Rafał GÓRSKI: "Partiokracja niszczy demokrację. Ale zmiana jest możliwa" Rafał GÓRSKI: "Partiokracja niszczy demokrację. Ale zmiana jest możliwa"

"Partiokracja niszczy demokrację. Ale zmiana jest możliwa"

Photo of Rafał GÓRSKI

Rafał GÓRSKI

Społecznik i kampanier, prezes Instytutu Spraw Obywatelskich (INSPRO). Zaangażowany w działalność na rzecz dobra wspólnego od 1996 roku.

zobacz inne teksty Autora

Od kilku tygodni na Twitterze trwa dyskusja na temat spotów kandydatów różnych partii startujących do Parlamentu Europejskiego. Dla mnie są one bardzo dobrym przykładem tego w jaki sposób polski beton partyjny zarządza nieufnością obywateli.

Przyznaję, że jestem pod wrażeniem jak polskie partie opanowały do perfekcji zarządzanie naszą nieufnością. Robią to na co dzień, jednak kampanie wyborcze ogniskują jak w soczewce  ten kluczowy element polskiej polityki. Beton partyjny robi wszystko, żebyśmy jako obywatele nawzajem sobie nie ufali, nie potrafili ze sobą rozmawiać kiedy się różnimy w poglądach, nie byli wstanie współpracować ponad podziałami. Robi też wszystko żebyśmy uważali że polityka to coś złego, a dobra polityka nie istnieje. Partie są spokojne o swoje interesy, kiedy napuszczają obywateli na siebie spotami wyborczymi, a obywatele dają się wkręcać w ich grę.

Zamiana zasad gry

W Polsce potrzebujemy zamiany zasad gry. Jako obywatele nie powinniśmy zadowalać się zmianą nazw drużyn partyjnych, transferami zawodników czy telewizyjnymi transmisjami meczy.  Chodzi o zamianę, a nie zmianę. Zmiana budzi opór. Zamiana budzi nadzieje, bo wskazuje alternatywę. Potrzebujemy zamiany partiokracji na demokrację. Dlatego w ramach kampanii „Obywatele decydują” domagamy się wzmocnienia praw obywatelskich. Chcemy, żeby partie posunęły się na kanapie na której siedzą i zrobiły miejsce dla obywateli. Chcemy ułatwień dla obywateli w dostępie do narzędzi demokracji uczestniczącej: referendów krajowych i lokalnych, obywatelskich inicjatyw ustawodawczych czy inicjatyw uchwałodawczych.  Chcemy rzeczywistego, a nie fikcyjnego dostępu do informacji publicznej. Jednocześnie zwracamy uwagę na to, że wzmocnieniu praw obywatelskich powinno towarzyszyć zwiększenie obowiązków obywatelskich. Potrzebujemy w Polsce obywateli, którzy patrzą władzy na ręce, uczestniczą w życiu publicznym, dbają o dobro wspólne.

Chcemy ułatwień dla obywateli w dostępie do narzędzi demokracji uczestniczącej: referendów krajowych i lokalnych, obywatelskich inicjatyw ustawodawczych czy inicjatyw uchwałodawczych.  Chcemy rzeczywistego, a nie fikcyjnego dostępu do informacji publicznej. 

Jak wygrać kampanię?

W poszukiwaniu sposobów na zamianę partiokracji na demokrację, warto przyjrzeć się tropowi, który zostawili aktywiści walczący z ACTA. Czego uczą nas sukcesy ich kampanii? Po pierwsze: „Cel kampanii powinien być zrozumiały dla opinii publicznej”. Po drugie trzeba „Działać razem ponad podziałami w celu załatwienia jednej sprawy”. Po trzecie dobrze jest: „Wyjąć głowę z komputera, Twittera czy Facebooka i wyjść na ulicę”.

Przy kampanii anty-ACTA beton partyjny przez moment poczuł się zagrożony. Nie wiedział, co się dzieje. Trwało to krótko, ponieważ szybko zorientował się, że ACTAwiści, żeby wygrać powinni mieć coś więcej niż mają.

Po pierwsze powinni chcieć „Wyłonić ze swojego grona i zaufać liderom z genami służby publicznej  i postawą długodystansowca”. Po drugie powinni mieć „Maszynerię: fundusze, własne media, kompetencje do zarządzania”. Zamiana zasad gry w polskiej polityce wymaga zasobów do biegania maratonów. Oburzenie wystarcza tylko na sprint. Wreszcie po trzecie ACTAwistom przydałoby się „Dobre know-how jak wygrywać kampanie obywatelskie”.

A konkretnie?

Co do ludzi to – moim zdaniem – warto ich szukać w świecie inicjatyw obywatelskich. W nim są społecznicy, którzy od lat hartują się na polu służby publicznej. Drzemie w nich potencjał do zamiany świata partiokracji na świat demokracji. Muszą jednak w końcu przestać naiwnie sądzić, że słuszność i dobre serce wystarczą do tej zamiany. Jeżeli wymieszamy społeczników z tymi, którzy duszą się w biznesie i administracji publicznej to z tej mąki jest szansa na chleb.

Co do funduszy, trzeba ich szukać m.in. w mechanizmach odpisu 1% podatku od osób fizycznych. Jeżeli tylko organizacje, których celem są zmiany systemowe zakorzenią się wśród obywateli, istnieje duża szansa, że zaczną je oni wspierać swoim 1%. W 2013 roku sto największych organizacji pożytku publicznego zyskało w ramach odpisu 1% podatku ponad 314 mln zł. Wierzę, że część podatników jest skłonna przekazać 1% właśnie na zamianę partiokracji na demokrację.

Co do know-how to polecam „Jak wygrywać kampanie” i „Kuźnia Kampanierów”, książki Instytutu Spraw Obywatelskich. Marzy nam się, żeby społecznicy i aktywiści uczyli się na sukcesach i błędach tych, którzy na zmianie społecznej zjedli zęby. Po co za każdym razem odkrywać koło na nowo.

Na koniec, tym którzy myślą, że zamiana partiokracji na demokrację się nie uda bo żyjemy w Polsce, a nie we Francji czy Szwajcarii mogę odpowiedzieć „Kto chce szuka sposobów, kto nie chce szuka powodów”. Partiokracja niszczy demokrację. Ale zmiana jest możliwa.

Rafał Górski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 3 lutego 2014

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam