Onet i WP częściej oceniane jako niewiarygodne. Kanał Zero z przewagą ocen pozytywnych [CBOS]

Wiarygodność mediów w badaniu CBOS z 2026 roku nie układa się tak samo jak ich popularność, ponieważ najczęściej wybierane źródło wiadomości nie musi cieszyć się najlepszym bilansem zaufania. Onet i Wirtualna Polska częściej oceniane są jako niewiarygodne niż wiarygodne, w przypadku Interii opinie niemal się równoważą, a przy Kanale Zero minimalnie przeważają oceny pozytywne. Równocześnie 92 proc. badanych uważa, że trzeba korzystać z kilku źródeł informacji, lecz tylko 19 proc. deklaruje, że zawsze porównuje doniesienia różnych mediów.
.Opublikowany 7 października 2026 roku komunikat CBOS „Korzystanie z mediów i ocena ich wiarygodności”, opracowany przez Krzysztofa Pankowskiego i Jonathana Scovila, pokazuje zarówno wybory informacyjne odbiorców, jak i ich stosunek do poszczególnych nadawców. Wyniki opisują deklaracje i oceny respondentów, dlatego trzeba odróżniać je od pomiarów oglądalności oraz od sprawdzania prawdziwości konkretnych wiadomości. Dla dyskusji o wiarygodności mediów, która jest coraz silniej obecna w przestrzeni publicznej, szczególnie istotna jest rozbieżność między potrzebą poznawania różnych relacji a gotowością do ich systematycznego porównywania.
Wiarygodność mediów w badaniu CBOS i różnice między markami
W ocenach Onetu i Wirtualnej Polski nieznacznie przeważa przekonanie o niewiarygodności, natomiast Interia uzyskuje niemal równowagę ocen pozytywnych i negatywnych. Kanał Zero ma niewielką przewagę ocen pozytywnych, co pozwala mówić o korzystniejszym kierunku bilansu niż przy Onecie i WP. Nie jest to jednak informacja o tym, jaki odsetek badanych ufa każdej z tych marek, ponieważ przekazane opracowanie nie zawiera procentowych rozkładów odpowiedzi dotyczących ich wiarygodności. Rozróżnienie to pozwala przedstawić rzeczywistą różnicę bez przypisywania jej skali, której dokument nie podaje.
Telewizję jako główne źródło informacji wskazuje 59 proc. respondentów, portale informacyjne w internecie 50 proc., a media społecznościowe 30 proc. Przewaga telewizji nad portalami wynosi więc 9 punktów procentowych, co pokazuje współistnienie dwóch silnych sposobów docierania do wiadomości. Respondenci mogli wskazywać więcej niż jedno źródło, dlatego tych odsetków nie należy sumować ani traktować jako rozłącznych części rynku. Odbiorca może jednocześnie oglądać program informacyjny, czytać portal i otrzymywać wiadomości przez platformę społecznościową.
W osobnym pytaniu o telewizyjne źródła aktualności programy TVN wskazało 25 proc. badanych, programy Polsatu 21 proc., a telewizję publiczną 15 proc. Różnica między wskazaniami TVN i Polsatu wynosi 4 punkty procentowe, ale bez danych o niepewności pomiaru nie można przesądzać o jej istotności statystycznej. Są to deklaracje korzystania z informacji, a nie udziały w oglądalności ani procentowe wskaźniki zaufania do tych nadawców.
Pod względem postrzeganej wiarygodności najwyżej wypadają programy Polsatu, podczas gdy przy pozostałych ocenianych stacjach, w tym TVN, przeważa brak zaufania. W zestawieniu z niewielką przewagą ocen pozytywnych Kanału Zero oznacza to różny kierunek bilansu, lecz nie daje podstaw do twierdzenia, że znamy procentową przewagę Kanału Zero nad TVN. Zaufanie do marki i prawdziwość jej konkretnej publikacji wymagają odrębnego sprawdzenia, co wyjaśniamy w tekście „Wiarygodne źródła informacji. Jak je rozpoznawać?”.
Polacy chcą kilku źródeł, ale rzadziej porównują wiadomości
Zastrzeżenie: istotnym ograniczeniem porównania jest nieuwzględnienie telewizji wPolsce24 w części badania dotyczącej wiarygodności programów informacyjnych i publicystycznych, choć pełny raport CBOS obejmuje ocenę Telewizji Republika. Znaczenie obu nadawców potwierdzają dane KRRiT za wrzesień 2026 roku, według których Republika była liderem oglądalności wśród kanałów informacyjnych z udziałem 5,2 proc., natomiast wPolsce24 osiągnęła 1,4 proc., wyprzedzając Polsat News z wynikiem 1,3 proc. Pominięcie oceny wiarygodności wPolsce24 pozostawia zatem istotną lukę i osłabia podstawy do przedstawiania wyników jako pełnego obrazu zaufania do polskich telewizji informacyjnych. Nie unieważnia to ocen pozostałych stacji, ale wymaga wyraźnego ograniczenia wniosków do nadawców rzeczywiście objętych tym porównaniem.
