Edward LUCAS: Fiasko, które zmieniło świat

Fiasko, które zmieniło świat

Photo of Edward LUCAS

Edward LUCAS

Brytyjski dziennikarz, europejski korespondent tygodnika „The Economist”. Autor “The New Cold War: Putin’s Russia and the Threat to the West”

Ryc. Fabien CLAIREFOND

zobacz inne teksty Autora

Nieudany pucz w Moskwie w 1991 roku obalił Związek Sowiecki i zapowiedział późniejsze represje Putina – pisze Edward LUCAS

.Sowieckiemu kierownictwu zabrakło pieniędzy, pomysłów, popularności i siły woli, zanim puczyści wykonali swój ruch 19 sierpnia 1991 roku. Ostatni przywódca Związku Sowieckiego, Michaił Gorbaczow, nie „opróżnił jeszcze beczki wiary w siebie” – to jedna z wielu celnych fraz w nowej książce Roberta Service’a o ostatecznym rozpadzie Związku Sowieckiego – ale nikt już w niego nie wierzył.

Pierwszą oznaką kłopotów było to, że w jego nadmorskiej willi przestały działać telefony. Potem przybyła delegacja jego własnych ludzi, by osadzić go w areszcie domowym. Była to jedyna część trzydniowego puczu, która się powiodła. Nikt nie zabrał się za zatrzymanie głównego rywala Gorbaczowa, rosyjskiego przywódcy Borysa Jelcyna, ani za odcięcie mu łączności. Niewzruszona brawura Jelcyna, który stojąc na czołgu wysłanym, by oblegać jego moskiewską siedzibę, potępił pucz, stała się definiującym obrazem klęski spisku i tego, co nastąpiło później: rozpadu Związku Sowieckiego.

Ośmioosobowa zbieranina – „zespół” byłoby określeniem zbyt pochlebnym – puczystów nazwała się „Państwowym Komitetem do spraw Stanu Wyjątkowego”. Niezgrabna nazwa mówiła wiele. Jak obnażyło ich jedyne publiczne wystąpienie, katastrofalna konferencja prasowa, byli to konserwatywni aparatczycy w szarych garniturach i o szarych umysłach, którzy słusznie widzieli, że ich kraj się rozpada, ale nie mieli żadnego planu poza krzyknięciem: „stop”. Nie byli w stanie przejąć władzy, ponieważ zostało tak niewiele do przejęcia. Partia Komunistyczna, „dumne źródło rewolucyjnego zapału, była pozbawiona pewności siebie” – pisze Service. „Cały ziggurat władzy administracyjnej i odpowiedzialności zawodowej był przegniły”.

Gdy niedobory narastały, a codzienne życie zaczęło się załamywać, kipiąca niechęć roztopiła legitymację sowieckiego systemu. Było już jednak o wiele za późno, by cokolwiek z tym zrobić. Service wyjaśnia na pierwszych 160 stronach swojej książki, że do czasu puczu wolności polityczne i medialne uwolnione przez Gorbaczowa odsłoniły fundamentalne porażki sowieckiego systemu. Gospodarki planowe nie działają; imperia, pozbawione kolonialnego bata, kruszeją.

Trzeciego dnia spiskowcy spróbowali użyć siły. Ich wiarygodność ścinała się jednak jak mleko na słońcu, a nawet własne siły specjalne KGB zawahały się przed wykonaniem rozkazu szturmu na bastion Jelcyna – oznaczałoby to masakrę demonstrantów. Wygłupy niekompetentnych, niezdecydowanych i niegodnych zapamiętania puczystów zajmują zaledwie 20 stron. Dla porządku: byli to sowiecki wiceprezydent Giennadij Janajew, premier Walentin Pawłow, szef KGB Władimir Kriuczkow, minister obrony Dmitrij Jazow, minister spraw wewnętrznych Boris Pugo oraz trzech przybocznych, zbyt nijakich, by o nich wspominać.

Większa część książki jest żywą i przenikliwą opowieścią o preludium i następstwach tych wydarzeń, zdominowaną przez dwie potężne osobowości Gorbaczowa i Jelcyna. Service obu chwali i obu gani. Próba Gorbaczowa, by rozmontować leninowski system władzy, była godna uznania, ale skazywało go na klęskę jego romantyczne przywiązanie do dziedzictwa Lenina. Nigdy nie zrozumiał, że sowiecki komunizm, zbudowany na urojeniach, kłamstwach i masowym mordzie, był z natury niereformowalny. Ostatni władca imperium odbijał się między zatwardziałymi obrońcami tego, czego obronić się nie dało, a radykałami, których żądania oznaczały zniszczenie systemu.

