Niektórzy myślą, że nawet jeśli w książce to sztuczna inteligencja będzie odpowiadać za pisanie, myśli pozostaną ludzkie. Tymczasem treść i forma są nierozłączne [Samuel FITOUSSI]

Samuel Fitoussi jest francuskim eseistą i felietonistą. W wywiadzie dla dziennika „Le Figaro” analizuje, dlaczego książki napisane przez sztuczną inteligencję podważają zaufanie czytelników do literatury.
.„Wiele argumentów opiera się na domyślnym założeniu, że postęp modeli sztucznej inteligencji ma swój limit, a możliwe, że limit ten został już przekroczony” – stwierdza Samuel Fitoussi w „Le Figaro”.
Jak stwierdza Samuel Fitoussi, „niektórzy naiwnie wyobrażają sobie, że sztuczna inteligencja jedynie przesunie punkt ciężkości twórczości: będzie odpowiadać za pisanie, ale myśli pozostaną w całości ludzkie”. „Tymczasem każdy, kto kiedykolwiek rozwijał na piśmie złożone myśli, wie, że treść i forma są nierozłączne, gdy zależy nam na precyzji rozumowania (tym bardziej, że często to właśnie w trakcie pisania autor odkrywa, co naprawdę myśli). Przede wszystkim sztuczna inteligencja bardzo dobrze radzi sobie z generowaniem pomysłów. Nie sposób będzie rozpoznać, czy autor starannie dopracował swój prompt, czy też nawet pomysły (lub zwroty akcji) pochodzą od AI” – zauważa.
„Niektórzy odpowiadają: skoro wszyscy mamy dostęp do tego samego narzędzia, najlepsze teksty stworzy ten, kto włoży w swój prompt najwięcej kreatywności, inteligencji czy jakiegoś trudnego do nazwania czegoś. Wyobraźmy sobie jednak turniej szachowy między nadludzkimi AI. Czy wyniki tego turnieju byłyby znacznie inne, gdyby każdą z AI prowadził arcymistrz? Nie. Optymalna strategia dla każdego z arcymistrzów polegałaby wręcz na tym, by nigdy nie zmieniać wyboru AI. W dalszej perspektywie prompt, który pozwoli na uzyskanie najlepszej możliwej powieści, niewątpliwie będzie przypominał coś w rodzaju: Napisz najlepszą możliwą powieść” – tłumaczy.
„Wiele argumentów opiera się na domyślnym założeniu, że postęp modeli sztucznej inteligencji ma swój limit, a możliwe, że limit ten został już przekroczony” – dodaje.
.Jak ocenia Samuel Fitoussi, sztuczna inteligencja nie zdemokratyzuje pisania, pozwalając wypowiedzieć się tym, którym brakuje słów do sformułowania swoich myśli, lecz wywoła efekt odwrotny. „Gdy zaczniemy podejrzewać każdy tekst o to, że jest dziełem robota, będziemy czytać wyłącznie teksty osób o ugruntowanej reputacji. Zatem albo autorów, którzy wypracowali sobie pozycję jeszcze przed erą sztucznej inteligencji, albo celebrytów (których pozycja sprawiła, że ich opinia zasługuje na uwagę, niezależnie od tego, czy nadali jej formę sami, czy zrobiła to AI). Nie damy już szansy utalentowanemu, lecz nieznanemu autorowi” – stwierdza.
„Wczoraj nazwisko wyrabiało się piórem. Jutro nazwisko będzie warunkiem, żeby znaleźć czytelników” – podkreśla.
oprac. JD





