Wschodnie województwa Polski przedstawią swoją perspektywę Komisji Europejskiej

Marszałkowie reprezentujący wschodnie województwa graniczące z Rosją i Białorusią, przedstawią w Brukseli oczekiwania związane z paktem dla wschodnich regionów przygranicznych. Komisja Europejska ma go opublikować pod koniec stycznia 2026 r.
Nowy pakt zostanie zaprezentowany 28 stycznia
.Z rozkładu prac KE wynika, że pakt zostanie zaprezentowany 28 stycznia. Inicjatywa ma wesprzeć regiony dotknięte przez rosyjską agresję na Ukrainę oraz działania hybrydowe. Chodzi o przekształcenie wschodnich regionów przygranicznych Europy z narażonej na zagrożenia „linii frontu” w odporne, konkurencyjne i bezpieczne terytoria. Prace nad paktem w KE koordynuje Włoch Raffaele Fitto, wiceprzewodniczący KE odpowiedzialny za politykę spójności.
– Chociaż polskie regiony przedstawiły swoje oczekiwania w konsultacjach, to chcemy jeszcze raz zebrać ich postulaty i przekazać komisarzowi i jego współpracownikom, by wzięli je pod uwagę w toku tych ostatnich prac – powiedział PAP europoseł KO Jacek Protas, który w czwartek przedstawi oczekiwania podczas konferencji prasowej w Brukseli wspólnie z marszałkami województwa podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Jak podkreślił, paktem dla wschodnich regionów przygranicznych ma zostać objęte również województwo lubelskie, a także kraje bałtyckie i Finlandia.
Wschodnie województwa są najbardziej zagrożone
.Według europosła dla regionów przygranicznych kluczowe jest wsparcie infrastrukturalne i gospodarcze. – Z powodu wprowadzenia embarga i zamknięcia granic na swobodny handel wiele firm z dnia na dzień przestało funkcjonować. Występuje też strach przed inwestowaniem w pobliżu granicy, zarówno wśród naszych przedsiębiorców, jak i potencjalnych przedsiębiorców z zewnątrz. Trzeba więc zastosować odpowiednie zachęty, żeby jednak opłacało się to robić – podkreślił. Jak dodał, konieczne jest także wzmocnienie infrastruktury krytycznej.
W ramach paktu KE ma przedstawić model wspierania tych regionów w perspektywie krótko- i długoterminowej – nie tylko z obecnego budżetu, ale przede wszystkim w ramach przyszłej „siedmiolatki” na lata 2028-34.
Regiony przygraniczne mogły już skorzystać z funduszy przeznaczonych pierwotnie dla Rosji i Białorusi, ale zawieszonych przez KE po napaści Moskwy na Ukrainę w lutym 2022 r. Komisja przesunęła wówczas 150 mln euro z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego na programy współpracy wewnętrznej. Przekierowała też 160 mln euro z programów realizowanych z Rosją i Białorusią w ramach Instrumentu Sąsiedztwa oraz Współpracy Międzynarodowej i Rozwojowej na wzmocnienie programów transgranicznych wzdłuż granic z Ukrainą i Mołdawią.
Polska nie jest zagrożona atakiem ze Wschodu, ona już została zaatakowana
.Unia Europejska jest wojowniczą ziemią. Zawsze byliśmy skłóceni. Najbardziej skuteczną odpowiedzią na tę wojowniczą naturę jest budowa Europy, w ramach której zachowaliśmy naszą różnorodność językową. Z drugiej strony mamy do czynienia z imperializmem, w którym mówi się tylko po rosyjsku – mówi Frédéric PETIT w rozmowie z Nathanielem GARSTECKA.
Nathaniel GARSTECKA: Czy Europa Środkowa, a w szczególności Polska jest zagrożona atakiem ze Wschodu?
Frédéric PETIT: Polska nie jest zagrożona atakiem ze Wschodu, ona już została zaatakowanaPolska nie jest zagrożona atakiem ze Wschodu, ona już została zaatakowana. Nie armatami, ale przy użyciu migrantów na granicy z Białorusią. Co więcej, zaatakowano nie tylko Polskę, ale całą Unię Europejską. To atak zorganizowany przez Kreml i przygotowany dawno temu.
Polacy przyjęli dwa miliony Ukraińców. Czy nie jest to dowód na to, że potrafią odłożyć na bok rany z przeszłości? Wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak wyglądają spory historyczne między Ukraińcami i Polakami.
Tak, oczywiście. Polska ma wielką europejską tradycję solidarności; ma dokładnie takie samo pragnienie przyjmowania ludzi i podtrzymywania wartości humanistycznych, jak inne kraje europejskie. To tak jak z Francją i Niemcami, z traktatami o przyjaźni, z których najnowszym jest traktat z Akwizgranu. To oczywiste i to jest nasz model.