Wahania Gorbaczowa – przekonuje życzliwie Service – kupiły czas, odwracając uwagę twardogłowych i krępując ich w pierwszych dniach jego reform, a zarazem otwierając „totalitarną klatkę”. Wcześniejszy twardogłowy pucz mógł doprowadzić do trwałego rezultatu w stylu chińskim. Takie historyczne werdykty przyszły dla Gorbaczowa zbyt późno: z rąk puczystów wyszedł nie jako bohater, lecz jeszcze mniej popularny niż wcześniej.

Wielkim zwycięzcą był Jelcyn. Mimo swojej zmiennej osobowości i skłonności do pijackich ciągów, rola, jaką odegrał w stawieniu czoła puczowi, dała mu inicjatywę polityczną, którą zamienił w niepowstrzymany impet. W ciągu kolejnych czterech miesięcy władza spływała w jego ręce, pozostawiając Związek Sowiecki jako biurokratyczną skorupę. Jelcyn oraz jego białoruski i ukraiński odpowiednik rozwiązali go podczas zaimprowizowanego spotkania w leśnym domku myśliwskim, korzystając z maszyny do pisania pożyczonej z pobliskiego kołchozu i faksu, by sporządzić kopie porozumienia.

Service, historyk z Uniwersytetu Oksfordzkiego, mający mocne podstawy, by uchodzić za najwybitniejszego brytyjskiego eksperta od historii sowieckiej, otwiera książkę pytaniem: „Jak wiele z dzisiejszej Rosji rosło w zarodku już w 1991 roku?”. Odpowiedź brzmi: „bardzo wiele”. Szybko rozprawia się z mitem złotej epoki demokracji i wolności. Nawet gdy stary system się rozpadał, widoczne były już korzenie spektakularnej przyszłej korupcji lat 90.: „niezdrowa zażyłość między przyszłymi bankierami a komunistycznymi władzami”. Widoczne były także idee stojące za rewanżem Putina dekadę później: ksenofobia, imperializm i mesjanistyczna megalomania.

.Dotyka, choć nie rozstrzyga w pełni, centralnego paradoksu sowieckiego upadku: roli Rosji. Reżim Putina opiera się dziś na rosyjskich ideach nacjonalistycznych i imperialistycznych, w tym zwłaszcza na odmowie uznania, że Ukraina jest realna. A jednak to frustracja Rosjan, kanalizowana przez Jelcyna, napędzała ruch oporu, który skazał poprzednie kremlowskie imperium na zagładę. Podobnie jak inni zbuntowani sowieccy jeńcy, Rosjanie chcieli żyć we własnym kraju, a nie w ideologicznym, biurokratycznym więzieniu z niewydolną gospodarką. Rosja chciała wydawać własne dochody podatkowe, a nie patrzeć, jak są wlewane w paszczę upadającej gospodarki planowej: „Nie ma opodatkowania bez reprezentacji” – kpi Service.

Gorbaczow i Jelcyn byli obaj ludźmi z wadami i coraz bardziej się nienawidzili, a jednak wiele ich łączyło: niechęć do przemocy oraz przekonanie, choć podszyte poczuciem uprzywilejowania i naiwnością, że powinni być zaliczani do przywódców demokratycznych, nie do dyktatorów. Dziś wydaje się, że to było tak dawno.

.Jedyną słabością książki Service’a jest jego mało dociekliwe podejście do finansowej strony sowieckiego upadku. Choć państwo było bankrutem, w tajnych funduszach Partii Komunistycznej i KGB wciąż znajdowało się mnóstwo pieniędzy. Dokąd wszystko trafiło? Co stało się z tym później? Co kryło się za falą „samobójstw” kluczowych dysponentów funduszy i księgowych, która nastąpiła po klęsce puczu? Mieszkając wówczas w regionie, czułem, jak pieniądze płyną przez podejrzanych pośredników ku bezpiecznym przystaniom Austrii, Szwajcarii, Cypru i brytyjskich postimperialnych odprysków. Przeczuwam, że później finansowały one, między innymi, znaczną część tego, co wydarzyło się potem w Rosji, w tym pomyślne kariery Władimira Putina i jego przyjaciół.

Edward Lucas

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 3 czerwca 2026