Zamieszki w liceach we Francji próbą generalną przed 2027 [Mathieu BOCK-CÔTÉ]

zamieszki w liceach we Francji

Zamieszki w liceach we Francji Mathieu Bock-Côté odczytuje jako próbę generalną przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku. W „Le Figaro” ostrzega, że LFI może wykorzystać mobilizację młodzieży do przetestowania strategii blokady i paraliżu państwa. Jego diagnoza dotyczy zdolności republiki do obrony demokratycznych reguł przed presją zorganizowanej mniejszości.

.Mathieu Bock-Côté proponuje przyjrzeć się francuskim wydarzeniom od strony, którą opowieść o uzasadnionym gniewie społecznym zwykle pomija. Zamiast zatrzymywać się na deklarowanych postulatach, pyta o wybór celów ataków, organizacyjne zaplecze mobilizacji i polityczny użytek z chaosu. W jego rozumowaniu o charakterze ruchu świadczy nie tylko to, czego domagają się jego uczestnicy, lecz także to, co niszczą i przeciw komu kierują przemoc. Dopiero zestawienie tych elementów pozwala, zdaniem autora, zobaczyć w niepokojach wokół liceów fragment szerszego projektu politycznego.

Pierwszy argument Bock-Côtégo wyrasta ze sprzeczności między hasłami protestu a opisywanymi przez niego działaniami. Jeżeli szkołom brakuje pieniędzy, ich niszczenie pogłębia problem, w imię którego ogłasza się bunt, a jeżeli młodzież domaga się szacunku, atakowanie nauczycieli przeczy deklarowanemu celowi. Podobnie przemoc wobec strażaków i policjantów trudno w tej argumentacji przedstawić jako sposób poprawienia warunków nauki. Autor domaga się więc, aby deklaracje uczestników konfrontować z rzeczywistym kierunkiem ich działań, zamiast przyznawać im z góry moralne usprawiedliwienie.

Pojawia się też zarzut wobec części mediów i środowisk intelektualnych. Bock-Côté dostrzega w nich trwałą skłonność do romantyzowania rewolucji, która sprawia, że przemoc otrzymuje łagodniejszą ocenę, jeżeli towarzyszą jej odpowiednie hasła polityczne.

Zamieszki w liceach we Francji i polityczna logika blokady

Drugi filar argumentacji dotyczy organizacji protestów. Bock-Côté przypisuje LFI i powiązanym z nią środowiskom rolę bezpośrednich lub pośrednich animatorów zamieszek, odrzucając obraz całkowicie spontanicznego wybuchu niezadowolenia. Za widoczną na ulicach mobilizacją dostrzega trwale działającą sieć aktywistów, organizacji przedstawiających się jako społeczeństwo obywatelskie i środowisk radykalnej lewicy. Jego zarzut jest poważny właśnie dlatego, że dotyczy zdolności przekuwania kolejnych lokalnych konfliktów w skoordynowaną presję na instytucje państwa.

Autor zwraca przy tym uwagę na społeczne zaplecze zawodowego aktywizmu, któremu przypisuje korzystanie z publicznych środków. Opisuje środowiska ludzi rozczarowanych własnym położeniem, przekonanych, że zdobyte dyplomy powinny zapewniać im wyższy status, i odnajdujących w radykalnej polityce możliwość awansu oraz odwetu. W tej interpretacji aparat partyjny oferuje im pozycję, której nie uzyskali poza nim, a ideologia nadaje osobistym frustracjom znaczenie wielkiej historycznej misji. Siła tego mechanizmu polega, według Bock-Côtégo, na jego trwałości, ponieważ polityczna mobilizacja staje się dla części uczestników podstawą społecznej tożsamości.

Stąd bierze się jedno z najostrzejszych rozróżnień felietonu, między partią wyrażającą niezadowolenie wyborców a partią dążącą do rozbicia istniejącego porządku. LFI autor przypisuje tę drugą rolę, widząc w niej ugrupowanie, które wykorzystuje konflikt społeczny do zakwestionowania reguł wspólnego życia. Protest zyskuje wówczas wartość jako środek dezorganizacji, nawet gdy nie prowadzi do spełnienia jego pierwotnych postulatów. Politycznym sukcesem może stać się samo wykazanie, że państwo nie potrafi zapewnić normalnego funkcjonowania szkół, ulic i instytucji.

Bock-Côté umieszcza tę diagnozę w perspektywie wyborów prezydenckich w 2027 roku. Mobilizację licealistów przedstawia jako sprawdzian zdolności organizacyjnych, podatności młodzieży na wezwania do działania oraz reakcji mediów i władz. Sieci społecznościowe przyspieszają ten proces, ponieważ obrazy protestów zachęcają do naśladownictwa i umożliwiają przenoszenie wzorca działania między kolejnymi miejscami. Według autora obecne niepokoje pozwalają zatem przetestować narzędzia, które w kluczowym momencie kampanii mogłyby zostać użyte na znacznie większą skalę.