Aż 92 proc. respondentów uważa, że wyrobienie sobie zdania o bieżących wydarzeniach wymaga informacji z kilku różnych źródeł, jednak tylko 19 proc. deklaruje, że zawsze porównuje doniesienia mediów. Niemal równie liczna grupa, obejmująca 18 proc. badanych, nie porównuje ich nigdy.
Jednocześnie 73 proc. badanych nie wskazuje jednego ulubionego medium informacyjnego, co może współwystępować z korzystaniem z różnych źródeł, lecz samo w sobie nie dowodzi ich systematycznej weryfikacji. Odbiorca może zmieniać portal lub kanał, nie sprawdzając, czy kolejne publikacje opierają się na niezależnych ustaleniach. Kilka serwisów powtarzających jeden niesprawdzony komunikat nie zapewnia kilku niezależnych potwierdzeń, dlatego znaczenie ma także dotarcie do dokumentu, nagrania lub relacji będącej początkiem informacji. Praktyczną metodę takiej pracy przedstawia przewodnik „Jak sprawdzić wiarygodność informacji w internecie?”.
Potrzebie różnorodności towarzyszy poczucie dezorientacji, ponieważ 83 proc. ankietowanych zgadza się, że zróżnicowanie opinii i przekazu w poszczególnych mediach może utrudniać ustalenie, gdzie leży prawda. Wynik ten nie przeczy przekonaniu o potrzebie korzystania z kilku źródeł, lecz pokazuje, że samo zwiększenie liczby wiadomości nie musi ułatwiać ich oceny. Dla odbiorcy liczą się również kontekst, kompletność i możliwość porównania danych, a te wymiary opisujemy w materiale „Jakość informacji. Co decyduje o wartości wiadomości?”.
Media społecznościowe mają w ocenach badanych dwie wyraźne cechy, gdyż 69 proc. uważa, że pozwalają szybciej dowiedzieć się o ważnych wydarzeniach niż media tradycyjne. Dokładnie taki sam odsetek, 69 proc., sądzi, że łatwiej natrafić w nich na nieprawdziwe informacje niż w telewizji czy prasie.
Certyfikacja mediów wymaga więcej niż popularności
Wyniki CBOS warto potraktować jako punkt wyjścia do dyskusji o standardach wiarygodności, przy czym samo badanie nie rozstrzyga, czy i jaki system certyfikacji należałoby wprowadzić. Pokazuje natomiast, że wybór źródła, zaufanie do nadawcy i praktyka porównywania informacji są odrębnymi zagadnieniami. Użyteczny standard jakości powinien pozwalać odbiorcy ustalić, kto odpowiada za wiadomość, na jakich dowodach ją oparto i jak redakcja postępuje po wykryciu błędu.
Z taką odpowiedzialnością wiąże się pojęcie certinformacji, opisane na łamach „Wszystko co Najważniejsze” jako informacja prawdziwa, przekazywana w dobrej wierze, bez manipulacyjnej intencji i sprawdzona według standardów nauki lub rzetelnego dziennikarstwa. Pojęcie to nie oznacza urzędowego certyfikatu ani obietnicy nieomylności, lecz wskazuje na warunki tworzenia i rozpowszechniania wiadomości. Dla odbiorcy istotne są zatem widoczne rezultaty pracy redakcyjnej, takie jak autorstwo, źródła, oddzielenie faktów od ocen i jawna korekta, o których szerzej piszemy w materiale „Certinformacja. Gdzie szukać wiarygodnej informacji?”.
Osobnego namysłu wymaga formalna certyfikacja, ponieważ jej znaczenie zależy od kryteriów oceny, niezależności podmiotu przyznającego oznaczenie oraz możliwości zakwestionowania decyzji. Nathaniel Garstecka w tekście o propozycjach Emmanuela Macrona stawia pytania o odpowiedzialność za przyznawanie certyfikatów i możliwe konsekwencje dla wolności słowa. Jego analizę „Media z certyfikatem” to niepokojący pomysł prezydenta Emmanuela Macrona warto czytać obok danych CBOS, zachowując rozróżnienie między ocenami społecznymi a oceną projektu instytucjonalnego.
Badanie wskazuje, że odbiorcy dostrzegają zarówno potrzebę wielu źródeł, jak i trudność rozpoznawania prawdy wśród odmiennych przekazów. Zadaniem redakcji i profesjonalnych dziennikarzy jest więc także ułatwianie tej oceny przez podawanie danych wraz z ich znaczeniem, ograniczeniami i pochodzeniem.
Sebastian Nizio




