Mariusz MASZKIEWICZ: Odwracanie rozmówcy, modo sovietico

Odwracanie rozmówcy, modo sovietico

Photo of Mariusz MASZKIEWICZ

Mariusz MASZKIEWICZ

Polski socjolog, dyplomata, publicysta, działacz społeczny i gospodarczy. Ambasador RP w Białorusi (1998–2002) i Gruzji (2016–2024).

„Odwracanie rozmówcy”, podobnie jak „maskowanie” (własnych poglądów i przekonań) pozwalało w realiach sowieckich przeżyć trudne czasy represji i prześladowań. Dla wielu było to także sposobem na osiągnięcie sukcesu zawodowego i uznania społecznego – pisze Mariusz MASZKIEWICZ

.„Odwracanie rozmówcy” to jedna z podstawowych umiejętności zarówno polityków, jak i zwykłych obywateli w ZSRS. Stosowanie tej socjotechniki pozwalało uchronić się przed nieprzyjemnościami w życiu. W dużym skrócie „odwracanie rozmówcy” polega na takim prowadzeniu rozmowy, by interlokutor odnosił wrażenie, że podzielamy jego poglądy. Najpierw uważnie słuchamy i wyławiamy intencje, aby po dłuższej rozmowie umiejętnie odwracać zdania w ten sposób, by stworzyć wrażenie wspólnoty wartości i ocen.

„Odwracanie rozmówcy”, podobnie jak „maskowanie” (własnych poglądów i przekonań) pozwalało w realiach sowieckich przeżyć trudne czasy represji i prześladowań. Dla wielu było to także sposobem na osiągnięcie sukcesu zawodowego i uznania społecznego.

Sztuka ta – należąca do katalogu umiejętności „jak przeżyć noc w dzikim lesie” – stanowi jedną z podstawowych różnic kulturowych między ludźmi Zachodu a mieszkańcami obszaru postsowieckiego.

Wraz z upadkiem ZSRS umiejętności „maskowania” i „odwracania rozmówcy” nie zniknęły. A nawet znalazły swoich wybitnych promotorów i naśladowców. Do jednego z nich należy na pewno prezydent Białorusi, który zdołał wygrać wybory w 1994 roku. Od blisko 40 lat ten kierownik kołchozu z małego miasteczka Szkłów pod Mohylewem do dzisiaj umiejętnie ogrywa i oszukuje nie tylko własnych obywateli, ale jak się okazuje, także wielkich tego świata: prezydentów, premierów, ministrów. Ale przede wszystkim ogrywa „ekspertów”, którzy tym zachodnim politykom przygotowują notatki, przemówienia i układają scenariusze na politycznej planszy. Podstawą techniki „odwracania rozmówcy” jest utrzymanie tempa i temperatury dialogu. Należy doprowadzić rozmówcę do takiego stanu, że nie będzie mógł emocjonalnie wyplątać się z własnego błędu. Według zasady: pokaż mi swoje marzenia, a sprzedam ci je jako moje.

.Kilku polskich polityków doświadczyło techniki „odwracania” w wykonaniu Łukaszenki. Był wśród nich prezydent Aleksander Kwaśniewski, którego po wielu godzinach wyczerpującego spotkania w Puszczy Białowieskiej w 1996 roku współpracownicy odprowadzali z trudem do auta. Na szczęście prezydent Kwaśniewski szybko zorientował się, jakim manipulatorem jest władca Białorusi, i unikał go później jak ognia. Kto się jeszcze dał nabrać? Nie ma opcji politycznej, która by nie wpadła w tę pułapkę. Minister Radosław Sikorski – uwiedziony miłością własną – słyszał od Aleksandra Łukaszenki, że jest genialny. Pamiętną ofiarą techniki „odwracania” padł także marszałek senatu Stanisław Karczewski – nieopatrznie powtórzył za swoją rozmówczynią, że „Łukaszenko to bardzo ciepły człowiek”. Trzeba zaznaczyć, że szybko sam zorientował się, jak został wmanipulowany. Pamiętna fraza poszła jednak w medialny świat i stała się swoistym memem internetowym.

