„Ukraina nie ma innej historii, choćby Polacy bardzo tego chcieli” [Jewhen MAHDA]

Jewhen Mahda, ukraiński analityk polityczny, ocenił, że decyzje władz w Kijowie dotyczące upamiętniania postaci związanych z ukraińskim ruchem niepodległościowym XX wieku wynikają z poszukiwania przez Ukrainę własnej tożsamości w czasie wojny, a nie ze zwrotu w stronę nacjonalizmu.
Szukanie własnej tożsamości czy zwrot w stronę nacjonalizmu?
W ostatnich dniach w Polsce szeroko komentowano decyzję o nadaniu jednej z jednostek Sił Operacji Specjalnych Ukrainy nazwy „Bohaterów UPA” oraz udział prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w ceremonii ponownego pochówku jednego z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), Andrija Melnyka.
Zdaniem Jewhena Mahdy wydarzenia te należy analizować przede wszystkim w kontekście wojny z Rosją i sposobu, w jaki współczesna Ukraina definiuje własną historię.
– Nie mamy innej historii, choćby nasi sąsiedzi bardzo tego chcieli. Ukraina znajduje się w stanie wojny dłużej, niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić. Dlatego naszym europejskim partnerom i szczerym przyjaciołom często trudno zrozumieć naszą logikę – powiedział.
Ekspert podkreślił, że decyzja dotycząca nazwy jednostki wojskowej nie była – według jego wiedzy – inicjatywą Wołodymyra Zełenskiego, który wydał dekret w tej sprawie.
– To była inicjatywa oddolna, inicjatywa tego pododdziału Sił Operacji Specjalnych, a nie decyzja podjęta na górze. To forma uczczenia tych, którzy walczyli o niepodległość Ukrainy – ocenił.
Symbol walki o państwo
Mahda zwrócił uwagę, że dla wielu Ukraińców UPA funkcjonuje obecnie przede wszystkim jako symbol walki o własne państwo.
– Bardzo trudno jest mi w określeniu „bohaterowie UPA” odnaleźć konkretne osoby – czy to morderców, czy tych, którzy bohatersko walczyli za Ukrainę. Kiedy przechodzimy ulicą Bohaterów Monte Cassino, nie znamy przecież wszystkich tych ludzi z nazwiska. Po prostu oddajemy hołd tym, którzy walczyli przeciwko nazizmowi. Członkowie UPA również walczyli przeciwko nazizmowi, a także komunizmowi – argumentował.
Pytany o udział prezydenta Zełenskiego w uroczystościach związanych z Andrijem Melnykiem, Mahda odrzucił interpretacje mówiące o nacjonalistycznym zwrocie obecnego prezydenta.
– To raczej potwierdza tezę, że nawet w polskim społeczeństwie, które rozumie nas najlepiej spośród wszystkich społeczeństw europejskich, Ukraińcy są jednocześnie rozumiani najgorzej – powiedział. Według analityka różnice w postrzeganiu historii między Polakami i Ukraińcami są nieuniknione.
– Nie można żyć wyłącznie historią. Historia zawsze będzie dla różnych narodów różna. Nigdy tego nie przezwyciężymy, nawet gdybyśmy bardzo chcieli. Ujednolicona historia jest możliwa tylko w państwie totalitarnym – ocenił.
Mahda odniósł się również do inicjatywy prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącej odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Jak zaznaczył, rozumie mechanizmy polskiej polityki, jednak — jego zdaniem — działania takie należy postrzegać w kontekście rywalizacji wewnętrznej w Polsce.
Ukraińcy kozłem ofiarnym kampanii przed wyborami za półtora roku
– To wszystko wpisuje się w logikę kampanii parlamentarnej, która już się rozpoczęła. W praktyce wystartowała półtora roku przed dniem głosowania – powiedział.
Według niego polskie ugrupowania polityczne znajdują się obecnie w trudnej sytuacji i poszukują tematów mobilizujących wyborców.
– Już teraz mogę powiedzieć, że Ukraińcy będą kozłem ofiarnym tej kampanii. Zarówno dla prawicy, co jest dość naturalne, jak i dla Koalicji Obywatelskiej – ocenił.
Mahda skrytykował również pojawiające się w Polsce głosy, że współczesna polityka historyczna Ukrainy może utrudnić jej integrację europejską. – Dziwi mnie, kiedy przedstawiciele polskiej prawicy występują w roli obrońców wartości europejskich. Jakoś jedno z drugim mi się nie kojarzy – powiedział.
Według historyków w lipcu 1943 r. Ukraińska Powstańcza Armia dokonała skoordynowanego ataku na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim dawnego województwa wołyńskiego na terenie obecnej Ukrainy. Sprawcami zbrodni, która nazywana jest także rzezią wołyńską, byli członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) – B (frakcja Bandery) i podporządkowana jej Ukraińska Powstańcza Armia.
Polska i Ukraina od lat różnią się w ocenie działalności OUN i UPA. Dla polskiej strony wydarzenia na Wołyniu były zbrodnią ludobójstwa, dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA przeważnie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR).
PAP/ Jarosław Junko/ LW








