Prof. Stéphane COURTOIS: Lenin. Wynalazca totalitaryzmu

Lenin. Wynalazca totalitaryzmu

Photo of Prof. Stéphane COURTOIS

Prof. Stéphane COURTOIS

Francuski historyk i profesor uniwersytecki, kierownik badań we francuskim Narodowym Centrum Badań Naukowych (CNRS), profesor Katolickiego Instytutu Studiów Wyższych (ICES) w La Roche-sur-Yon oraz kierownik kolekcji specjalizującej się w historii ruchów komunistycznych i państw komunistycznych.

Ryc. Fabien CLAIREFOND

zobacz inne teksty Autora

Chociaż światowy system komunistyczny załamał się w latach 1989-1991, wciąż znajdujemy przykłady leninowskiej potęgi w różnych krajach, w których nadal działają partie komunistyczne, a ślady jego myśli nadal pojawiają się w debacie publicznej nawet dzisiaj: w czasach, w których pojawił się nowy totalitaryzm, zapoczątkowany w 1979 roku islamistyczną rewolucją ajatollaha Chomeiniego – pisze prof. Stéphane COURTOIS

.Dnia 7 listopada 1997 roku, trudno bowiem byłoby pominąć tak ważną rocznicę, została wydana we Francji, a następnie w całej Europie, przetłumaczona ostatecznie na 26 języków „Czarna księga komunizmu”, która wywołała niemałe zamieszanie. Jej najnowszą częścią był rozdział poświęcony leninowskiemu okresowi władzy sowieckiej, w którym Nicolas Werth przedstawił masę niepublikowanych do tej pory informacji o osobistym udziale Lenina w doprowadzeniu do wojny domowej, terrorze, tworzeniu systemu obozów koncentracyjnych, masowych mordach dokonywanych na bezbronnych cywilach i użycia głodu jako broni masowej zagłady wobec jego przeciwników. Cały komunistyczny i lewicowy lud, aż do premiera i byłego trockisty Lionela Jospina, który uwierzył w wymyśloną przez Chruszczowa legendę, był przerażony tym świętokradztwem i głośno się mu przeciwstawiał. Jednak z zawartości archiwów wynikało, że Stalin był jedynie pilnym uczniem swojego mistrza. Represje, terror używany jako jedno z narzędzi władzy, fałszowane procesy, masowa eksterminacja przeciwników prowadzona według kryteriów klasowych, tłumienie własności prywatnej, miażdżenie chłopstwa i krnąbrnej klasy robotniczej, utworzenie systemu obozów koncentracyjnych, wygnania niepożądanych obywateli, powszechna cenzura, eksport rewolucji za granicę, zbrojne ataki na niepodległe kraje były elementami władzy stalinowskiej trwającej od 1920 do 1953 roku, które zostały wprowadzone już w czasach Lenina i przez niego samego. W taki oto sposób człowiek, który swego czasu uchodził za chwalebny symbol komunistów „od Atlantyku po Ural” nagle stał się uosobieniem ucisku, zbrodni i tragedii.

Pojawił się też delikatny problem natury historycznej. Jeśli bowiem od czasu George’a Orwella, Hannah Arendt, Raymonda Arona i wielu innych autorów, nikt – poza kilkoma komunistycznymi dinozaurami – nie kwestionował totalitarnego charakteru stalinowskiego reżimu, to czy rewolucja dokumentalna wywołana otwarciem archiwów nie skłaniała do wzięcia pod uwagę faktu, że to Lenin był prawdziwym wynalazcą nowego systemu politycznego, który miał rozkwitnąć w ZSRR? Nawet jeśli to Stalin zastosował ten system na niespotykaną dotąd skalę?

