W co wierzyli ludzie średniowiecza?

Choć dziś duchy, wilkołaki czy wróżki traktujemy wyłącznie jako motyw z filmów i książek fantasy dla niektórych stanowiły one jak najbardziej realną część rzeczywistości. W co wierzyli ludzie średniowiecza?
Elfy, wróżki i syreny
Średniowieczne wyobrażenia o elfach drastycznie różniły się od ich dzisiejszego wizerunku. Częściej łączono je z demonami lub wróżkami. Według relacji XIII-wiecznego kapłana Layamona to elfy obdarzyły króla Artura magicznymi prezentami i pod postacią pięknych kobiet zabrały go na mityczną wyspę Avalun, aby go uzdrowić.
Z kolei wróżki nawiązywały do znanego archetypu femme fatale. Należały one do kategorii kuszących, nadprzyrodzonych kobiecych istot, które wabiły mężczyzn w niebezpieczne relacje.
Smoki, bazyliszki i wilkołaki
Czyli kolejne postacie kojarzone dziś z fantastyką. Mówiono, że bazyliszki są tak jadowite, że ich zapach, ognisty oddech, a nawet samo spojrzenie mogą zabić. Ich istnienie poświadczają nie tylko bestiariusze, ale i rzymski filozof oraz botanik Pliniusz w swoim dziele Historia naturalna. Bazyliszki miały zamieszkiwać prowincję Cyrenajka w dzisiejszej Libii.
Pojawiały się również poświadczenia o osobliwych stworzeniach i ludziach zmuszonych do okresowej przemiany w wilki za sprawą mocy św. Natalisa (irlandzkiego mnicha i świętego), będących pierwowzorem dobrze dziś znanych wilkołaków
Średniowieczne porwania
Motyw porwania wysoko ponad Ziemię jest powracającym wątkiem w średniowiecznych pismach. Tak samo jak opowieści o czarownicach latających na grzbietach zwierząt. Powszechna była wiara w porwania niczego nieświadomych osób. Tacy nieszczęśnicy mieli zostać uprowadzeni w przerażające miejsca, jednak moraliści potępiali takie historie i postrzegali je jako wyraz demonicznego urojenia.
Z entuzjazmem przyjmowano natomiast historie o cudach świętych i niezwykłych zjawiskach występujących w naturze. Tego typu cuda uważano za jawny przejaw potęgi samego Boga.
Powracający umarli
Szczególnie spektakularny przykład został zapisany w Żywocie św. Modwenny, napisanym przez opata Geoffreya z Burton w latach 1120–1150. W jego relacji dwaj dzierżawcy opactwa Burton wywołali gwałtowny spór między opatem a hrabią Rogerem Poitevinem. Mężczyźni zmarli nagle i zostali pośpiesznie pochowani, lecz pojawili się ponownie o zachodzie słońca, niosąc własne trumny. Następnie przemienili się w przerażające zwierzęta.
Ożywionym zwłokom przypisano sprowadzenie śmierci na wioskę, bowiem przy życiu pozostały zaledwie trzy osoby. Kiedy otwarto groby uciekinierów, ich ciała znaleziono zakrwawione, ale niezmienione. Po złożeniu oficjalnych przeprosin na rzecz opactwa i świętej nastąpiło rytualne ćwiartowanie zwłok oraz spalenie ich serc. To doprowadziło do wypędzenia złego ducha i powrotu do zdrowia ocalałych chłopów.
Fascynacja tym, co nieznane, pozostała do dziś. Choć przerażające legendy o powracających zza grobu i elfach przeszły do popkultury, potrzeba obcowania z tajemnicą wciąż jest obecna.
Nina Zientarzewska





