Prof. Philippe de LARA: Rosja nie jest imperium jak każde inne

Rosja nie jest imperium jak każde inne

Photo of Prof. Philippe de LARA

Prof. Philippe de LARA

Filozof i politolog. Wykładowca na Uniwersytecie Paris II Panthéon-Assas. Stały współpracownik „Commentaire”, felietonista magazynu „Ukraiński Tydzień” („Український тиждень”). Jego prace koncentrują się na historii totalitaryzmu i wychodzenia z totalitaryzmu. Autor „Naissances du totalitarisme”, „Exercices d’humanité”.

Rosja jest jedynym państwem, które zachowało ideologię uniwersalnego imperium w erze nowożytnej – pisze prof. Philippe de LARA

.Dnia 24 lutego 2022 r. świat zachodni uświadomił sobie agresywny imperializm Rosji. Do tego czasu rządy i opinia publiczna pozostawały głuche na coraz wyraźniejsze oznaki ambicji Putina do podboju i jego nienawiści do Zachodu – pomimo ostrzeżeń Ukraińców i nielicznych intelektualistów. W ciągu kilku dni Europejczycy zdali sobie sprawę, że ich świat został wywrócony do góry nogami, i stanęli po stronie Ukrainy. Oczywiście niedostatecznie i zbyt wolno, ale faktem jest, że w Europie od czasu rozpoczęcia rosyjskiej wojny napastniczej nastąpiła pewna intelektualna i polityczna rewolucja.

Jedną z konsekwencji imperialnej wojny Putina było otwarcie debaty na temat imperium i imperializmu. Odkąd Ukraina wraz z suwerennością odzyskała swobodę badania swojej historii i myślenia o niej, jest to w tym kraju debata nienowa, ale wciąż jest nowa dla pozostałych Europejczyków. Jednak koncepcja imperium jest złożona, ponieważ każde imperium ma swoją specyfikę. W jaki sposób może ono rzucić światło na nasze dzisiejsze rozumienie rosyjskiego imperializmu?

Czym jest imperium?

.Starożytne i współczesne przykłady, które wszyscy znamy, nie dają jasnego pojęcia, ponieważ wydaje się, że koncepcja imperium ma zastosowanie do bardzo różnych form politycznych, od imperium Aleksandra Wielkiego po rosyjskie imperium carów. Można jednak zidentyfikować trzy ogólne cechy:

  • imperium nie ma granic i będzie rozciągać się tak daleko, jak pozwolą na to jego sojusze i podboje – ten typ imperium to imperium uniwersalne; ściśle rzecz biorąc, powinno się mówić o imperium tylko w liczbie pojedynczej;
  • poddani imperium mają różny status osobisty w zależności od terytorium, religii, obyczajów itp.;
  • władza polityczna w imperiach nie jest sprawowana wyłącznie przez cesarza; istnieje hierarchia podległych mu władz – królestw, księstw itp. – cieszących się większą lub mniejszą autonomią. Imperium rosyjskie jest pod tym względem wyjątkiem – zobaczymy później, że nie jest to jego jedyna osobliwość.

Imperium to przednowoczesna forma polityczna. Zostało stopniowo wyparte w Europie wraz z pojawieniem się suwerennej monarchii na określonym terytorium, co później doprowadziło do powstania państwa narodowego, charakteryzującego się jednolitym statusem osobistym wszystkich obywateli. Mimo że monarchia narodowa stopniowo stawała się coraz bardziej rozpowszechniona od XVI wieku, forma imperium nie zniknęła. Upadające Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego znalazło nowe życie w Hiszpanii, wraz z kolonizacją Indii i obu Ameryk. W Europie Imperium Osmańskie, Cesarstwo Austro-Węgierskie i Imperium Rosyjskie przetrwały do I wojny światowej.

Imperializm i kolonializm. Czy to jest to samo?

.Trudność, interesująca nie tylko dla historyków, tkwi w tym, że od XVI wieku to główne europejskie państwa narodowe stopniowo budowały „imperia kolonialne”, osiągając apogeum kolonizacji w XIX wieku. Czy było to odrodzenie imperium, czy też zjawisko polityczne o innym charakterze? Niektórzy badacze nalegają na ciągłość zjawiska imperialnego od starożytności do współczesnych imperiów kolonialnych. Twierdzą, że „kultura imperialna” utrzymuje się w krajach, które niegdyś posiadały imperium kolonialne, stąd naturalne pokrewieństwo z rosyjską kulturą imperialną, która przetrwała upadek imperium sowieckiego w 1917 r. i powraca w Rosji Putina z nową siłą. Chciałbym pokazać, że teoria ta jest bezpodstawna, podobnie jak teza, że francuska rusofilia wynika ze wspólnej kultury imperialnej.