„Totalitaryzm”. W ciągu dziesięcioleci wielu autorów, którzy z powodów ideologicznych i politycznych odmawiali zrównywania komunizmu, faszyzmu i nazizmu odrzucało ten termin, szybko go dyskwalifikując jako „pojęcie z czasów zimnej wojny” wymyślone przez amerykańskich intelektualistów związanych z CIA. W rzeczywistości termin „totalitarny” był używany już w latach 1923-1924 przez Giovanniego Amendoliego, włoskiego dziennikarza demokratycznego, który w taki sposób określał system wyborczy wprowadzony przez Mussoliniego, zapewniający mu bezwzględną większość w parlamencie. Przymiotnik ten został przyjęty i użyty w 1925 roku przez przywódcę faszyzmu, którego francuski socjolog i socjalista Marcel Mauss, za Kautskym, określał swego czasu jako „małpę Lenina”.

Niemniej jednak pojawienie się nowej terminologii wystarczająco wskazywało na narodziny bezprecedensowego zjawiska polityczno-ideologicznego. Podobnie było wcześniej z terminami „komunista” i „komunizm” pojawiającymi się u Restifa de La Bretonne’a w 1797 roku, a następnie z „socjalizmem” w 1830 roku u Pierre’a Leroux, czy też z „bolszewizmem” ukutym przez Lenina w 1903 roku, wreszcie, z „ludobójstwem” u Rafała Lemkina w 1944 roku. W latach międzywojennych wiele refleksji na ten temat snuły dziesiątki autorów europejskich i anglosaskich. Zjawisko to zintensyfikowało się w czasie od jesieni 1939 roku do wiosny 1941 roku, kiedy sojusz Hitlera ze Stalinem sprawił, że porównywanie reżimu sowieckiego z nazistowskim stało się zasadne. Mimo pozornych konfliktów ideologicznych historyczna spójność tych zjawisk okazała się być tyleż zadziwiająca, co wybuchowa. Najwyższym wyrazem zbiorowej refleksji na ten temat była konferencja poświęcona „Państwu totalitarnemu” zorganizowana w listopadzie 1939 roku w Filadelfii przez Amerykańskie Towarzystwo Filozoficzne; w czasie której niezwykłym wystąpieniem pod tytułem „Totalitaryzm jako nowe zjawisko w historii cywilizacji zachodniej” zasłynął amerykański historyk specjalizujący się we francuskim nacjonalizmie Carlton J. H. Hayes.

.Niemiecki atak na ZSRR 22 czerwca 1941 roku spowodował nagłe zahamowanie tego typu rozważań. Z oczywistych powodów natury politycznej i militarnej narzuconych przez Wielką Trójkę, czyli sojusz Churchilla i Stalina przeciwko nazistowskim Niemcom (do których wkrótce dołączył Roosevelt), porównanie, a następnie samo pojęcie totalitaryzmu wyszło z mody. Natomiast gorące uczucie do rewolucji bolszewickiej, którą François Furet nazwał „niezwykłym urokiem października”, zostało wkrótce silnie rozpalone niezwykłą aurą Stalingradu. Sowiecka propaganda przedstawiała ogromne straty Armii Czerwonej jako dowód bohaterstwa żołnierzy, a nie jako efekt nieudolności ich niekompetentnych dowódców. Zwycięstwo odniesione nad nazistami wymazywało ze światowej pamięci zbiorowej ofiary komunizmu, rosyjskiej wojny domowej, pięciolatki, przymusowej kolektywizacji i Wielkiego Terroru z lat 1937-1938. Zwłaszcza że pamięć o nich z dużym trudem przebijała się przez ścianę milczenia, kłamstw, dezinformacji i propagandy komunistycznej już w okresie międzywojennym. Najbardziej znanym wyrazem tego zjawiska stała się apostrofa Jean-Paula Sartre’a z 1965 roku: „Każdy antykomunista jest psem. Tak właśnie myślę i nigdy nie będę myśleć inaczej”.

Niemniej jednak zaraz po wojnie wznowiono porzucony kurs: najpierw za sprawą literatury, dzięki przejmującym powieściom takim jak „Ciemność w południe” Arthura Koestlera i „Folwark zwierzęcy” czy „Rok 1984” George’a Orwella, a także książkom Ismaila Kadarégo w latach siedemdziesiątych. Na poziomie uniwersyteckiej myśli naukowej zapalnikiem stało się opus magnum niemieckiej filozof pochodzenia żydowskiego Hannah Arendt, czyli „Korzenie totalitaryzmu”, których pierwszy tom mówił o kolonializmie, drugi o antysemityzmie, ostatni zaś o systemie totalitarnym. Jednak, co ciekawe, ani razu nie wskazała ona dokładnie początków tego zjawiska. Mówiąc o ZSRR, przywołała zamach stanu Stalina z 1929 roku, o którym archiwa milczą, chyba że uznalibyśmy, że permanentny zamach stanu trwał od momentu, w którym Stalin został mianowany przez Lenina sekretarzem generalnym partii w 1922 roku. Tego drugiego Arendt cytuje zaledwie w paru miejscach, a jego władzę w latach 1917-1923 określa jako „rewolucyjną dyktaturę”. Zresztą na ukazanie się trzeciego tomu we Francji trzeba było czekać do 1972 roku, w którym Jacquesowi Julliardowi – wówczas historykowi francuskiego ruchu robotniczego, współzałożycielowi wydziału historii na Uniwersytecie w Vincennes i czynnemu działaczowi Zjednoczonej Partii Socjalistycznej (PSU) i Francuskiej Demokratycznej Konfederacji Pracy (CFDT) – udało się wreszcie wywalczyć jego przekład. Innymi słowy polityczna i ideologiczna siła PCF i historyczny, a później „obiektywny” sojusz z Ruchem Oporu, między gaullistami a komunistami, a także reaktywacja rewolucyjnego mitu w roku 1968 przez długi czas uniemożliwiały jakiekolwiek próby podejścia do tematu. Jako dowód takiego stanu rzeczy wystarczy przywołać chociażby „Lenina” z 1972 roku, znakomitą pracę zbiorową tak kompetentnych autorów jak Alain Besançon, François Fejtö, Roger Garaudy, Annie Kriegel, i Kostasa Papaïoannou, w którym Alain Besançon następująco podsumowuje wspomniane powyżej trudności:

Pod koniec życia Lenin samodzielnie podejmował wszelkie decyzje, nie tolerował już żadnej krytyki, władał urzędami i policją, więził i rozstrzeliwał opozycję, prasę poddał o wiele sroższej cenzurze niż swego czasu car. Jednak nawet przy tak szczelnej tamie ideologicznej, tak doskonałym systemie interpretacji, nie przyszło mu na myśl, że jest dyktatorem, a i historycy wahają się przed zakwalifikowaniem go do tej kategorii, skoro funkcja ta wydaje się zakładać minimum samoświadomości.

Mimo to żaden z autorów „Lenina” nie wspomina o „totalitaryzmie”, a Roger Garaudy, który w latach sześćdziesiątych czuwał nad francuskim wydaniem „Dzieł” Lenina, i który został wtedy wykluczony z szeregów Komunistycznej Partii Francji, poświęcił jeden rozdział gloryfikacji „humanizmu” tego „geniusza”! Nawet jeśli liberał Raymond Aron i marksista Claude Lefort z dużą odwagą podejmowali temat totalitarnego charakteru komunizmu, operacja Chruszczowa oddzielająca Lenina od Stalina wzmacniała główną ideę: taką mianowicie, że można mówić o totalitaryzmie tylko w odniesieniu do tego ostatniego, a brak jakiejkolwiek wewnętrznej dokumentacji systemu sowieckiego uniemożliwiał pójście o krok dalej w tej kwestii.