Sylwetkę przywódcy LFI, jego polityczną drogę i strategię przed kolejną kampanią przedstawiamy w opracowaniu „Jean-Luc MÉLENCHON. Kim jest? 25 najważniejszych pytań i odpowiedzi”. Profil ten uzupełnia lekturę felietonu Bock-Côtégo o wiedzę dotyczącą polityka, któremu autor przypisuje centralną rolę w strategii radykalnej lewicy. Pozwala też umieścić jego ostrzeżenie w szerszej debacie o przyszłości instytucji V Republiki.

Najpoważniejszy scenariusz zarysowany w felietonie dotyczy momentu, w którym paraliż państwa doprowadza do rozejścia się legalności i uznawanej społecznie prawomocności władzy. Instytucje nadal istnieją, lecz tracą zdolność skutecznego działania, a ich przeciwnicy ogłaszają, że formalne uprawnienia przestały wystarczać do sprawowania rządów. W takiej sytuacji przewagę może uzyskać najlepiej zorganizowana i najbardziej zdecydowana mniejszość, gotowa narzucić tempo wydarzeń pozostałej części społeczeństwa. Bock-Côté ostrzega więc przed zastąpieniem demokratycznego rozstrzygnięcia polityką faktów dokonanych, w której o wpływie decyduje zdolność wywołania i podtrzymania kryzysu.

Rewolucyjna tradycja i konflikt o przynależność

Trzeci element diagnozy stanowi możliwość połączenia francuskiej tradycji rewolucyjnej z radykalnym resentymentem postkolonialnym. Bock-Côté uważa, że część opisywanej przez niego przemocy należy odczytywać przez wrogość wobec Francji jako historycznej i politycznej wspólnoty. W tej interpretacji nauczyciel, policjant czy strażak staje się celem dlatego, że uosabia państwo i jego obecność w codziennym życiu. Autor przesuwa tym samym uwagę z samego sporu o zasoby na konflikt o uznanie republiki, jej autorytetu i prawa do wymagania wspólnych reguł.

Bock-Côté odrzuca również przekonanie, że formalne obywatelstwo automatycznie rozstrzyga kwestię przynależności do wspólnoty narodowej. W odniesieniu do uczestników opisywanych zamieszek stawia pytanie o więź obywatelską, która wymaga uznania wspólnego państwa, a nie wyłącznie posiadania jego dokumentów. Jeżeli polityczna mobilizacja budowana jest na historycznej krzywdzie i pragnieniu odwetu, taka więź może, w jego ocenie, ustępować identyfikacjom opartym na pochodzeniu. To właśnie ten konflikt lojalności autor uznaje za problem, którego nie da się rozwiązać samym zwiększeniem nakładów na szkoły.

Szerszy kontekst tego sporu przedstawialiśmy na „Wszystko co Najważniejsze” w tekście „Dlaczego Francuzi spierają się o własny naród?”. Pytania o obywatelstwo, kulturę i wspólną historię należą do zasadniczych tematów francuskiej debaty o przyszłości narodu. Felieton Bock-Côtégo nadaje im szczególnie ostrą postać, wiążąc je z przemocą uliczną i możliwością destabilizacji państwa.

Największą siłę tej części argumentacji nadaje przekonanie autora, że dwa źródła radykalizacji mogą wzajemnie zwiększać swoją skuteczność. Tradycja rewolucyjna dostarcza języka buntu i usprawiedliwienia dla zerwania z istniejącym porządkiem, a resentyment postkolonialny może dostarczać dodatkowej energii tożsamościowej. Polityczne zaplecze nadaje temu połączeniu kierunek, media mogą zapewniać mu moralną osłonę, zaś sieci społecznościowe przyspieszają mobilizację. W ujęciu Bock-Côtégo zagrożenie wyrasta właśnie z połączenia tych sił, które analizowane oddzielnie nie ujawniają pełnego potencjału destabilizacji.

Felieton kończy się zarzutem wobec elit, które, zdaniem autora, utraciły zdolność rozpoznawania tego procesu. Bock-Côté uważa, że dominujące kategorie socjologiczne przesłaniają znaczenie konfliktów kulturowych, a przekonanie o wygaśnięciu rewolucyjnych namiętności utrudnia dostrzeżenie ich powrotu. Przypomina też polityczną legitymizację radykalnej lewicy w ramach frontu republikańskiego, wskazując napięcie między jej przedstawianiem jako obrońcy demokracji a przypisywaną jej strategią destabilizacji. Jego ostrzeżenie brzmi tym mocniej, że dotyczy państwa, które mogłoby samo ułatwiać działanie środowiskom kwestionującym jego podstawy.

Dla Bock-Côtégo zasadnicza stawka roku 2027 wykracza zatem poza pytanie o nazwisko przyszłego prezydenta. Chodzi o to, czy Francja zachowa zdolność rozstrzygania sporów według wspólnych zasad, czy też inicjatywę przejmą siły traktujące blokadę i przemoc jako drogę do narzucenia własnej woli. Dlatego niepokoje wokół liceów odczytuje jako wczesne ostrzeżenie, którego znaczenie ujawnia się dopiero w perspektywie całej kampanii. Kandydatów, mechanikę głosowania i najważniejsze zagadnienia tej kampanii przedstawia nasze kompendium wyborów prezydenckich we Francji w 2027 roku.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 3 października 2026