Po pierwsze, nic nie wskazuje na to, że nostalgia za imperium nadal istnieje w państwach, które kiedyś miały imperia, przynajmniej nie we Francji. A nawet przy założeniu, że taka nostalgia nadal istnieje, ponad 60 lat po zakończeniu wojny w Algierii jest to zjawisko szczątkowe, które nie może być zarzewiem „kultury imperialnej”. Po drugie, pojęcia „świadomości imperialnej” i „wiedzy imperialnej”, które są niezbędne do zrozumienia współczesnej rosyjskiej ideologii, nie mogą być przenoszone na doświadczenie kolonizacji w państwach Europy Zachodniej. Wprawdzie istnieje filiacja między imperium w starym sensie a imperiami kolonialnymi, ale nie czyni to z nich porównywalnych form politycznych.

Rosja jest jedynym państwem, które zachowało ideologię uniwersalnego imperium w erze nowożytnej. Aby wyjaśnić tę szczególną cechę, często powołuje się na geografię: zachodnie imperia były zamorskie i ograniczone przez siebie nawzajem, podczas gdy rosyjskie jest kontynentalne i rozszerza się w sposób nieograniczony, od Lizbony po Władywostok, jak oświadczył Miedwiediew w 2022 roku. Ale to rozróżnienie jest powierzchowne i przybliżone: podbój przez Ruś ogromnego zaplecza Księstwa Moskiewskiego, aż po skraj Eurazji, oraz jej ciągła ekspansja na zachód i południe – od Piotra Wielkiego do Stalina – nie mają tego samego charakteru co zachodnia kolonizacja. Nieokreślona ekspansja Imperium Rosyjskiego stworzyła unikalną kulturę polityczną.

Na pierwszy rzut oka można by powiedzieć, że Rosja była (i jest nadal) imperium, podczas gdy mocarstwa kolonialne miały imperia. Wpływ doświadczenia kolonizacji na wyobraźnię zbiorową nie jest taki sam w obu przypadkach. Imperium jest współistotne z Rosją, ale opcjonalne dla kraju takiego jak Francja. Na Zachodzie kolonizacja była środkiem dominacji ekonomicznej w kontekście rywalizacji między narodami, ale nie przekształciła państw narodowych w imperia. Wyjaśnia to, dlaczego dekolonizacja nastąpiła tak szybko po II wojnie światowej i, w większości przypadków, w sposób pokojowy. Kolonizacja mogła pozostawić złożone i trwałe ślady, ale nie mają one już nic wspólnego z nostalgią za imperium. Nawet ci, którzy walczyli o francuską Algierię, doskonale zdawali sobie sprawę, że jej niepodległość była nieuchronna, a co więcej, korzystna dla metropolitalnej Francji – kolonizacja stała się ciężarem dla krajów zniszczonych wojną i archaizmem nie do pogodzenia ze społeczeństwem przemysłowym.

Wyjaśnienie rusofilii

.Dlatego też próżno szukać wyjaśnienia prorosyjskiego tropizmu części francuskiej opinii publicznej w jakiejś rzekomej imperialnej nostalgii. Namiętności, którymi kierują się prorosyjscy Francuzi, są różnorodne: antyamerykanizm, fascynacja władzą, upodobanie do ręcznie sterowanej gospodarki, obrona „tradycyjnych wartości”. Ale nostalgia za imperium nie jest jedną z nich. Napoleoński folklor, który bywa uciążliwy, wpisuje się przede wszystkim w wielką narrację Rewolucji Francuskiej, a nie w imperialną wizję – dlatego wielbiciele Napoleona nie mają problemu z wybaczeniem mu klęski jego imperialnej chimery. Poza przypadkiem piewców Putina – opłacanych lub nie – równie nieistotne jest powoływanie się na tę domniemaną nostalgię, aby wyjaśnić niewielkie zainteresowanie Francuzów Ukrainą przed 2022 rokiem. Wyjaśnienia leżą gdzie indziej – w starej idei sojuszu niepowodzeń przeciwko Niemcom po 1870 roku, następnie w ideologicznej penetracji komunizmu, karmionej po 1945 roku mitem „wielkiej wojny ojczyźnianej”, w rosyjskiej i radzieckiej umiejętności maskowania narodu ukraińskiego i jego kultury, a ostatnio w wojnie dezinformacyjnej prowadzonej przez Rosję w całej Europie. Nawiasem mówiąc, warto zauważyć, że Niemcy, które z oczywistych względów trudno podejrzewać o imperialną nostalgię, były jednak krajem europejskim, który został najgłębiej sputinizowany przed 2022 r., i nadal jest, pomimo Zeitenwende (zmiany epoki), tak drogiej kanclerzowi Scholzowi.