Impas ten przełamał dopiero upadek muru berlińskiego, rozpad ZSRR, otwarcie archiwów i coraz liczniejsze świadectwa. Otwarcie archiwów umożliwiło dostęp do wielu źródeł, które ukazywały kierowniczą rolę Lenina przy ustalaniu wszystkich elementów składowych planu wdrożenia totalitaryzmu. Jednocześnie takiemu stanowi rzeczy sprzyjała zmiana klimatu intelektualnego, która zaowocowała pojawieniem się nowych analiz historycznych. Był to początek przemiany obrazu „wielkiego” i „dobrego” Lenina w kierunku „prawdziwego” Lenina, zwłaszcza w kwestii terroru, w której Nicolas Werth wykazał znaczną rolę i dużą aktywność samego przywódcy bolszewików. Stawało się coraz bardziej jasne, że Stalin okazał się wiernym spadkobiercą swojego mentora, od którego pilnie uczył się prawideł zdobywania i utrzymania władzy za pomocą rozszerzania dyktatury. Z pewnością Stalin usystematyzował, uogólnił i zradykalizował leninowskie idee i praktyki, ale pierwotny model zaczął nabierać coraz większego znaczenia.

.Nagle rewolucyjny dyktator, pełen dobrych intencji, ale zmuszony do dostosowania się do „okoliczności”, zaczął znikać za coraz bardziej niepokojącą postacią bezwzględnego ojca założyciela. Innymi słowy rozpoczęła się prawdziwa rewolucja kopernikańska, w której znaczną rolę odegrali niektórzy obserwatorzy i dawni aktorzy triumfu bolszewizmu, tacy jak dziennikarz Claude Anet czy były komunista Boris Suwarin, a także paru historyków takich jak Michaił Heller, którego potężna światowa propaganda komunistyczna skutecznie zagłuszała do 1991 roku. W „Czarnej księdze komunizmu” Nicolas Werth stawiał kluczowe pytanie: czy założyciel pierwszego reżimu komunistycznego w historii, czyli Lenin, był wzorem dla Stalina, a więc wynalazcą tego, co stanowiło o właściwościach tego reżimu i jego totalitarnego charakteru? Nagle operacja Chruszczowa rozdzielenia Lenina i Stalina została anulowana i obie postaci zostały ponownie połączone.

Totalitarny charakter państwa można zdefiniować w prosty sposób za pomocą czterech cech: polityczny monopol jednej partii, na czele której stoi charyzmatyczny przywódca i która staje się partią państwową poprzez absorpcję prerogatyw rządowych i administracyjnych państwa, z korzyścią dla tej partii; monopol ideologii oddziałujący na wszystkie dziedziny: filozofię, naukę, historię, sztukę itp. oraz sposoby jego rozpowszechniania poprzez prasę, wydawnictwa, edukację, media itp., monopol na informację zapewniony przez powszechną cenzurę; monopol państwa-partii na zarządzanie wszelkimi środkami produkcji i dystrybucją dóbr materialnych dzięki zniesieniu własności prywatnej; wreszcie terror, któremu poddawane są masy i który jest używany jako narzędzie władzy. Oczywiście w zależności od momentu można zaobserwować występowanie tych cech z mniejszą lub większą intensywnością.

Włoski historyk Emilio Gentile zaproponował w 2001 roku dokładniejszą definicję, która odnosi się zarówno do komunizmu, jak i do faszyzmu Mussoliniego oraz nazizmu Hitlera:

.Fenomen totalitaryzmu można zdefiniować jako nową, bezprecedensową formę doświadczenia dominacji politycznej realizowaną przez ruch rewolucyjny, który wyznaje fundamentalistyczną koncepcję polityki, która walczy na rzecz uzyskania monopolu władzy i która, po jej zdobyciu, w sposób legalny lub nielegalny, kieruje istniejącym reżimem lub go przekształca i buduje nowe państwo oparte na reżimie jednopartyjnym i systemie policyjnym oraz terrorze jako narzędziu permanentnej rewolucji ukierunkowanej na „wrogów wewnętrznych”. Głównym celem ruchu totalitarnego jest podbój i transformacja społeczeństwa, to znaczy podporządkowanie, integracja i homogenizacja rządzonych na zasadzie pierwszeństwa polityki w stosunku do wszelkich innych aspektów ludzkiej egzystencji. Jest ono interpretowane według kategorii, mitów i wartości ideologii palingenetycznej, dogmatyzowanej w ramach religii politycznej, która ma na celu kształtowanie jednostki i mas poprzez rewolucję antropologiczną, tak aby stworzyć nowy typ człowieka przeznaczonego do realizacji wyłącznie działań rewolucyjnych i imperialistycznych partii totalitarnej. Ostatecznie chodzi o stworzenie nowej cywilizacji o charakterze ponadnarodowym i ekspansjonistycznym.

