Ursula von der Leyen ostrzega przed wzrostem migracji

W opublikowanym15 marca 2026 r. liście do przywódców państw UE przed nowym szczytem Rady Europejskiej, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ostrzegła przed wzrostem migracji w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie.
Ursula von der Leyen ostrzega przed wzrostem migracji
.W siedmiostronicowym liście do szefów rządów i głów państw UE Ursula von der Leyen zauważyła, że w związku z przedłużającym się konfliktem na Bliskim Wschodzie, Unia Europejska będzie musiała w nadchodzących tygodniach i miesiącach „zachować wysoką czujność i zapewnić niezbędny poziom gotowości na wszelkie przyszłe wyzwania”.
Ursula von der Leyen dodała, że już doszło do wewnętrznego wysiedlenia milionów ludzi, zwłaszcza w Iranie i Libanie, i chociaż wojna nie przełożyła się jeszcze na wzrost napływów migracyjnych w kierunku UE, to szybko może to ulec zmianie. – Przyszłość pozostaje niejasna i wymaga pełnej mobilizacji wszystkich dostępnych nam narzędzi dyplomacji migracyjnej. Konieczne jest zatem, abyśmy współpracowali z krajami regionu, takimi jak Turcja, Liban i Pakistan – napisała szefowa KE.
Ursula von der Leyen wymieniła też działania, jakie podjęła, podejmuje i planuje w tej dziedzinie UE, w tym m.in. w Iranie, Syrii, Turcji i Libanie. Przyznała, że sama w ciągu ostatnich dni rozmawiała w przywódcami regionu, zaś służby KE ściśle monitorują sytuację we współpracy z państwami członkowskimi, agencjami UE, Międzynarodową Organizacją ds. Migracji (IOM) i UNHCR (Agencją ONZ ds. Uchodźców). – UE musi być gotowa do wspierania dotkniętych krajów i szybkiego reagowania na pojawiające się potrzeby w terenie – podkreśliła.
Szefowa Komisji Europejskiej zauważyła, że w 2025 r. liczba nielegalnych przekroczeń granicy spadła o 25 proc., a liczba wykrytych osób próbujących nielegalnie przekroczyć granicę (178 tys.) była najniższa od pięciu lat. – W bieżącym roku liczba nielegalnych przekroczeń granicy nadal spadała. Nie jest to jednak pewne – oceniła.
Ursula von der Leyen o pakcie migracyjnym
.Ursula von der Leyen podkreśliła, że niezbędnym warunkiem zrównoważonej polityki migracyjnej UE jest rzetelne wdrożenie paktu o migracji i azylu, który zacznie obowiązywać od 12 czerwca 2026 r. Jak przyznała, KE prowadzi ciągły dialog z władzami państw UE odnośnie do wdrażania regulacji.
– Znajdujemy się na etapie, na którym państwa członkowskie muszą poczynić postępy w zakresie reform krajowych i nadać priorytet ustanowieniu nowych procedur i infrastruktury niezbędnej do funkcjonowania paktu – podkreśliła, dodając, że trwają też rozmowy na temat innowacyjnych sposobów przeciwdziałania nielegalnej migracji.
Ursula von der Leyen przypomniała, że UE podjęła ważne kroki legislacyjne, przyjmując nowe przepisy dotyczące bezpiecznych państw trzecich oraz pierwszy unijny wykaz bezpiecznych krajów pochodzenia.
– Kluczowym priorytetem pozostaje poprawa współpracy z państwami trzecimi w zakresie powrotów z UE i readmisji. Komisja jest gotowa wspierać negocjacje między Parlamentem Europejskim a Radą w sprawie rozporządzenia w sprawie powrotów – napisała.
Według niej żadne państwo nie jest w stanie samodzielnie sprostać wyzwaniom związanym z migracją, dlatego tak cenne będzie przedyskutowanie tego problemu na najbliższym posiedzeniu Rady Europejskiej.
