Zrzucenie 5-10 proc. masy ciała poprawia płodność

Otyłość to nie tylko problem estetyczny, ale choroba wpływająca na płodność, przebieg ciąży i zdrowie dziecka. Jak wyjaśniła dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska z UJ CM, dietetyk, nadmiar tkanki tłuszczowej zaburza gospodarkę hormonalną i zwiększa ryzyko powikłań już na etapie zapłodnienia.

Otyłość to nie tylko problem estetyczny, ale choroba wpływająca na płodność, przebieg ciąży i zdrowie dziecka. Jak wyjaśniła dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska z UJ CM, dietetyk, nadmiar tkanki tłuszczowej zaburza gospodarkę hormonalną i zwiększa ryzyko powikłań już na etapie zapłodnienia.

Nadmiar tkanki tłuszczowej a zajście w ciążę

Punktem wyjścia naszej rozmowy jest historia pani Asi – kobiety która miała nadmiar tkanki tłuszczowej, która miała trudności z zajściem w ciążę i jej utrzymaniem. Czy to częsty problem?

Dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska, dietetyk, kierownik Pracowni Dietetyki Pediatrycznej na Wydziale Lekarskim UJ CM: Niestety tak. Otyłość istotnie zwiększa ryzyko problemów z płodnością. Co więcej, im dłużej trwa choroba otyłościowa, tym trudniej zajść w ciążę. Wynika to z faktu, że tkanka tłuszczowa działa jak dodatkowy organ, który zaburza funkcjonowanie całego organizmu.

Przede wszystkim dochodzi do rozregulowania osi hormonalnej. Tkanka tłuszczowa pośrednio wpływa na wydzielanie gonadotropin – LH i FSH – które regulują cykl miesiączkowy i owulację. Zaburzenia w ich poziomie prowadzą do nieregularnych cykli, a czasem do całkowitego braku owulacji.

Dodatkowo rośnie poziom leptyny oraz insuliny. Wysokie stężenie insuliny stymuluje produkcję androgenów w jajnikach, a te z kolei hamują dojrzewanie komórek jajowych, co może dodatkowo pogarszać problemy z owulacją. Otyłość często wiąże się także z zespołem policystycznych jajników (PCOS) lub nasila jego objawy, co jeszcze bardziej utrudnia zajście w ciążę.

Czyli można powiedzieć, że organizm „gubi się” hormonalnie?

Dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska: Tak, to dobre uproszczenie. Nadmiar tkanki tłuszczowej zaburza sygnały hormonalne i prowadzi do nieprawidłowego dojrzewania komórki jajowej albo jej braku.

A co z jakością komórki jajowej? Czy otyłość wpływa również na ten aspekt?

Dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska: Zdecydowanie tak. Tkanka tłuszczowa generuje stan zapalny i stres oksydacyjny. Powstające reaktywne formy tlenu mogą uszkadzać DNA, białka i lipidy w komórce jajowej. W efekcie taka komórka „starzeje się” szybciej i ma mniejszy potencjał rozwojowy.

To przekłada się na niższą zdolność do zapłodnienia, zaburzenia podziałów komórkowych, a także zwiększone ryzyko poronień i wad rozwojowych.

Problem zaczyna się jeszcze zanim dojdzie do ciąży?

Dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska: Dokładnie. Już na etapie komórki jajowej i zapłodnienia pojawiają się zaburzenia, które mogą rzutować na cały dalszy rozwój ciąży.

A jeśli kobiecie z otyłością uda się zajść w ciążę – z jakimi powikłaniami musi się liczyć?

Dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska: Najczęstsze to cukrzyca ciążowa i nadciśnienie tętnicze. Otyłość nasila fizjologiczną insulinooporność w ciąży, co prowadzi do podwyższonego poziomu glukozy we krwi.

To z kolei wpływa na rozwój płodu – zwiększa ryzyko tzw. makrosomii, czyli dużej masy urodzeniowej dziecka. Takie dzieci mają większą predyspozycję do otyłości w przyszłości.

W takim razie mówimy o wpływie otyłości na kolejne pokolenia?

Dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska: Tak, to zjawisko określamy jako programowanie metaboliczne. Warunki w życiu płodowym mogą wpływać na aktywność genów dziecka i jego zdrowie w dorosłości.

Wspomniała pani o makrosomii. Dlaczego to problem?

Dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska: Dziecko z dużą masą urodzeniową ma więcej komórek tłuszczowych już na starcie. To zwiększa u niego ryzyko otyłości w przyszłości. Dodatkowo poród takiego dziecka jest trudniejszy i wiąże się z większym ryzykiem powikłań.

Czytałam, że wystarczy zrzucić 5–10 proc. masy ciała, by poprawić płodność. To rzeczywiście działa?

Dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska: Tak. Nawet niewielka redukcja masy ciała może znacząco poprawić sytuację. Dochodzi do zwiększenia wrażliwości na insulinę, zmniejszenia stanu zapalnego i częściowego „wyciszenia” zaburzeń hormonalnych.

Nie chodzi o osiągnięcie idealnej masy ciała, tylko o poprawę stanu metabolicznego.

W internecie ogromną popularnością cieszą się tzw. „diety cud” – często bardzo restrykcyjne, eliminacyjne, jak np. dieta ketogeniczna. Czy kobiety planujące ciążę powinny z nich korzystać?

Dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska: Zdecydowanie nie. Drastyczne diety, szczególnie te niezbilansowane, mogą przynieść więcej szkody niż pożytku – zwłaszcza w okresie okołokoncepcyjnym. W tym czasie organizm kobiety powinien być jak najlepiej przygotowany metabolicznie i odżywczo do ciąży.

