„Afera Thélysona Oréliena”. Kto jest autorem powieści napisanej z pomocą sztucznej inteligencji?

Thélyson Orélien

Thélyson Orélien nie znalazł się w finałowej selekcji Prix Renaudot 2026. Jego powieść „C’était ça ou mourir” pozostaje przedmiotem sporu o wykorzystanie sztucznej inteligencji, a kanadyjski wydawca zakończył współpracę z pisarzem. Sprawa pokazuje, jak trudno oddzielić ocenę literackiego rezultatu od pytania o sposób jego powstania i odpowiedzialność osoby podpisanej na okładce.

.Ogłoszona 28 października ostatnia selekcja Renaudot obejmuje sześć powieści i cztery eseje. Nie ma wśród nich książki Oréliena, którą jury pozostawiło jeszcze na liście z 7 października. Laureatów poznamy 3 listopada w paryskiej restauracji Drouant, w roku stulecia nagrody ustanowionej w 1926 roku. Jak informuje branżowy serwis ActuaLitté, w finale powieściowym znaleźli się François-Henri Désérable, David Djaïz, Patrice Jean, Osvalde Lewat, Anne Percin i Marie Petitcuénot.

Nieobecność Oréliena zamyka jego udział w opublikowanej finałowej selekcji, jednak sama lista nie odpowiada na pytanie, jak powstawał tekst. W centrum debaty pozostają stanowisko wydawcy oraz wyjaśnienia autora. Rozstrzygnięcie konkursowe, zerwanie współpracy wydawniczej i ustalenie zakresu użycia narzędzi generatywnych to odrębne kwestie, choć w publicznej dyskusji łatwo zlewają się w jedną opowieść.

Thélyson Orélien i utracone zaufanie wydawcy

„C’était ça ou mourir” ukazało się we Francji nakładem Grasset 19 sierpnia 2026 roku i otrzymało Prix du roman Fnac. Według opisu wydawcy jego bohaterem jest Jonas Dorléon, nauczyciel historii opuszczający Haiti po zniszczeniu swojej dzielnicy w Port-au-Prince. Przez Dominikanę, Brazylię i Meksyk próbuje dotrzeć do Kanady, a podróż prowadzi go do granicy Stanów Zjednoczonych. Powieść przedstawiana była jako opowieść o migracji przeżywanej poprzez doświadczenie głodu, przemocy, strachu i spotkań z innymi ludźmi.

Jeszcze we wrześniu kanadyjskie wydawnictwo Boréal podkreślało, że nie potrafi potwierdzić ani odrzucić zarzutów dotyczących AI. W oświadczeniu przekazanym mediom 24 września, a opublikowanym następnego dnia, przypominało, że otrzymuje od autora gotowy rękopis, nad którym pracują następnie redaktorzy i korektorzy. Zapewniało, że samo nie korzystało ze sztucznej inteligencji na tych etapach. Broniło również zasady, zgodnie z którą relacja wydawnicza opiera się na zaufaniu i nie powinna przekształcać się w stały nadzór nad pisarzem.

Komunikat z 21 października przyniósł zmianę stanowiska. Boréal poinformowało, że zlecona zewnętrzna analiza roboczych wersji powieści ujawniła w metadanych niektórych dokumentów ślady znaczników związanych z AI. Wydawca uznał to za sprzeczne z wcześniejszymi zapewnieniami autora i ogłosił, że nie będzie dodrukowywać książki ani publikować jego kolejnych utworów. Jednocześnie przyznał, że nadal nie wie, w jakim stopniu sztuczna inteligencja uczestniczyła w powstawaniu powieści.

Uzasadnieniem tej decyzji stała się utrata zaufania, a nie przedstawienie pełnej rekonstrukcji procesu pisania. Wydawca zaznaczył, że ostateczna odpowiedź dotycząca skali użycia AI może nigdy nie być dostępna. Zaapelował także o powstrzymanie osobistych ataków na pisarza. W jego stanowisku rozdzielono więc zakończenie współpracy od oceny człowieka, którego dotyczy spór.

Badania, tłumaczenie czy pisanie powieści

Orélien kwestionuje przypisywanie maszynie autorstwa książki. W wypowiedzi dla „Libération”, przytoczonej przez „Livres Hebdo”, podkreślał, że opowiedziana historia należy do niego i do doświadczenia wielu Haitańczyków. Mówił zarazem o korzystaniu z narzędzi podczas poszukiwań historycznych i tłumaczenia języków. Taka odpowiedź przedstawia jego stanowisko, lecz nie ustala, jakie czynności wykonywały poszczególne narzędzia ani jaki był ich wpływ na ostateczne brzmienie powieści.

Rozróżnienie między dokumentacją a pisaniem pojawia się również w refleksji Emmanuela Godo, francuskiego pisarza i profesora literatury, którego wypowiedzi omawialiśmy we „Wszystko co Najważniejsze”. Godo dopuszcza korzystanie z AI jako pomocy dokumentacyjnej, a zarazem podkreśla konieczność ludzkiego wyboru, świadomości i doświadczenia. W jego ujęciu o charakterze literatury decyduje obecność człowieka po drugiej stronie tekstu, z jego ograniczeniami i osobistym sposobem widzenia. Rozwija tę myśl w rozmowie o ludzkiej świadomości i niedoskonałości w literaturze.

Dlatego pytanie o autorstwo nie wyczerpuje się w sprawdzeniu, czy opowieść wywołała emocje. Godo opisuje czytanie jako relację opartą na zaufaniu do obecności ludzkiej świadomości, nawet kiedy przedstawione wydarzenia są fikcyjne. Z tej perspektywy wiedza o sposobie powstania książki wpływa na odbiór dzieła. Nie trzeba utożsamiać powieści z autobiografią, aby oczekiwać, że podpisane pod nią nazwisko oznacza odpowiedzialność za wybór jej słów.

Czy można oddzielić myśl od jej literackiej formy?

Samuel Fitoussi zwraca uwagę na jeszcze inny wymiar tego problemu. W omówionym we „Wszystko co Najważniejsze” wywiadzie dla „Le Figaro” kwestionuje przekonanie, że człowiek może zachować pełnię autorstwa myśli, przekazując modelowi samo ich zapisanie. W jego ocenie precyzyjna myśl rozwija się podczas pisania, a forma uczestniczy w jej kształtowaniu. To argument za nierozłącznością treści i formy <>, szczególnie istotny w sporze o literaturę powstającą z udziałem AI.

Fitoussi przewiduje również, że rozpowszechnienie takich tekstów może utrudnić debiut nieznanym pisarzom. Jeżeli czytelnicy zaczną podejrzewać każdą nową książkę o maszynowe pochodzenie, mogą wybierać przede wszystkim autorów o reputacji zbudowanej wcześniej. Nazwisko stanie się wówczas gwarancją zaufania, której debiutant jeszcze nie posiada. Jest to prognoza eseisty dotycząca przyszłości rynku, a nie ustalenie odnoszące się do sposobu napisania powieści Oréliena.

Przypadek „C’était ça ou mourir” wpisuje się w szerszą debatę o sztucznej inteligencji w kulturze. Wydawca musi określić, na jakich zapewnieniach autora może polegać, jury ocenia książkę przedstawioną do nagrody, a czytelnik podejmuje decyzję o własnym zaangażowaniu w lekturę. Te trzy relacje spotykają się przy jednym nazwisku na okładce. Francuska jesień literacka pokazuje, że pytanie o to, kto napisał książkę, staje się częścią rozmowy o jej wartości.

Karolina Jaszowiecka


Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 30 października 2026