Szacunek dla granic i dla prawa
.W żądaniu, by Polska wpuściła na swój teren dodatkowy tysiąc emigrantów, albo by całkiem usunęła zasieki, nie ma żadnego sensu. Zasieki są tylko pewnym rodzajem państwowej granicy, odpowiednim do zagrożeń na terenie, gdzie przebiega granica. Istnieje takie zjawisko, jak przygniecenie rodzimej ludności przez najeźdźców” – pisze prof. Jacek HOŁÓWKA na łamach Wszystko co Najważniejsze w tekście „Szacunek dla granic i dla prawa„
„Łatwo dojść do przekonania, że Europa jest rajem na ziemi. Mamy tu wspaniałą tradycję kulturową, dobrze działającą gospodarkę, łagodny klimat i wysoki poziom społecznego bezpieczeństwa. Przez wiele lat za znośny poziom życia i bezpieczeństwo socjalne płaciliśmy wyrzeczeniami politycznymi. Ograniczanie wolności słowa i ślepe wdrażanie gospodarki nakazowej doprowadziły w 1956 roku do wybuchu protestów w Polsce i na Węgrzech. Protest wybuchł w Poznaniu i w Warszawie, jednak w tych miastach władze szybko opanowały sytuację, wyprowadzając wojsko na ulice i zamykając dysydentów w areszcie.”
„Inaczej było w Budapeszcie. Tam protest był bardziej widoczny. Na ulice Budapesztu wyszło ponad 200 tys. osób, po części z zamiarem wyrażenia solidarności z Polakami. Dla Moskwy to było już zbyt wiele. Przeraziła się reakcji łańcuchowej. Ponadto Węgrów było mniej niż Polaków i może okazaliśmy się bardziej ustępliwi niż oni. Wreszcie pojawił się pewien ważny wzgląd historyczny. W Warszawie na miejsce promoskiewskiej ekipy, która musiała odejść, szykowano Gomułkę, przedwojennego komunistę, później uwięzionego w latach stalinizmu za snucie wizji „polskiej drogi do socjalizmu”. Wypuszczono go ledwie dwa lata wcześniej, w 1954 r., gdy „twardogłowi” i „reformatorzy” mieli nadzieję, że uda im się przeciągnąć go na swoją stronę. W każdym razie Chruszczow zgodził się na jeden eksperyment, ale nie na dwa. Powstanie węgierskie zostało krwawo stłumione. Dwadzieścia tysięcy osób wtrącono do więzienia, dwustu tysiącom pozwolono wyemigrować, głównie do Europy Zachodniej i do Stanów Zjednoczonych.” – zaznacza prof. Jacek HOŁÓWKA.
.”Rok 1956 stał się przełomowym rokiem dla nowego rozumienia prawa do emigracji w Europie Środkowej i co wcześniej było po prostu niemożliwe, teraz stało się trudne, ale wykonalne. Przypomniano sobie dokument, który istniał już od roku 1950. We Włoszech przyjęto wtedy Europejską Konwencję Praw Człowieka, która zatwierdzała <<fundamentalne wolności>>. Szczególne znaczenie nabrały artykuły 4 i 5, postanawiające odpowiednio, że nikt nie może być trzymany w niewoli lub poddaństwie oraz że każdy ma prawo do wolności i do bezpieczeństwa. Można było uznać, że te dwa postanowienia wzięte razem ustanawiają prawo do przemieszczania się i osiedlania zgodnie z własną wolą, jeśli inne prawa państwowe państwa przyjmującego takich działań nie wykluczają. Nadal było oczywiste, że każde państwo ma prawo uznać, iż na jego teren pewne osoby nie mają wstępu. Ale przestało być oczywiste, że w zasadzie za granicę wyjeżdżać nie wolno i że tego ograniczenia uzasadniać nie trzeba. Prawo do zagranicznych podróży i do emigracji istnieje, tylko trzeba się nim właściwie posłużyć. Posłuszeństwem zasłużyć na zaufanie. Teraz prawa do wyjazdu za granicę na stałe można było odmówić ze względu na racje polityczne, propagandowe, religijne lub społeczne, ale nie można go było podważać pryncypialnie.”
PAP/ Jowita Kiwnik Pargana/MJ