Restrykcyjne diety często prowadzą do niedoborów kluczowych składników, takich jak kwas foliowy, żelazo czy witaminy z grupy B. To może negatywnie wpływać nie tylko na płodność, ale również na rozwój zarodka już od pierwszych dni po zapłodnieniu.

Dodatkowo w trakcie szybkiej redukcji masy ciała często dochodzi do utraty masy mięśniowej, co jest formą niedożywienia białkowo-energetycznego. To stan, który zdecydowanie nie sprzyja ani zajściu w ciążę, ani jej prawidłowemu przebiegowi.

Kolejnym aspektem jest wpływ takich diet na mikrobiotę jelitową. Diety eliminujące duże grupy produktów, zwłaszcza roślinnych, mogą prowadzić do tzw. dysbiozy, czyli zaburzenia równowagi mikroorganizmów jelitowych. To z kolei sprzyja stanowi zapalnemu i może zwiększać ryzyko otyłości – także u dziecka.

Dlatego zamiast „diet cud” rekomendujemy racjonalną, zbilansowaną dietę opartą na zasadach zdrowego żywienia, najlepiej prowadzoną pod opieką specjalisty.

Gdzie kobiety z otyłością mogą szukać pomocy?

Dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska: Leczenie otyłości powinno być interdyscyplinarne. Potrzebny jest lekarz, dietetyk, często psycholog. Niestety w Polsce brakuje systemowych rozwiązań, więc pacjentki często muszą szukać pomocy prywatnie lub w fundacjach.

A co z mężczyznami? Czy ich otyłość ma znaczenie?

Dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska: Oczywiście. Otyłość u mężczyzn również wpływa na płodność – pogarsza jakość plemników i zaburza gospodarkę hormonalną. Odpowiedzialność za poczęcie dziecka leży po obu stronach.

Na koniec – czy dieta może wpłynąć na płeć dziecka?

Dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska: Nie ma wiarygodnych dowodów naukowych, które by to potwierdzały. To raczej popularne przekonania niż fakty.

Rozmawiała Mira Suchodolska/ PAP

Zdrowie – nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz

.W 2020 roku na całym świecie zdiagnozowano ponad 19 milionów nowych przypadków nowotworów (w tym w Polsce ok. 170 000), a 10 milionów ludzi z tego powodu zmarło. Oczekuje się, według Global Cancer Observatory, że do 2040 roku obciążenie to wzrośnie do około 30 milionów nowych przypadków raka rocznie i 16 milionów zgonów, a nowotwory staną się główną przyczyną śmierci. Tymczasem wiele zachorowań na nowotwory można przypisać potencjalnie modyfikowalnym czynnikom ryzyka. Znajomość tego faktu jest absolutnie kluczowa dla rozwoju skutecznych strategii zapobiegania chorobom nowotworowym.

Niedawno w renomowanym międzynarodowym czasopiśmie medycznym „Lancet” konsorcjum Global Burden of Disease Study 2 opublikowało badania związków między wskaźnikami czynników ryzyka (metabolicznego, zawodowego, środowiskowego i behawioralnego) a nowotworami na całym świecie.

Korzystając z szacunków dotyczących zachorowalności na raka, śmiertelności i danych dotyczących czynników ryzyka z 204 krajów oraz obejmujących czynniki ryzyka, od palenia tytoniu do narażenia na działanie czynników rakotwórczych w miejscu pracy, autorzy stwierdzili, że 4,45 miliona zgonów wynika z wystąpienia wymienionych czynników ryzyka. Stanowi to ogółem aż 44,4 proc. zgonów z powodu nowotworów. Jednocześnie skutkowało to utratą 105 milionów lat życia skorelowanych z niepełnosprawnością. Dane te są alarmujące.

Palenie tytoniu odpowiadało za 36,3 proc. zgonów z powodu raka u mężczyzn i 12,3 proc. u kobiet, spożywanie alkoholu – za 6,9 proc. zgonów z powodu raka u mężczyzn i 2,3 proc. u kobiet. Z kolei otyłość (stwierdzana w oparciu o wysoki wskaźnik Body Mass Index – BMI) odpowiadała za 4,2 proc. zgonów z powodu raka u mężczyzn i 5,2 proc. u kobiet. Odkryto również bardzo niepokojący, ponad 20-procentowy wzrost zgonów z powodu nowotworów w latach 2010–2019, który można przypisać powyższym możliwym do uniknięcia przyczynom. Zauważono także, że czynniki ryzyka metabolicznego odgrywały rosnącą rolę. Rośnie też liczba nowotworów związana z czynnikami dietetycznymi i hormonalnymi, w tym zwłaszcza nowotworów piersi i prostaty.

Co istotne, wszystkie wymienione wyżej czynniki można kontrolować czy też ograniczać za pomocą stosunkowo prostych interwencji. Ich szkodliwy wpływ jest zresztą znany już od dziesięcioleci. Dlatego tak ważna jest profilaktyka zdrowotna. Można w jej obrębie wyróżnić kilka typów:

– profilaktykę wczesną, polegającą na kształtowaniu prawidłowych wzorców zdrowotnych w oparciu o odpowiednią edukację, w tym również szczepienia ochronne,

– profilaktykę zdrowotną pierwotną, polegającą na kontrolowaniu czynników ryzyka oraz identyfikacji osób, które znajdują się w grupie ryzyka,

– profilaktykę wtórną, skierowaną do osób znajdujących się w grupie ryzyka i nakierowaną na wczesne wykrycie choroby, a tym samym jak najszybsze wdrożenie leczenia,

– profilaktykę III fazy, skierowaną do osób chorych, mającą na celu zminimalizowanie skutków choroby i zapobieganie powikłaniom.

PAP/ Mira Suchodolska/ LW

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 marca 2026