Rosja wciąż oczekuje wdzięczności Kazachów

Rosja nadal postrzega siebie jako „cywilizatora” Kazachstanu i oczekuje wdzięczności za modernizację stepu, choć polityka władz ZSRR doprowadziła do śmierci ok. jednej trzeciej Kazachów podczas wielkiego głodu z lat 30. XX w. – ocenił niemiecki historyk Robert Kindler w wywiadzie dla Radia Swoboda.
„Oni uważają się za cywilizatorów”
.Kindler, profesor Wolnego Uniwersytetu Berlińskiego i autor książki „Nomadzi Stalina. Władza i głód w Kazachstanie”, od około dwóch dekad bada skutki kolektywizacji i przymusowej modernizacji w Kazachstanie. W obszernym wywiadzie opublikowanym na portalu Radia Swoboda podkreślił, że mimo sporów o szczegóły badacze znają już zasadnicze mechanizmy katastrofy, która doprowadziła do jednej z największych zapaści demograficznych w historii Związku Radzieckiego. Jego zdaniem tragedia ta była co najmniej równie straszna jak Hołodomor na Ukrainie.
Według Kindlera najbardziej wiarygodne są ustalenia kazachskich badaczy z początku lat 90., które mówiły o około 1,5 mln ofiar śmiertelnych, czyli ok. jednej trzeciej ówczesnej populacji etnicznych Kazachów. Badacz ocenił, że sztucznie wywołany przez stalinowskie władze głód, określany w języku kazachskim „aszarszyłyk”, był „co najmniej tak straszny jak głód na Ukrainie określany jako Hołodomor, a prawdopodobnie nawet gorszy”.
Kindler zwrócił uwagę, że mechanizmy odpowiedzialne za katastrofę były podobne w różnych częściach ZSRR. Władze odbierały ludności zasoby żywnościowe, realizując ambitne plany gospodarcze. W przypadku Kazachstanu dodatkowym czynnikiem była polityka wymierzona szczególnie w ludność kazachską. Historyk mówił o „motywowanej rasowo polityce dostaw”, w której ciężar obowiązkowych kontyngentów (np. zboża) częściej nakładano na etnicznych Kazachów (w Kazachstanie wówczas, podobnie jak dziś, mieszkało wiele narodowości, w tym „cywilizujący” Azję Centralną Rosjanie), nawet w rejonach, gdzie nie uprawiano danej rośliny.
Najostrzejsze uwagi niemiecki uczony skierował pod adresem współczesnej rosyjskiej polityki historycznej. Jego zdaniem Kreml nadal traktuje obszar postsowiecki jako własną strefę wpływów i niechętnie reaguje na niezależne badania dotyczące przemocy państwowej z czasów imperium rosyjskiego i ZSRR. W tym kontekście wskazał na dominującą w Rosji narrację modernizacyjną.
– Oni uważają się za cywilizatorów: przynieśli cywilizację do tego regionu świata – powiedział Kindler i dodał, że wielu Rosjan postrzega historię Kazachstanu przez pryzmat budowy infrastruktury, przemysłu i administracji, uznając je za dowód dobroczynnej roli imperium. W efekcie, gdy Kazachowie przypominają o milionowych stratach ludnościowych i odpowiedzialności władz sowieckich, spotyka się to z oskarżeniami o niewdzięczność, a próby podejmowania niezależnych badań historycznych bywają odbierane jako podważanie pozycji i zasług dawnego imperium.
W wywiadzie udzielonym Radiu Swoboda Kindler, który bada historię Kazachstanu od ponad ćwierć wieku ostrzegł przed ograniczaniem dostępu do archiwów i politycznym wykorzystywaniem historii. Podkreślił, że swoboda badań naukowych pozostaje warunkiem rzetelnego opisu zarówno kazachskiego głodu, jak i innych tragedii XX wieku.
PAP/MB