Nie chodzi tu o anegdoty i sytuacje, które powstawały wbrew intencjom polskich polityków. Jest gorzej, gdy szef polskiego wywiadu powtarza narracje usłyszane od swoich białoruskich rozmówców i uznaje je za swoje. Takie wrażenie miałem, oglądając niedawno audycję na kanale „7 piętro” z udziałem pana Piotra Krawczyka. Ujawnił on, że polskie służby w latach 2017–2019 prowadziły intensywne rozmowy z białoruskim KGB, wiedzione przekonaniem, że skoro szefem służb jest Polak (Iwan Tertel), to z pewnością musi mieć dobre intencje. I kupowano opowieści o „obronie niepodległości” i ciężkim losie pod rosyjskim butem Putina.

Opowieść, że Łukaszenko chudo-biedno, ale dba o niepodległość Białorusi i chroni ją przed całkowitym wchłonięciem przez drapieżnego sąsiada ze wschodu, znam od ponad trzydziestu lat. Do dzisiaj białoruski satrapa dla osobistej korzyści sprzedaje po kawałku własną ojczyznę, ciągle powtarzając, że to dla dobra kraju. W świat idzie przesłanie, że tylko on bohatersko opiera się knowaniom Moskwy. Tzw. Zachód (przymykając oczy na oczywiste „niedomagania” białoruskiej demokracji) musi wesprzeć Łukaszenkę w tym heroicznym procesie obrony szczątków własnego państwa.

Ostatnio ofiarami białoruskiego „odwracania rozmówcy” stali się przedstawiciele Donalda Trumpa, wdając się z kierownikiem kołchozu w handel żywym towarem, czyli wymianę więźniów politycznych, w zamian za zniesienie sankcji na eksport nawozów. Oczami wyobraźni widzę, jak zdumionym Amerykanom powtarza w głębokiej tajemnicy historie o krwawym Putinie i o tym, że tylko Łukaszenko jest w stanie powstrzymać świat przed katastrofą nuklearną. Teraz na rolę ofiary naprasza się prezydenta Francji, który wysyła swojego przedstawiciela na rozmowy do Mińska.

.Poznałem Łukaszenkę w 1994 roku i wielokrotnie się z nim spotykałem. Ostatnio nawet krótko, w Gruzji, kiedy w marcu 2018 roku składał oficjalną wizytę. Kłamał gospodarzom, że nigdy nie uzna Abchazji i Osetii Południowej. We wrześniu 2022 roku złożył oficjalną wizytę w Suchumi. Do dzisiaj zresztą powtarza jednym, że nie uznał, a drugim, że uznaje.

Łukaszenko pod koniec epoki Borysa Jelcyna marzył o przejęciu tronu kremlowskiego. Nie udało się. Ograł go sprytniejszy oficer KGB, który potrafił nie tyle walczyć z autorytetami kryminalnymi (w tym z tzw. oligarchami), ale skutecznie przejąć ich modus operandi i terytorium władania.

W czerwcu 2002 roku miałem z Łukaszenką długą i nieoficjalną rozmowę jako żegnający się ambasador w Mińsku. Wiem od niego, że z Władimirem Putinem walczy i się go przeraźliwie boi. To nie znaczy, że broni niepodległości Białorusi. Broni własnej skóry i swoich nagromadzonych bogactw.

.Panowie eksperci, weźcie pod uwagę przy Waszych analizach przynajmniej tę jedną „technologię” „odwracania rozmówcy”, a wtedy łatwiej Wam będzie rozszyfrowywać zagmatwaną logikę politycznych decydentów w Moskwie i Mińsku.

Mariusz Maszkiewicz

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 5 czerwca 2026
Grafika: Michael DZIEDZIC