Peru dla archeologa to raj [prof. Janusz WOŁOSZYN]

Toro Muerto jest jednym z największych na świecie stanowisk archeologicznych ze sztuką naskalną – z motywami geometrycznymi, zwierzęcymi i ludzkimi. – Peru stoi archeologią – podkreślił dr hab. Janusz Wołoszyn, prof. UW, który od ponad dekady prowadzi tam badania.
Peru dla archeologa to raj
Jak wskazuje dr hab. Janusz Wołoszyn, prof. UW, ze względu na klimat wybrzeże Peru jest jedną z najbardziej suchych pustyń świata, „więc dla archeologa to raj”, ponieważ artefakty się tam „doskonale zachowują”. – Peru stoi archeologią – podkreślił.
Janusz Wołoszyn od ponad dekady prowadzi badania na leżącym na południowym wybrzeżu Peru, u podnóża Andów, stanowisku Toro Muerto. – Jest (ono) jednym z największych, jeśli nie największym na świecie, stanowiskiem ze sztuką naskalną – zaznaczył badacz z Uniwersytetu Warszawskiego.
2600 głazów z rozmaitymi rysunkami
Cały teren to 50 km kwadratowych, ale zespół rozmówcy swoje badania skupia na obszarze 10 km kwadratowych, w centralnej części tego stanowiska. Dotąd naukowcy zarejestrowali tam 2600 głazów pochodzenia wulkanicznego, na których znajdują się rozmaite rysunki: geometryczne, przedstawienia zwierząt czy ludzi. Ich katalog ukaże się wkrótce w postaci książki i w otwartym dostępie w belgijskim wydawnictwie BREPOLS w serii Warsaw Studies in Archaeology.
Archeolog opowiadał, że tych typów motywów jest około 50. Te geometryczne to zazwyczaj proste linie i zygzaki, a zwierzęce – to ptaki, węże, kotowane czy wielbłądowate, jak lamy i alpaki. – Natomiast jeśli chodzi o przedstawienia ludzi, to najbardziej popularnym motywem jest przedstawienie tak zwanego „danzante”, czyli tancerza. Ludzie w takiej jednej pozie z jedną ręką u dołu z drugą u góry, przedstawiani albo pojedynczo, albo w parach, w trójkach, chyba do ośmiu może być w jednej linii – wszyscy w tej samej pozie, więc chyba można to rzeczywiście interpretować jako przedstawienia tancerzy – opowiadał prof. Janusz Wołoszyn.
W jakim okresie funkcjonowało stanowisko Toro Muerto?
Dodał, że wszystkie te motywy powtarzają się na całym stanowisku, co może świadczyć o tym, że było to miejsce kultowe lub rytualne. Czas funkcjonowania stanowiska określa się od przełomu er (około 2 tys. lat temu) do XV/XVI wieku, a więc do czasów inkaskich.
Obecnie zespół prof. Janusza Wołoszyna bada hipotezę, według której część stanowiska służyła jako obserwatorium astronomiczne. Mają o tym świadczyć m.in. rysunki ciał niebieskich, a także – prawdopodobnie – ślady przesuwania głazów z petroglifami, aby je odpowiednio ustawić pod konkretną „linię obserwacji” Słońca, np. w dniu przesilenia albo równonocy. Badacze podejrzewają również, że natrafili na ślady notacji liczbowej, która może odpowiadać kalendarzowi lunarno-solarnemu do liczenia dni lub miesięcy. Aby się o tym przekonać, badacze również prowadzą obserwacje astronomiczne na miejscu, m.in. niebawem w czasie przesilenia (naszego letniego, a tam, na półkuli południowej – zimowego).
PAP/Agnieszka Kliks-Pudlik/MJ




