Ziemia i Słońce w maksymalnym zbliżeniu

Ziemia i Słońce

Odległość naszej planety od Słońca będzie najmniejsza 3 stycznia po południu – wynika z obliczeń astronomicznych, dotyczących 2026 roku.

Ziemia i Słońce w maksymalnym zbliżeniu

.Orbita Ziemi wokół Słońca nie jest kołowa, a eliptyczna. Można więc znaleźć punkt najdalszy i najbliższy względem Słońca, Ten najbliższy nazywany jest peryhelium, podczas gdy najdalszy to aphelium. Według „Almanachu astronomicznego na rok 2026”, wydanego przez Polskie Towarzystwo Astronomiczne, w 2026 roku Ziemia przejdzie przez peryhelium swojej orbity 3 stycznia o godzinie 18.15 czasu zimowego.

Odległość Ziemia-Słońce wyniesie wtedy 0,98331007 jednostki astronomicznej czyli 147,1 mln kilometrów. Jedna jednostka astronomiczna to średnia odległość Ziemi od Słońca, czyli około 149,6 mln kilometrów. Z perspektywy zimowego miesiąca w Polsce niektórym osobom może się to wydawać dziwne, że to właśnie zimą Ziemia jest najbliżej Słońca. Zwróćmy uwagę jednak na dwie sprawy. Po pierwsze, w czasie gdy na półkuli północnej jest zima, na półkuli południowej panuje lato.

Jaka jest przyczyna występowania pór roku na Ziemi?

.Po drugie, przyczyną występowania pór roku na Ziemi nie jest zmiana odległości od Słońca (która jest bardzo niewielka w stosunku do średniej odległości Ziemia-Słońce), a nachylenie osi obrotu Ziemi względem płaszczyzny orbity, w połączeniu z ruchem obiegowym wokół Słońca. Nachylenie to ma wartość nieco ponad 23,4 stopnia.

Ze względu na ten kąt nachylenia, w różnych okresach roku maksymalna wysokość Słońca na niebie w ciągu dnia nad danym punktem na powierzchni Ziemi zmienia się. Skutkuje to różnicami w warunkach oświetlenia oraz długości pomiędzy dniem, a nocą, co z kolei przekłada się na temperaturę i pogodę. Najdalej od Słońca nasza planeta znajdzie się w tym roku 6 lipca o godzinie 17:30 czasu uniwersalnego, czyli o 19:30 czasu letniego. Dystans wyniesie 1,01663164 jednostki astronomicznej, czyli około 152,1 mln kilometrów.

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba oraz program Artemis

.Na temat współczesnego dynamicznego rozwoju astronomii, którego wynikiem są tak spektakularne projekty jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, czy program Artemis, na łamach “Wszystko Co Najważniejsze” pisze prof. Piotr ORLEAŃSKI w tekście “Kosmos coraz bliżej, także z Polakami“.

“W 2022 roku pierwszy raz udało się ustawić wszystkie 18 luster Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Stanowią one razem zwierciadło o rozpiętości 6,5 metra. Każde z luster musi być oddzielnie wyjustowane, by móc dobrze zobrazować dane, które pozyskuje. W lipcu 2022 roku zobaczyliśmy pierwsze zachwycające zdjęcia różnego rodzaju obiektów kosmicznych. NASA opublikowało specjalną animację, na której można porównać zdjęcia tych samych obiektów pozyskane za pomocą teleskopu Hubble’a i Webba. Dopiero gdy się porównuje zdjęcia, widać, jaka jest różnica między tymi teleskopami”.

“Teleskopy Hubble’a i Webba różnią się dwoma rzeczami. Nowszy z nich jest większy, w związku z tym jest w stanie obserwować mniejsze obiekty, głównie te, które znajdują się dalej od nas. Widziane przez nas w ten sposób kosmiczne zdarzenia zachodziły w przeszłości – światło potrzebowało milionów lat, by do nas dotrzeć i byśmy mogli te zdarzenia teraz zaobserwować. Można powiedzieć, że widzimy to, co działo się np. 13,5 miliarda lat temu. W przypadku teleskopu Hubble’a było to 12 miliardów lat. Ale nawet obiekty wcześniej zaobserwowane przez teleskop Hubble’a widzimy dziś dzięki teleskopowi Webba znacznie bardziej szczegółowo. Tym, co różni te teleskopy, jest również to, że instrumenty teleskopu Hubble’a pracują w zakresie widzialnym, natomiast Webba w podczerwieni. To jest zupełnie inne spektrum fali elektromagnetycznej. Również dzięki temu można więcej zobaczyć. Jednak tym, co znacznie różni te twa teleskopy, jest ich wielkość – starszy ma dwa metry średnicy, nowszy ponad sześć”.

“Drugim znaczącym wydarzeniem w działaniach człowieka w kosmosie było rozpoczęcie programu Artemis. Od zakończenia programu Apollo, kiedy człowiek chodził po Księżycu, minęło 50 lat. Wiele czynników wpłynęło na to, że nie podejmowano kolejnych wypraw na naturalnego satelitę Ziemi”.

.“Znaczące było to, że program Apollo był szalenie drogi. Amerykanie przestawili się na program wahadłowców, które też dużo kosztowały, ale służyły do wielu celów. Nie byli w stanie prowadzić dwóch takich przedsięwzięć jednocześnie. Poza tym program Apollo był rezultatem polityki. Amerykanom zależało na tym, by jako pierwsi mogli postawić nogę na Księżycu, i to im się udało. Późniejsze kryzysy ekonomiczne, brak podtekstu politycznego i konkurentów, którzy również mogliby wylądować na Księżycu, w pewnym sensie oddalił perspektywę powrotu tam człowieka. Problemy z wahadłowcami, później z rakietami nośnymi, utrudniały realizację podobnych programów. Dziś mamy początek kolejnej ery wyścigu kosmicznego. Tym razem między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Państwo Środka ma bardzo rozbudowany program kosmiczny i jako pierwsze wysłało łazik na ciemną stronę Księżyca” – pisze prof. Piotr ORLEAŃSKI.

LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-piotr-orleanski-astronomia-przelomowy-rok/

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 stycznia 2026