Emilio Gentile podkreśla w ten sposób fundamentalną różnicę między reżimami totalitarnymi, z konieczności rewolucyjnymi, a reżimami autorytarnymi, konserwatywnymi, nawet jeśli mają one charakter modernizatorski. Rozróżnienie to zostało trafnie ujęte również przez Guya Hermeta w ważnej pozycji „Démocratie et autoritarisme”.

Po wytyczeniu tych granic starałem się ustalić, w jakich okolicznościach i jakie drogi doprowadziły Władimira Iljicza Uljanowa, zwanego Leninem, do stworzenia pierwszego w historii reżimu totalitarnego. Chciałem również wykazać fałszywość dwóch szeroko rozpowszechnionych idei: pierwszej, mówiącej że reżim ustanowiony przez Stalina po 1924 roku i funkcjonujący do 1953 roku, trwający (silniej lub słabiej) aż do zapaści w roku 1991 miał niewiele wspólnego z reżimem wprowadzonym przez Lenina w listopadzie 1917 roku; i drugiej, że to pod wpływem wydarzeń po przejęciu władzy Lenin wprowadził między 1918 a 1921 rokiem to, co nazywano później „komunizmem wojennym”, charakteryzującym się zastosowaniem ekstremalnych środków we wszystkich dziedzinach i który nadał ostateczny kształt wprowadzonemu reżimowi. (…)

Chociaż światowy system komunistyczny załamał się w latach 1989-1991, wciąż znajdujemy przykłady leninowskiej potęgi w różnych krajach, w których nadal działają partie komunistyczne, a ślady jego myśli nadal pojawiają się w debacie publicznej nawet dzisiaj: w czasach, w których pojawił się nowy totalitaryzm, zapoczątkowany w 1979 roku islamistyczną rewolucją ajatollaha Chomeiniego, inspirowany „manifestem” Bractwa Muzułmańskiego z roku 1936, który głosi chęć narzucenia swojej ideologii całemu światu bez wątpienia użyteczne może okazać się lepsze poznanie wyjściowego modelu.

1 listopada 1917 roku w „Le Mercure de France”, Guillaume Apollinaire zamieścił krótki wpis zatytułowany „Jak nazwać obecną wojnę”: Zaczęliśmy nazywać ją „wojną 1914 roku”, a kiedy zbliżał się rok 1915, zaczęliśmy napomykać o „wojnie europejskiej”, ale kiedy pojawili się Amerykanie, zaczęliśmy mówić o „wojnie światowej” lub o „wojnie powszechnej”, co lepiej brzmi. „Wielka Wojna” też ma zwolenników. „Wojna narodów” z pewnością zdobyłaby parę głosów. „Wojna ras” również się broni. Warto wziąć także pod uwagę „Wojnę Sojuszy”, tak jak i „Wojnę o wolność” lub „Wojnę narodów”. Z kolei „Wojna frontów” może lepiej wyrazić charakter tej ogromnej walki.

.Poeta nie przypuszczał nawet, że osiem dni później mógłby, niczym Prévert, dodać do swojej listy „wojnę domową”, która w rzeczywistości była wojną klasową, wojna społeczną – najpierw „rosyjską”, a już chwilę później „europejską wojną domową”, zanim Lenin nie rozpowszechnił jej na cały świat pod chwalebnym eufemizmem „wielkiej światowej rewolucji proletariackiej”, czym zapoczątkował erę totalitaryzmów.

Stéphane Courtois

Fragment książki Lenin. Wynalazca totalitaryzmu, wyd. Dębogóra, 2020 [LINK]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 19 stycznia 2024