„Ten budżet jest fatalny” [Zbigniew BOGUCKI]

Zbigniew BOGUCKI

Prezydent Karol Nawrocki nie przesądził, czy nie skieruje ustawy budżetowej na 2026 r. do Trybunału Konstytucyjnego – podkreślił w TV Trwam szef KPRP Zbigniew Bogucki. Jak dodał, decyzja ws. budżetu będzie „w najbliższych dniach”.

„Ten budżet jest fatalny” – Zbigniew BOGUCKI

.Na początku stycznia 2026 r. posłowie przyjęli 10 poprawek Senatu do ustawy budżetowej na 2026 r. i zakończyli prace nad tym aktem prawnym. Teraz ustawa budżetowa trafi do prezydenta Karola Nawrockiego. Prezydent ma 7 dni na decyzję o podpisaniu budżetu lub skierowaniu go do Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent nie może zawetować ustawy budżetowej.

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty poinformował, że Kancelaria Sejmu skieruję ustawę budżetową do prezydenta w dniu 13 stycznia 2026 r. Prezydent ma 7 dni na decyzję o podpisaniu budżetu lub skierowaniu go do Trybunału Konstytucyjnego. W TV Trwam Zbigniew Bogucki był pytany o ustawę budżetową na 2026 r. zauważył, że to jedyna ustawa, wobec której prezydent RP nie ma prawa weta. Jak podkreślił, prezydent może jedynie skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego, „uprzednio, nie podpisując jej, albo (…) podpisać ustawę i następczo skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego”.

– Pan prezydent oczywiście nie przesądził, czy nie skieruje tego budżetu do Trybunału Konstytucyjnego, to się rozegra w najbliższych dniach – podkreślił szef KPRP. – Oczywiście ten budżet jest fatalny. Ten budżet jest zły. Ale ten budżet będziemy musieli spłacać, daj Boże jak najszybciej, będziemy musieli bardzo głęboko naprawiać. Ten budżet ma jakąś otchłań deficytu. Ten budżet atakuje tam, gdzie zabiera środki, te instytucje, które są jeszcze niezależne od rządu Donalda Tuska. Ale ten budżet ma też swoje podziałki dotyczące obrony narodowej, szkolnictwa, itd. Tam też są środki niewystarczające – zauważył szef Kancelarii Prezydenta.

Co zakłada nowa ustawa budżetowa?

.Jak dodał, podczas ustalania budżetu rząd wciąż przestrzega „przynajmniej formalnie” reguł i barier konstytucyjnych, m.in. tych wynikających z procedury nadmiernego deficytu. Podkreślił, że prezydent ma na podjęcie decyzji ws. budżetu siedem dni. Przypomniał też, że w obecnej sytuacji prezydent nie może np. rozwiązać Sejmu, co jest możliwe w razie braku uchwalenia ustawy budżetowej w przewidzianym przez konstytucję terminie.

– W tych warunkach jest to właściwie niemożliwe. Natomiast to nie jest tak, że pan prezydent składa broń, czy my składamy broń, ale trzeba też stanąć w prawdzie. Trzeba też używać tych środków, które są możliwe, a nie tych, które możliwe do użycia po prostu nie są – powiedział Zbigniew Bogucki.

Ustawa budżetowa na ten rok zakłada, że wydatki państwa wyniosą 918,9 mld zł, a deficyt budżetowy ukształtuje się na poziomie nie wyższym niż 271,7 mld zł. Dochody budżetu państwa zaplanowano na 647,2 mld zł. Wpływy z VAT mają wynieść 341,5 mld zł, 103,3 mld zł budżet ma uzyskać z akcyzy, 80,4 mld zł z podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) oraz 32 mld zł z podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT).