Niefortunnie teoria kultury imperialnej, która zbliżyłaby do siebie Francuzów i Rosjan, została dodatkowo uwiarygodniona przez najnowszy trend intelektualny, „paradygmat dekolonizacyjny”, który polega na myśleniu o wszystkich relacjach społecznych i ponownym pisaniu historii przez pryzmat dominacji kolonialnej. Narody, które są ofiarami bardzo realnej rosyjskiej kolonizacji, nie mają nic do zyskania, łącząc swoją sprawę z tym nurtem i promowanymi przez niego koncepcjami, ponieważ jest on tak zajęty „dekonstrukcją” wyimaginowanych form opresji („subiektywnych”, „symbolicznych”, „systemowych” itp.), że przesłania mu to rzeczywistą opresję, która jest stosowana wobec Ukraińców i nierosyjskich narodów Federacji Rosyjskiej. Nie wszystko złoto, co się świeci, a najbardziej zaawansowane koncepcje socjologii krytycznej, jakkolwiek mogą się wydawać kuszące, w praktyce sprowadzają się do utopienia odpowiedzialności karnej Rosji w pojemnym pojęciu „dominacji”.

Święta Ruś

.Na tym nie koniec. Odwoływanie się do bardzo szerokiej i niezróżnicowanej kategorii imperium, a fortiori w świetle paradygmatu dekolonializacyjnego, niesie ze sobą ryzyko utraty z oczu tego, co czyni rosyjski imperializm tak wyjątkowym, by nie powiedzieć – unikalnym. Rosyjski upór w marzeniu o imperium odzwierciedla koncepcję jego wyjątkowości, która jest unikalna wśród narodów. Jak zauważył kiedyś Alain Besançon: „Mówi się święta Rosja, a nikt nie mówi święta Francja czy święte Włochy”. W mniejszym lub większym stopniu wszystkie narody roszczą sobie prawo do wyższości lub przynajmniej oryginalności, która odróżnia je od reszty. Ale Rosja jest jedynym narodem, w którym ta wyższość ma charakter religijny, i jedynym, w którym nie musi ona opierać się na żadnych szczególnych zasługach, ale na afirmacji mistycznego uczucia. Od publikacji Tsarévitch immolé (1967) po Sainte Russie (2012) Alain Besançon odsłonił i przeanalizował tę stałą cechę rosyjskiej kultury – Rosja jest narodem wybranym. Ta „nacjonalistyczna teologia” od zawsze przenikała rosyjski imperializm, w tym także w czasach czy też nurtach, gdy religia prawosławna była tłumiona, a nawet zwalczana, począwszy od Piotra Wielkiego, a skończywszy na XIX-wiecznych okcydentalistach, a nawet bolszewikach. „Dostojewski” – pisze Besançon w Sainte Russie – „nie jest pewien, czy wierzy w Boga, ale wierzy w połączoną postać narodu rosyjskiego i Chrystusa”. We współczesnej Rosji „charakter świętości, który przynależał Kościołowi, a przez to carowi, teraz przeniósł się na Rosję. […] Świętość opromienia wszystko, co Rosja faktycznie zawiera. […] Będąc świętą, nie musi być lepsza, jest inna”. Jej nędza, jej cierpienie, jej przemoc są tym, co w niej najlepsze; one wszystkie są miłością, ponieważ Rosja jest Chrystusem.

Alain Besançon cytuje ironiczne słowa Sałtykowa-Szczedrina, jednego z nielicznych rosyjskich pisarzy XIX wieku – obok Czechowa – który jasno mówił o swoim kraju: „U nas jest lepiej, bo tu się bardziej cierpi”. Władimir Putin lubi cytować wiersz poety Tiutczewa (1803–1873), którego uczą się wszyscy Rosjanie: „W Ruś można tylko wierzyć”. Gra on na czułej strunie Rosjan, gdy powraca do tej nacjonalistycznej teologii, choćby w groteskowej formie. Pośród nienawiści i bezimiennych zbrodni popełnianych w Ukrainie bezwstydnie reaktywuje temat dominacji w miłości i poprzez miłość, imperialnego pożądania jako najwyższej formy miłości (zgodnie z tą narracją wszyscy będą szczęśliwi i zbawieni, gdy będą Rosjanami).

.Ukraińcy, Polacy, Bałtowie i Białorusini wiedzą o tym wszystkim od dawna, ponieważ doświadczyli tej rosyjskiej „miłości” pod sowieckim jarzmem; Ukraińcy, przeciwstawiając się jej dzisiaj, płacą za to krwią. Tym bardziej nie należy tracić z oczu straszliwej osobliwości rosyjskiego imperializmu ani redukować go do ogólnego kolonializmu.

Philippe de Lara

Tekst pierwotnie opublikowany w „Desk Russie” [LINK], w Polsce w nr 58 miesięcznika opinii „Wszystko co Najważniejsze” [PRENUMERATA: Sklep Idei LINK >>>]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 8 grudnia 2023