 Jesteśmy obecnie w roku prawdziwie przełomowym dla naszej przyszłości. Przełomowym, bo wymagającym uświadomienia sobie wreszcie przez decydentów, że niezbędne wydatki na takie obszary, jak zdrowie, bezpieczeństwo czy energetyka, nie mogą zastępować wydatków na przemyślane wspieranie innowacyjności. Właśnie od tego zależy, czy staniemy się konkurencyjni i czy będziemy w stanie rywalizować gospodarczo z resztą świata.  Wrogowie się zbroją. Zagrożenia rosną. Nie ma czasu na gry – musimy być gotowi. Jeśli chcemy zapobiec wojnie, musimy przygotować się do niej już teraz. Albo jesteśmy gotowi zwyciężać, albo nie. Nie ma trzeciej opcji.  Polska obecnie ma wiele systemów z USA i Korei. Czy będą wspierane i rozwijane? Kto zadba o kompatybilność z nowymi zakupami? To są wielkie i skomplikowane projekty. Kto to ma zrobić? Niemcy mają na koncie serię projektów informatycznych i infrastrukturalnych, które ugrzęzły w piachu.  Jeżeli w ogóle można dziś mówić o zalążkach Pax Polonica, to nie w biurokratycznych strukturach Brukseli, lecz w relacjach transatlantyckich, w energetyce, przemyśle obronnym i w diasporze. Polska jako państwo frontowe NATO i kluczowy odbiorca amerykańskiego LNG ma obiektywne interesy zbieżne z Teksasem. Obie strony rozumieją suwerenność nie jako anachronizm, lecz jako warunek bezpieczeństwa.  Cel amerykańskiej polityki obronnej w Azji powinien być jasny i zrozumiały dla wszystkich. Celem tym nie jest konfrontacja z Chinami – twierdzi Elbridge COLBY.  Nieszczęśni populiści, tacy choćby jak czołowa populistka na polskiej scenie – minister od socjalu, pani Agnieszka Bąk, nadal brną w przekonywanie ludzi, iż „zasługują na czterodniowy tydzień pracy”. Jeśli byłby w Polsce konkurs na najbardziej niedorzeczny projekt, jaki forsuje obecny rząd, to bez chwili wahania zgłosiłbym doń „eksperyment” wymyślony przez Bąk, wprowadzany właśnie w Polsce od 1 stycznia 2026 roku.  Od wielu lat w USA było głośno o Jeffreyu Epsteinie, aferzyście i stręczycielu, który utrzymywał bliskie stosunki ze śmietanką towarzyską po obu stronach Atlantyku. Co kryje się za jego przestępczą działalnością?  Wczesne filmy, których autorem był Krzysztof Kieślowski, rzadko trafiają dziś do obiegu międzynarodowych rozmów o kinie lat sześćdziesiątych. A szkoda, bo właśnie tam — w krótkich, surowych formach realizowanych jeszcze w cieniu dokumentu — kryje się jedna z najciekawszych odpowiedzi Europy Wschodniej na mit bohatera Nowej Fali. Najnowszy, 74 numer „Wszystko co Najważniejsze” jest już dostępny w EMPIK-ach, Księgarni Polskiej w Paryżu oraz wysyłkowo i w prenumeracie – w Sklepie Idei  W 74. numerze miesięcznika Wszystko co Najważniejsze teksty m.in.: prof. Michała KLEIBERA, Jana ROKITY, Pawła SZEFERNAKERA, prof. Jacka HOŁÓWKI, Mateusza MORAWIECKIEGO, prof. Chantal DELSOL i Blaise METREWELI.  Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział, że podczas swych rozmów w Berlinie poruszy sprawę reparacji. Słusznie. Tyle tylko że słowo „reparacje” jest jedynie symbolem i hasłem wywoławczym, za którym kryje się cały kompleks zagadnień. W największym skrócie można go sprowadzić do określenia „niemiecki dług odszkodowawczy wobec Polski”. Prezydent Nawrocki upomni się o polską krzywdę. I – mam nadzieję – zburzy fantom polsko-niemieckiego fałszywego pojednania, konstruowany na warunkach niemieckich z udziałem niestety części polskich elit.  Zgoda na utworzenie polsko-rosyjskich spółek joint venture absolutnie zamknęłaby starania Polski o wejście do NATO.  Pod koniec lat 90. polscy politycy stali się dużo bardziej świadomi ryzyka, jakie wiąże się z bliskimi relacjami z podejrzanymi biznesmenami; równolegle zwiększyła się skuteczność działania urzędów i wymiaru sprawiedliwości, częściowo dzięki dostosowywaniu polskich przepisów do unijnych regulacji.  Aleksander stoi w pozie zwycięzcy, uśmiechnięty, pewny siebie. Wałęsa siedzi, przełyka gorycz porażki i popełnia swój ostateczny podwójny błąd. Podczas transmisji na żywo odmówi podania ręki i odburknie: „Panu to ja mogę co najwyżej nogę podać”. Obelga ta zaszokuje Polskę i przypieczętuje los Wałęsy. |