Jak opisałby Pan dzisiejszą mentalność Rosji?
Nie lubię mówić Rosja, wolę mówić Federacja Rosyjska. Tak jak nie mówię o rosyjskim imperializmie, tylko o moskiewskim imperializmie. Należy zrozumieć, że w tym kraju wciąż jest dużo sowietyzmu i nie jest to zaskakujące. Nie da się w ciągu kilku lat wyjść z 80 lat leninizmu i stalinizmu, biurokracji i nomenklatury. Potrzeba dwóch lub trzech pokoleń, aby naprawdę z tego się wydobyć. Takie pokolenia szybko pojawiły się w Polsce i krajach bałtyckich, ale jest to mniej oczywiste w Federacji Rosyjskiej.
Chciałbym przypomnieć o jeszcze jednym fakcie, który nie został wystarczająco opisany w zachodnich mediach: na oficjalnym spotkaniu w kwietniu lub maju 2022 r., aby uzasadnić inwazję na Ukrainę, Ławrow powiedział: „Gdyby Walonowie mieli problem z Flamandami, wszyscy zrozumieliby, gdyby Francja chwyciła za broń w obronie mniejszości francuskiej w Belgii!”. Dla niego język jest determinizmem politycznym. Nie chcę, by moje dzieci żyły w takim świecie.
Musi Pan być jednym z niewielu polityków we Francji, którzy naprawdę znają historię Federacji Rosyjskiej. Przez lata musiało być Panu bardzo trudno dojść do głosu.
W przeciwieństwie do Federacji Rosyjskiej mamy we Francji bardzo dobrych historyków. We Francji historia jest nauką, narzędziem i przedmiotem badań. Po stronie moskiewskiej historia jest bronią. Dwa tygodnie przed kontratakiem, dzięki któremu udało się odbić Chersoń, byłem na Ukrainie. Było to tydzień przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Rosjanie mieli problemy z dostarczeniem posiłków do Chersonia. Wszyscy wiedzą, że nie mają wystarczającej ilości broni i personelu, że mają problemy logistyczne. Czy wie Pan, co Rosjanie przynoszą do wszystkich szkół na tydzień przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego? Nowe podręczniki do historii, po rosyjsku! Dowiadujemy się z nich, że Donbas jest „sercem Rosji”! Na Kremlu zdecydowano, że wysyłanie nowych książek historycznych jest tak samo ważne jak wysyłanie armat.
To, co Pan mówi, słyszymy od bardzo niewielu ludzi.
Robimy postępy. Sam prezydent Emmanuel Macron poruszył tę kwestię. Podczas swojej podróży do Polski wysłuchał nas. Jeśli prezydent mówi „nie bójcie się” młodym Polakom w Krakowie…
To przypomina słowa Jana Pawła II…
… to dlatego, że ktoś mu powiedział, że to będzie dobrze brzmiało. Myślę, że jednym z wyzwań, przed którymi stoimy na Zachodzie, jest uznanie, że ta historia jest również naszą własną. „Od Bałtyku do Morza Czarnego”. To powinno przemawiać nawet do ludzi, którzy mieszkają w Portugalii.
Opinia publiczna we Francji wydaje się obecnie dość podzielona w kwestii rozwiązania konfliktu między Rosją a Ukrainą. Jakie byłoby najlepsze rozwiązanie dla Francji?
Prawdziwy konflikt dotyczy modelu społeczeństwa. Tego, jak będziemy zarządzać naszą przyszłością i co zostawimy naszym dzieciom i wnukom. Tutaj mówię jasno: Unia Europejska jest wojowniczą ziemią. Zawsze byliśmy skłóceni. Najbardziej skuteczną odpowiedzią na tę wojowniczą naturę jest budowa Europy, w ramach której zachowaliśmy naszą różnorodność językową. Z drugiej strony mamy do czynienia z imperializmem, w którym mówi się tylko po rosyjsku.
Jest jeszcze jedna kwestia: czym jest żołnierz? W krajach Unii Europejskiej żołnierz jest przede wszystkim obywatelem. Żaden z naszych krajów nie ma armii, która zatrudnia prywatne firmy, w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych czy Federacji Rosyjskiej, z Grupą Wagnera robiącą objazdy przez kopalnie wokół Bachmutu lub w Republice Środkowoafrykańskiej. Legalność naszych sił zbrojnych leży przede wszystkim w ich obywatelstwie. Żołnierze znajdują się pod kontrolą krajowego parlamentu.
I to jest odpowiedź na pytanie, jakiego modelu chcę dla moich dzieci i wnuków: świata, w którym na ulicy mówi się kilkoma językami, w którym siła żołnierzy jest przede wszystkim obywatelska, w którym historia jest nauką… Dlatego nie wchodzi w rachubę negocjowanie tych elementów.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/frederic-petit-polska-rosja-budowa-europy/
PAP/MB






