Zidentyfikowano obszar mózgu wpływający na pociąg do alkoholu

Naukowcy przeprowadzili na szczurach eksperyment, żeby lepiej poznać mechanizm, którzy tworzy pociąg do alkoholu. Stwierdzili, że specyficzny region mózgu zaburza podejmowanie decyzji, jeśli chodzi o kontakty z alkoholem. Odkrycie może pomóc w leczeniu uzależnionych.
W eksperymentach na szczurach badali oni aktywność mózgu związaną z planowaniem i podejmowaniem decyzji w sytuacjach związanych z dostępem do alkoholu
.Ludzie cierpiący na chorobę alkoholową zwykle stawiają kolejną dawkę tej uzależniającej substancji ponad inne metody uzyskania poczucia nagrody – zwracają uwagę autorzy nowego opracowania, które ukazało się w piśmie „JNeurosci”.
W eksperymentach na szczurach badali oni aktywność mózgu związaną z planowaniem i podejmowaniem decyzji w sytuacjach związanych z dostępem do alkoholu oraz możliwością podejmowania społecznych kontaktów z innymi osobnikami. Po wytrenowaniu gryzoni do naciskania dźwigni w celu uzyskania alkoholu lub nagrody społecznej badacze odkryli, że zwierzęta preferowały alkohol ponad inne dostępne źródła satysfakcji.
Jednocześnie analizowany przez badaczy obszar mózgu – przednia część wyspy – wykazywała podczas aktywności związanych z alkoholem aktywność zwiększoną w stosunku do tego, co dzieje się w trakcie interakcji społecznych. Było to szczególnie widoczne w okresie bezpośrednio poprzedzającym podjęcie decyzji.
Ponadto model matematyczny wskazał, że związana z alkoholem aktywność w przedniej wyspie korelowała z szybkością, z jaką szczury podejmowały decyzje dotyczące alkoholu po ukształtowaniu się u nich preferencji dla tej substancji.
Jak działa pociąg do alkocholu?
.Zdaniem naukowców wyniki te sugerują, że przednia część wyspy może kodować uwarunkowanie działające w procesie decyzyjnym, sprzyjające wyborowi alkoholu kosztem innych nagród.
– Powodem, dla którego stosujemy tego rodzaju modelowanie, jest możliwość rozłożenia procesu podejmowania decyzji na zmienne wyjaśniające, w jaki sposób szczury dokonują wyborów – mówi autor badania, Nathan Marchant z Uniwersytetu Medycznego w Amsterdamie.
– To samo podejście można zastosować u ludzi z zaburzeniem używania alkoholu, aby ustalić, czy sygnały z tego obszaru mózgu są zaangażowane w ich nieadaptacyjne podejmowanie decyzji – podkreśla.
W potrzasku „Piąteczku”. Autodiagnoza uzależnienia od alkoholu
.Zwykle trafiają do mnie ludzie przymuszeni trudną sytuacją życiową albo presją najbliższych. Przychodzą aby uspokoić siebie i rodzinę, że to co dzieje się w ich życiu to nie jest uzależnienie alkoholowe, że ich picie nie odbiega od przyjętych norm społecznych czy też od ugruntowanej przez dziesięciolecia tradycji polskiej biesiady.
Jako terapeuta zajmujący się na co dzień problemami uzależnień, podczas każdego pierwszego spotkania z pacjentem staram się rozmawiać z nim z najwyższą uwagą, szacunkiem, empatią, wykazując pełne zrozumienie dla trudności i stresu, który przeżywa.
Zaczyna się rozmowa mająca na celu zbudowanie relacji sprzyjającej dzieleniu się trudnymi problemami życiowymi, rozmowa budująca klimat zaufania. – Proszę mi opowiedzieć o sobie, o swoim życiu – taką prośbę kieruję do pacjenta po przejściu fazy wstępnej rozmowy, opisanej powyżej. Proszę również, aby ukierunkował swoje opowiadanie na jego kontakty z alkoholem, jak według niego wygląda ta „znajomość”, ile ona trwa, jak się rozwija.
