1 na 10 dorosłych poniżej 55. roku życia porzuciło religię, w której się wychowało

Nowe dane pokazują cichy, ale globalny ruch opuszczania tradycyjnych wspólnot religijnych. Co to mówi o świecie, w którym żyjemy i o tym, dokąd zmierzamy? Jakie są globalne trendy religijne w 2025 roku? Na te pytania odpowiada najnowszy raport Pew Research Center.
Amerykański raport o globalnych trendach religijnych
.Według najnowszego raportu Pew Research Center, jedna na dziesięć osób dorosłych na świecie poniżej 55. roku życia porzuciła religię, w której została wychowana. Nie chodzi tu o chwilowy kryzys wiary, lecz o trwałą zmianę – duchowy eksodus, który odzwierciedla nie tylko osobiste decyzje, ale i głębokie cywilizacyjne przesunięcia.
Religia od zawsze była podstawą kulturowej tożsamości, dziedziczonym w milczeniu dziedzictwem przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Tymczasem dziś – w świecie błyskawicznego przepływu informacji, radykalnej indywidualizacji i upadku autorytetów – coraz więcej ludzi zrywa z religią dzieciństwa. I choć w skali globalnej proces ten wydaje się powolny, jego konsekwencje mogą być doniosłe.
Analiza objęła 117 państw i terytoriów, które łącznie zamieszkuje ponad 90% światowej populacji. Dane są więc reprezentatywne – i wyraźne. Największą trwałością cieszą się islam i hinduizm, gdzie retencja religijna (czyli odsetek osób, które pozostały w religii dzieciństwa) przekracza 98%. Chrześcijaństwo utrzymuje 83% „wychowanków”, a buddyzm jedynie 78%. To właśnie w kręgu kulturowym buddyzmu, szczególnie w Azji Wschodniej, zmiana religijna – a częściej całkowite odejście od religii – jest najpowszechniejsza.
Moda na Nons
.Co ciekawe, najczęstszym nowym „wyborem” nie jest inna religia, lecz… brak religii. To właśnie kategoria „bez przynależności religijnej” (czyli ateiści, agnostycy, „nic konkretnego”) stanowi główny kierunek religijnego migracji. Wśród tych, którzy zostawili chrześcijaństwo i buddyzm, zdecydowana większość nie wybrała innej wspólnoty – lecz opuściła religijną mapę świata w ogóle.
I choć wciąż to chrześcijaństwo dominuje liczebnie w globalnej skali, to właśnie ono, obok buddyzmu, traci najwięcej. W przeliczeniu netto, na każde 100 osób wychowanych w chrześcijaństwie, 11,6 opuszcza religię bez powrotu. W przypadku buddyzmu ten wskaźnik wynosi 9,8. Tymczasem grupa „bez religii” notuje spektakularny wzrost netto: na każde 100 osób deklarujących dziś brak religii, 24 pochodzi z religijnych rodzin, a jedynie 7 „odpada” w przeciwną stronę. Bilans? +16,7.
Religijne zmiany nie są równomiernie rozłożone. Zjawisko to występuje znacznie częściej w społeczeństwach o wyższym poziomie rozwoju – w krajach o wysokim indeksie HDI nawet 18% osób poniżej 55. roku życia zmieniło religię. W krajach mniej rozwiniętych wskaźnik ten wynosi średnio 3%. Z jednej strony, dostęp do edukacji, informacji i większa autonomia jednostki sprzyjają religijnej niezależności. Z drugiej – w wielu regionach zmiana religii, szczególnie odejście od islamu czy hinduizmu, może wiązać się z ostracyzmem, a nawet zagrożeniem prawnym lub fizycznym. Retencja nie zawsze więc oznacza wybór – czasem to przymus lub konformizm.
Wnioski i przyszłość religii
.Wnioski z raportu Pew Research Center są niejednoznaczne. Nie ma jednego, globalnego trendu – są za to napięcia między pokoleniami, regionami i kulturami. Wspólnym mianownikiem jest jedno: religia przestaje być oczywista. W epoce pluralizmu i wolnego wyboru duchowość zyskuje charakter bardziej indywidualny, często pozainstytucjonalny. Wielu ludzi nie tyle odrzuca Boga, co dystansuje się od religijnych struktur, dogmatów i obyczajów. Co to oznacza? Dla tradycyjnych wspólnot religijnych to sygnał alarmowy – nie tylko o spadku liczebności, ale o potrzebie głębokiej autorefleksji. Dla społeczeństw – pytanie o to, co zajmie miejsce religii jako źródła wartości, sensu i wspólnotowości. Czy będzie to etyka świecka? Kultura indywidualizmu? Nowe formy duchowości?
Jak pisał Charles Taylor, nowoczesność nie polega na tym, że ludzie przestają wierzyć – lecz że wybór wiary przestaje być oczywisty. W świecie, w którym każda religia konkuruje o uwagę z tysiącem innych światopoglądów i stylów życia, samo trwanie religii nie może opierać się wyłącznie na tradycji.
.A raport Pew przypomina: nawet najstarsze wspólnoty nie są odporne na cichą siłę zmiany pokoleniowej. Czy to początek końca religii, jaką znamy? A może tylko etap przejściowy – droga do bardziej dojrzałej duchowości? Odpowiedź nie jest jasna. Ale jedno jest pewne: milcząca decyzja 1 na 10 dorosłych, by opuścić religię dzieciństwa, to nie statystyczna ciekawostka. To znak czasów.
oprac. Michał Kłosowski