Filipiny pogłębią współpracę wojskową z Tajwanem

The Japan Times

Filipiny, mimo oficjalnego przestrzegania polityki jednych Chin, zacieśniają więzi obronne z Tajwanem – ujawnił w dniu 26 sierpnia dziennik „The Japan Times”, powołując się na własne źródło. Nieoficjalne spotkania, w tym na szczeblu wojskowym, miały odbywać się pod pretekstem wizyt turystycznych.

Filipiny pogłębią współpracę wojskową z Tajwanem

.Wysoki rangą anonimowy przedstawiciel rządu Filipin przekazał gazecie, że kraj „powoli i nieoficjalnie włącza Tajwan do struktury obronnej”, a współpraca wojskowa z Tajpej staje się „bardziej intensywna”. Wymiana informacji obejmuje już nie tylko straż przybrzeżną, ale i „wyższe dowództwo wojskowe” Tajwanu. Dziennik „The Japan Times” zwraca uwagę, że zaangażowanie obu stron na poziomie militarnym zostało zintensyfikowane pod rządami prezydenta Ferdinanda Marcosa Jr., który także zacieśnia sojusz z USA, aby przeciwdziałać intensyfikacji roszczeń Pekinu w regionie Morza Południowochińskiego.

W połowie sierpnia Ferdinanda Marcosa Jr. przestrzegał, że jego kraj może zostać wciągnięty w ewentualną wojnę Chin o Tajwan ze względu na bliskość geograficzną i obecność ok. 200 tys. Filipińczyków na wyspie. Chińskie MSZ skrytykowało te wypowiedzi, wzywając Manilę, by „zaprzestała igrać z ogniem”. Źródło dziennika zwraca uwagę, że istotnym, a jednocześnie często pomijanym czynnikiem w debacie publicznej są zobowiązania Manili wynikające z sojuszu obronnego z Waszyngtonem.

„Zostalibyśmy wciągnięci w konflikt z powodu traktatu o wzajemnej obronie” – zauważył, dodając, że ostatecznie wiele będzie zależało od tego, czy i w jaki sposób Waszyngton dotrzyma swoich zobowiązań wynikających z ustawy o relacjach z Tajwanem. Stanowi ona m.in., że USA utrzymają zdolności „do przeciwstawienia się wszelkim formom użycia siły lub innych form przymusu, które mogłyby zagrozić bezpieczeństwu lub systemowi społecznemu lub gospodarczemu mieszkańców Tajwanu”. Chiny uważają Tajwan za zbuntowaną prowincję i nie wykluczają użycia siły w celu przejęcia kontroli nad wyspą. Polityka jednych Chin stanowi, że każdy kraj, który chce nawiązać stosunki dyplomatyczne z rządem w Pekinie, musi bezwarunkowo zerwać wszelkie relacje z władzami Tajwanu.

Hegemonistyczne plany Pekinu

Na temat chińskiego dążenia do zniszczenia obecnego ładu międzynarodowego, opierającego się na dominacji USA, na łamach “Wszystko Co Najważniejsze” pisze Michał BOGUSZ w tekście “Podkopując system międzynarodowy, Chiny szkodzą samym sobie“.

“Jednym z najważniejszych strategicznych celów Chin jest przekształcenie obowiązującego obecnie systemu międzynarodowego. ChRL dąży do zdetronizowania Stanów Zjednoczonych i zastąpienia ich w roli pierwszego mocarstwa świata. Ten nowy subsystem miałby opierać się przede wszystkim na Chinach i chińskiej gospodarce oraz na konsumpcji wewnętrznej. W interesie Państwa Środka jest w tym kontekście wspieranie rządów myślących w podobny, autorytarny sposób. Stworzenie międzynarodowej sieci, złożonej z takich podmiotów, byłoby znakomitym suplementem dla samych Chin. Pytanie, na które trudno w tym momencie znaleźć odpowiedź, brzmi: na ile taki plan jest realny, a na ile określić go można jako formę wewnętrznej mobilizacji do zmiany chińskiego modelu gospodarczego?”.

“Sprowadzenie państw Zatoki Perskiej do roli suplementu ChRL jest jednak nierealne. Kraje te dążą bowiem do większej samodzielności i uzyskania statusu jednego z centrów światowej gospodarki. Same mają swoje ambicje i niekoniecznie są one w pełni kompatybilne z ambicjami Pekinu. Dobrym przykładem na zobrazowanie tej sytuacji jest kwestia renminbi jako potencjalnej waluty rozliczeniowej w kontaktach handlowych państw Zatoki Perskiej z Chinami. Przyjęcie takiego modelu byłoby nieopłacalne z perspektywy eksporterów, mających ograniczone możliwości dalszego inwestowania kapitału pozyskanego od Chińczyków. Renminbi jako waluta niepewna – niewymienialna na rynkach innych niż chiński – mogłaby pełnić co prawda rolę środka rezerwowego, służącego eksporterom ropy znad Zatoki Perskiej do kupowania towarów w Chinach, jednak sami Chińczycy nie są tym w rzeczywistości zainteresowani. Za sprzedaż swoich produktów otrzymywaliby wtedy swą własną walutę, której nie mogliby zainwestować w krajach trzecich. Nagromadzony w ten sposób kapitał byłby bezużyteczny”.

.”W tym miejscu uwidacznia się problem, który napotykają Chiny na drodze do realizacji swojego planu przekształcenia systemu światowego. Z jednej strony dążą do jego zmiany z powodu ambicji politycznych. Z drugiej jednak im bardziej podkopują ów system, którego integralną częścią jest przecież chińska gospodarka, tym bardziej szkodzą same sobie. Rodzi się więc pytanie: jeżeli Chińczycy mogliby osiągnąć sukces i przekształcić system międzynarodowy – to jak długo trwałby okres przejściowy, towarzyszący tak doniosłym zmianom, i w jakim stopniu jego negatywne oddziaływanie zaszkodziłoby samym Chinom? Tego nie sposób przewidzieć” – pisze Michał BOGUSZ.

LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/michal-bogusz-chrl-arabia-saudyjska/

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 26 sierpnia 2025