Często pacjent w tych opowiadaniach stara się z jednej strony wskazywać na szereg czynników zewnętrznych, uzasadniających jego ciężką sytuację. Najczęściej są to: trudne dzieciństwo, przemoc w rodzinie, zaniedbania emocjonalne ze strony rodziców, czynne uzależnienie alkoholowe jednego lub obojga rodziców, trudności w dorosłych relacjach z innymi ludźmi, rozliczne braki bądź ograniczenia zewnętrzne. To na ogół preludium do tego, aby łatwiej było uzasadniać swoje sięganie po alkohol, jego coraz częstsze używanie lub nadużywanie. Na pytanie jak długo i ile pije, pacjent stara się na tym etapie minimalizować zarówno czas, jak i ilości wypijanego alkoholu.
Aby jednak stwierdzić, czy mamy rzeczywiście do czynienia z zespołem uzależnienia od alkoholu, muszę razem z pacjentem przejść przez przyjęte w 1997 roku przez Światową Organizację Zdrowia kryteria uzależnienia od alkoholu (ICD-10), a przede wszystkim przez sześć objawów na nie wskazujących. Można powiedzieć, że pacjent pod moim przewodnictwem dokonuje swoistej autodiagnozy uzależnienia.
Te tak zwane osiowe objawy uzależnienia od alkoholu to:
Objaw 1: Silna potrzeba („głód”) lub poczucie przymusu picia alkoholu.
Osoby z problemem alkoholowym, najczęściej w sytuacjach stresu, odczuwają mocne zjawisko przymusu wewnętrznego, nazywanego też potocznie „głodem alkoholowym”. „Muszę się napić!” – ta natrętna myśl może się przeradzać w konkretne działania typu: poszukiwanie okazji do wypicia, inicjowanie kolejek picia w trakcie imprez, prowokowanie konfliktów z najbliższymi, aby w rezultacie wyjść z domu i napić się alkoholu.
Objaw 2: Próby kontrolowania ilości lub częstotliwości wypijanego alkoholu.
Osoby uzależnione w pewnym momencie widzą, że piją za dużo, zbyt często, że zaczynają ponosić straty z powodu picia alkoholu. Coraz częściej słyszą też takie informacje od rodziny bądź przyjaciół. Wtedy usiłują ograniczać swoje picie: przysięgają sobie i innym, że się już więcej nie upiją, usiłują zmniejszać dawki i moc wypijanego alkoholu, idąc na imprezę zakładają sobie, że tym razem wypiją tam tylko symbolicznie, że się nie upiją. Niestety wszystkie te próby zazwyczaj są nieudane, zaś obietnice dawane sobie czy innym są niedotrzymywane.
Objaw 3: Alkoholowy zespół abstynencyjny. Picie alkoholu w celu złagodzenia jego objawów.
Po mocniejszym czy dłuższym piciu, kiedy pacjent odstawia alkohol, pojawiają się bardzo przykre dolegliwości typu: suchość w ustach, potliwość, brak apetytu, wymioty, drżenie rąk, bóle mięśniowe czy lęki, problemy ze snem. Aby złagodzić te przykre objawy często pacjenci sięgają po tzw. „klina”, czyli piją alkohol dla złagodzenia tych dolegliwości.
Objaw 4: Wystąpiło zjawisko zmiany tolerancji na alkohol.
Na początku swojej „przygody” z alkoholem niewielkie jego ilości dawały oczekiwane stany emocjonalne. Z czasem pijąc coraz częściej ilość wypijanego alkoholu znacznie wzrastała, pojawiało się tzw. zjawisko „mocnej głowy” – okazywało się, że pacjent jest w stanie wypić takie dawki alkoholu, które dla niepijącego mogły być śmiertelne. Bywa jednak też tak, że z czasem „głowa” pijącego staje się słabsza i już niewielkie dawki alkoholu wywołują objawy upojenia alkoholowego.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/michal-swierczek-w-potrzasku-piateczku-autodiagnoza-uzaleznienia-od-alkoholu/
PAP/MB