Zmniejszenie budżetu TK, Kancelarii Prezydenta RP i IPN

.Zgodnie z ustawą relacja państwowego długu publicznego do PKB ukształtuje się na poziomie 53,8 proc., pozostając poniżej progu ostrożnościowego 55 proc. określonego w ustawie o finansach publicznych. W tegorocznym budżecie zaplanowano wydatki na obronę narodową, przekraczające 200 mld zł, co odpowiada 4,81 proc. PKB. Środki te mają być przeznaczone na modernizację armii i wsparcie systemu bezpieczeństwa. Na ochronę zdrowia ma trafić 247,8 mld zł, co stanowi 6,81 proc. PKB, a priorytetem dla rządu mają być inwestycje w infrastrukturę medyczną i kadry. Nakłady na drogi i kolej wyniosą 53,9 mld zł, w tym 20,1 mld zł z budżetu państwa.

Pod koniec pierwszej dekady stycznia 2026 r. posłowie przyjęli 10 poprawek Senatu do budżetu. Sejm poparł m.in. zmianę zmniejszającą budżet Trybunału Konstytucyjnego o 3 mln zł. Inne redukcje budżetu dotknęły Kancelarię Prezydenta RP i Instytut Pamięci Narodowej.

„Andiam! Andiam! Don, din, don!”

.Zastanawiam się, do czego Donaldowi Tuskowi potrzebny jest ten teatr. Niby wszystko odbywa się tak, jakby miało być naprawdę, a przecież w całym spektaklu nie ma ani jednego aktora, który nie byłby świadom, iż uczestniczy w teatralnym przedstawieniu – pisze Jan ROKITA w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „„Andiam! Andiam! Don, din, don!”.

Wiedzą o tym różni poważni ludzie, znawcy prawa i uniwersyteccy profesorowie, którzy udają, że aprobują albo krytykują nową, bardzo ważną ustawę. Wiedzą to dziennikarze, wgłębiający się w szczegóły tej przełomowej ustawy i informujący o nich swoich słuchaczy bądź czytelników. Wie minister sprawiedliwości, który z całą urzędową powagą opowiada, iż wreszcie teraz doprowadzi do „przełamania obecnego impasu w sądownictwie oraz przywrócenia obywatelom prawa do niezależnego i bezstronnego sądu”. A ten w swoim udawaniu posuwa się nawet tak daleko, iż zapewnia nas z całą solennością, iż w dobrej wierze będzie chciał przekonać prezydenta Karola Nawrockiego do podpisania swojej ustawy. No i przede wszystkim: o tym, iż wszystko to jest fikcją, wie najlepiej główny pomysłodawca i reżyser całego tego teatru absurdu – premier Donald Tusk.

Od niepamiętnych czasów, czyli co najmniej od antycznych Aten, wiadomo dobrze, iż polityka jest blisko spokrewniona z teatrem, ale pomimo to obie te sfery oddziela w gruncie rzeczy chiński mur. Tak polityka, jak i teatr dzieją się na publicznej scenie, na której występują aktorzy odgrywający role, z których nie wolno im wyjść aż do chwili, kiedy opadnie teatralna kurtyna.

.Niestety, we współczesnym teatrze często widzimy beznadziejnych, upadłych aktorów, którzy miast grać wyznaczone im przez autora role, mają teraz podczas spektaklu wywoływać awantury z widzami, gdyż spektakl wtedy przeradza się w skandal i może liczyć na wyprzedane bilety. Ale równie często we współczesnej zepsutej polityce mamy do czynienia z beznadziejnymi, upadłymi politykami, którzy z podniesionym dla celów reklamy głosem obwieszczają na scenie swoje wielkie czyny, świadomi tego, że naprawdę stoją w miejscu, a ich czyny to nic innego, jak teatralna fikcja. Tak właśnie jak w klasycznej operze, np. w pierwszym akcie Pajaców Leoncavalla, gdzie chór, stojąc w miejscu, śpiewa z werwą: „Andiam! Andiam! Don, din, don!”.

LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-rokita-andiam-andiam-don-din-don/

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 12 stycznia 2026