Czy polskie uniwersytety stać na rozwój? [Badania]

Czy polskie uniwersytety są dziś finansowo stabilne? Analiza danych 21 publicznych uczelni pokazuje, że choć subwencje i wynagrodzenia rosną, podstawowa działalność naukowa pozostaje deficytowa. To jeden z najważniejszych raportów o stanie finansów szkolnictwa wyższego w Polsce.
.Subwencje dla publicznych uniwersytetów rosną. Rosną także wynagrodzenia, inwestycje i wydatki państwa na szkolnictwo wyższe. Jednocześnie analiza finansowa 21 największych uniwersytetów pokazuje zjawisko znacznie mniej oczywiste. Coraz większa część uczelni osiąga dodatni wynik finansowy nie dzięki działalności naukowej i dydaktycznej, lecz dzięki odsetkom od lokowanych środków finansowych oraz zdarzeniom jednorazowym. To sygnał, że przed polskim szkolnictwem wyższym stoi dziś nowe wyzwanie: nie tyle wysokość finansowania, ile trwałość modelu jego funkcjonowania.
Więcej pieniędzy nie oznacza automatycznie większej stabilności
W debacie publicznej często pojawia się przekonanie, że sytuację polskich uczelni można oceniać wyłącznie przez pryzmat wysokości subwencji z budżetu państwa. Dane pokazują jednak obraz bardziej złożony.
Nominalna wartość subwencji dla 21 uniwersytetów zrzeszonych w KRUP wzrosła pomiędzy 2021 a 2025 rokiem z 6,58 mld zł do ponad 10 mld zł. Oznacza to wzrost przekraczający 54 proc. Jednak lata wysokiej inflacji sprawiły, że w 2022 roku realna siła nabywcza tych środków faktycznie spadła, mimo iż kwoty przekazywane uczelniom były wyższe niż rok wcześniej. Dopiero znaczące zwiększenie subwencji w 2024 roku pozwoliło odrobić wcześniejsze straty.
To ważna lekcja dla polityki publicznej. Sam wzrost nominalnych nakładów nie gwarantuje poprawy sytuacji uczelni, jeśli nie nadąża za tempem wzrostu kosztów funkcjonowania.
Największym kosztem pozostają ludzie
Jednocześnie analiza pokazuje zjawisko, które trudno uznać za zaskakujące, ale którego skala zasługuje na uwagę.
Łączne zatrudnienie wzrosło jedynie o około 3 proc., natomiast fundusz wynagrodzeń zwiększył się o ponad 57 proc. Oznacza to, że wzrost wydatków nie wynika przede wszystkim z tworzenia nowych etatów, lecz z konieczności podnoszenia wynagrodzeń pracowników uczelni. W efekcie koszty pracy odpowiadają już za ponad trzy czwarte wszystkich kosztów działalności uniwersytetów.
To z jednej strony dobra wiadomość dla pracowników akademickich, których płace przez lata pozostawały relatywnie niskie. Z drugiej jednak oznacza coraz mniejszą elastyczność finansową uczelni. Jeżeli zdecydowana większość budżetu przeznaczana jest na wynagrodzenia, pozostaje mniej środków na aparaturę badawczą, modernizację laboratoriów, cyfryzację czy rozwój infrastruktury.
Najważniejszy wniosek ukryty jest w rachunku wyników
Najbardziej interesującym fragmentem raportu nie są jednak dane dotyczące subwencji czy wynagrodzeń.
Autorzy zwracają uwagę, że podstawowa działalność dydaktyczna i naukowa pozostawała nierentowna przez cały analizowany okres. Dodatnie wyniki finansowe osiągane w niektórych latach były możliwe przede wszystkim dzięki przychodom finansowym — zwłaszcza odsetkom od lokowania środków w obligacje skarbowe — oraz jednorazowym operacjom majątkowym.
To zmienia sposób interpretacji kondycji polskich uczelni. Dodatni wynik finansowy nie musi już oznaczać, że działalność uniwersytetu jest finansowo zrównoważona. Coraz częściej świadczy o sprawnym zarządzaniu płynnością finansową oraz wykorzystaniu nadzwyczajnych źródeł przychodów.
Kończy się pewna epoka inwestycji
Raport wskazuje również na zmianę, która będzie miała znaczenie w kolejnych latach.
Maleje udział środków zagranicznych finansujących inwestycje infrastrukturalne. Coraz większa część nowych inwestycji finansowana jest z własnych środków uczelni lub krajowej subwencji. Oznacza to, że wraz z wygaszaniem części funduszy europejskich ciężar modernizacji infrastruktury akademickiej będzie coraz bardziej spoczywał na krajowym systemie finansowania.
Nie jest to jedynie problem księgowy. To pytanie o zdolność państwa do utrzymania tempa rozwoju polskiej nauki w kolejnych latach.
Różnice między uczelniami są coraz większe
Interesujące są również dane dotyczące poszczególnych uniwersytetów.
Rozpiętość wyników finansowych jest bardzo duża. Obok uczelni osiągających bardzo dobre rezultaty znajdują się uniwersytety notujące wyraźne straty. Autorzy raportu podkreślają jednak, że nie wynika to wyłącznie z wysokości otrzymywanej subwencji. Znacznie większą rolę odgrywają decyzje zarządcze, harmonogram inwestycji czy jednorazowe operacje finansowe.
To oznacza, że polityka finansowa poszczególnych uczelni staje się dziś równie ważna jak sam system podziału środków publicznych.
Prawdziwe pytanie dotyczy modelu finansowania nauki
Najcenniejszym wnioskiem płynącym z raportu nie jest odpowiedź na pytanie, które uniwersytety radzą sobie najlepiej.
Znacznie ważniejsze jest pytanie, czy obecny model finansowania szkolnictwa wyższego pozostanie stabilny w dłuższej perspektywie. Jeżeli podstawowa działalność dydaktyczna i badawcza nie generuje dodatnich wyników finansowych, a coraz większą rolę odgrywają przychody z zarządzania wolnymi środkami oraz operacji jednorazowych, oznacza to, że system staje się bardziej wrażliwy na zmiany stóp procentowych, inflacji oraz polityki budżetowej państwa.
To właśnie dlatego analiza finansowa 21 publicznych uniwersytetów jest czymś więcej niż zestawieniem liczb. Jest próbą odpowiedzi na pytanie o przyszłość polskiej nauki oraz o to, czy model finansowania uczelni będzie zdolny wspierać ich rozwój także w kolejnych dekadach.
Sebastian Nizio




