce ich znalezienia – powiedział dr Andrzej Kasprzak.
Starożytne naszyjniki z brązu spod Koszalina
Dr Andrzej Kasprzak, archeolog z Muzeum w Koszalinie, w rozmowie zaznaczył, że w przypadku tych cennych archeologicznie czterech naszyjników z brązu, znane są dokładne współrzędne geograficzne miejsca ich znalezienia.
– Poszukiwacz skarbów, który nielegalnie posługując się wykrywaczem metali, znalazł zabytkowy depozyt, na szczęście go nie zniszczył, nie zabrał, a poinformował o nim prowadzącego internetowy kanał dla poszukiwaczy. Artur bez zwłoki skontaktował się ze mną i jakieś trzy, cztery godziny później byliśmy już na miejscu znaleziska. Zabytki były zostawione przy leśnej drodze. Całe szczęście, że nikt tamtędy nie przechodził, albo nie zainteresował się zawartością reklamówki – powiedział dr Andrzej Kasprzak.
Dodał, że anonimowy nielegalny detektorysta, których w Polsce szacuje się nawet na kilkaset tysięcy osób, zostawił lokalizację miejsca znalezienia zabytku. Są tam ślady kopania.
– Dla nas to i tak komfortowa sytuacja. Będziemy mogli zrobić wykop ratowniczy, dwa na dwa metry. Mam nadzieję, że uda nam się uchwycić zarys jamy, być może natrafimy na przedmioty np. ze skóry, na które wykrywacz nie zareagował. Te naszyjniki mogły być zakopane w skórzanym worku, w garnku. Może coś się tam zachowało, może cennych informacji dostarczą próbki gleby – przekazał archeolog.
Naszyjniki typu kołnierzowatego
Zaznaczył, że wniosek o zgodę na badania trafił do koszalińskiej delegatury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Szczecinie wraz ze zgłoszeniem przejęcia zabytku i wnioskiem o jego przekazanie do Muzeum w Koszalinie. O zamiarze prowadzenia badań poinformowane zostało m.in. nadleśnictwo.
Zdobione cztery naszyjniki kołnierzowate z brązu charakterystyczne dla okresu Halsztatt C, przypadającego na lata około 750 – 600 p.n.e., czyli przełom między kulturą łużycką a kulturą pomorską, zostały wykopane w lasach pobliżu Rekowa w gminie Polanów (woj. zachodniopomorskie).
– W poniedziałek zaczynamy zaplanowane wakacyjne wykopaliska właśnie w Rekowie przy kurhanach. Cenny depozyt został znaleziony w pobliżu, nie będzie więc problemu, by jednego dnia odpuścić sobie planowe prace archeologiczne i przenieść się w miejsce znaleziska. Zrobić wykop, przesiać ziemię. Nie spodziewam się, by tam były jakieś kolejne, większe przedmioty. Mogą być ułamki brązu od tych znalezionych przedmiotów – ocenił archeolog. Podkreślił, że w północnej Polsce do znalezionych zabytków jest bardzo mało analogii.
– Najbliższa to Paproty, oddalone od Rekowa o ok. 20 km. Tam znaleziono w XIX w. właściwie to samo. Też cztery naszyjniki. Identyczne. Są przechowywane w Muzeum Narodowym w Szczecinie. Problem w tym, że są dla nas archeologów nieme. Bo o okolicznościach znalezienia tego skarbu niewiele wiadomo, nieznana jest ich dokładna lokalizacja. Wskazywany jest podmokły teren. Niewykluczone, że depozyt został odkryty podczas kopania torfu, ale to tylko przypuszczenia. Jest szansa, że my, badając miejsce zakopania depozytu pod Rekowem, dowiemy się więcej – powiedział dr Kasprzak.
Przedmioty przeznaczony na depozyt odlewowy?
Archeolog wskazał, że zakopane naszyjniki mogły być depozytem odlewcy, „czyli kogoś, kto zbierał przedmioty wykonane np. z brązu i w którymś momencie przetapiał je na coś lepszego”.
– W latach 80. XX w. na Pomorzu został znaleziony skarb pasera odlewnika, który zbierał zabytki od hien cmentarnych, może wyspecjalizowanej grupy, która rabowała cmentarzyska. Chronologia tych zabytków była w rozrzucie ok. 400 lat. Natomiast zabytki znalezione pod Rekowem ją jednorodne, niemal identyczne. To raczej pewne, że naszyjniki zostały zrobione zostały przez jednego rzemieślnika, może nawet tego samego, co wykonał naszyjniki znalezione w Paprotach – powiedział archeolog, wskazując na podobieństwo obu znalezisk. W ocenie dr. Kasprzaka naszyjniki mogły być elementem stroju nie tylko paradnego.
Badacz zaznaczył, że po badaniach weryfikacyjnych, ratowniczych zabytki trafią do konserwacji. – Po takich zabiegach będzie można te zabytki opracować, porównać z zabytkami ze szczecińskiego zbioru – przekazał. Dodał, że ściągnie grupę poszukiwaczy, którzy legalnie sprawdzą najbliższą okolicę znaleziska, by ustalić czy to pojedynczy depozyt, czy coś jeszcze „siedzi w ziemi”.
PAP/MJ



