Paulina MATYSIAK: Książki powinny być częścią codzienności

Książki powinny być częścią codzienności

Photo of Paulina MATYSIAK

Paulina MATYSIAK

Filolożka i filozofka. Posłanka na Sejm IX i X kadencji. Przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Walki z Wykluczeniem Transportowym. Autorka felietonów "Pisane lewą ręką", które ukazują się w każdą sobotę we "Wszystko co Najważniejsze".

Ryc. Fabien CLAIREFOND

zobacz inne teksty Autorki

W debacie o czytelnictwie łatwo wpaść w tony przesadnie uroczyste czy protekcjonalne. Czytanie nie stanie się jednak powszechniejsze od samych apeli. To się wydarzy dopiero wtedy, gdy człowiek będzie miał blisko do sprawnie działającej biblioteki, która zaprosi go do siebie szczerze i bez nadęcia, aby nikt nie poczuł się onieśmielony. Zatem – do biblioteki! – pisze Paulina MATYSIAK.

.Książki powinny być częścią codzienności, towarzyszem wolnej chwili, a nie czymś od święta, jakimś dobrem dla wybranych czy symbolem kulturalnego prestiżu. Nie ma chyba nic gorszego niż snobistyczne wywyższanie się i oznajmianie, co to się czyta i jak bardzo jest się ponad tymi, którzy w ogóle tego nie robią. Ciarki żenady przeszywają mnie, gdy przypominam sobie slogan kampanii „Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!”. To jak jest w końcu z tymi książkami?

Najnowszą informację Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa [LINK] można potraktować jako uczciwy obraz sytuacji. Nie daje powodów do załamywania rąk, ale też nie skłania do jakiegoś szczególnego zachwytu. W 2025 roku przeczytanie co najmniej jednej książki w ciągu roku zadeklarowało 41 proc. osób powyżej piętnastego roku życia – dokładnie tyle samo, ile w badaniu rok wcześniej. Bez zmian pozostała też liczba czytających po siedem książek rocznie lub więcej – tu wynik ponownie wyniósł 7 proc.

Nie da się z tych danych ułożyć historii o wielkim sukcesie ani też dramatycznej narracji o upadku czytelnictwa. Widać za to wyraźnie, że Polska pozostaje krajem, w którym kontakt z książką wciąż jest doświadczeniem dość mocno zależnym od środowiska. Badacze z Biblioteki Narodowej piszą zresztą wprost, że nikt nie rodzi się czytelnikiem, bo ten nawyk powstaje w rodzinie, w szkole, w relacjach społecznych i w całym otoczeniu, które może książkę przybliżać albo odsuwać na margines codziennego życia. To bardzo trzeźwe spojrzenie, a zarazem uczciwe: czytelnictwo jest skutkiem tego, jak urządzamy naszą wspólnotę i na ile poważnie traktujemy dostęp do kultury.

Warto zwrócić uwagę na dane dotyczące bibliotek publicznych. Okazuje się bowiem, że odzyskują one swoje znaczenie. W 2025 roku 19 proc. czytelników wskazało bibliotekę publiczną jako źródło czytanych książek, a rok wcześniej było to 15 proc. Autorzy komunikatu zaznaczają, że to właśnie te miejsca są jedynym źródłem książek, którego udział wyraźnie wzrósł w ostatnim pomiarze.

Biblioteka nie oczekuje od swoich gości zasobnego portfela ani odpowiedniego obycia. Można do niej przyjść po latach przerwy, wejść po pierwszą książkę dla dziecka, zwyczajnie sprawdzić, czy czytanie jeszcze daje przyjemność. Nie trzeba wydawać fortuny na książki z księgarni. Biblioteka pozostaje jednym z niewielu miejsc, gdzie za dostęp do kultury nie trzeba płacić (o ile zwraca się książki w terminie). I właśnie dlatego warto wzmacniać małe i duże biblioteki w miastach i na wsi, dbać o ich księgozbiory, a także wspierać bibliotekarki i bibliotekarzy. To często ich pasja i zaangażowanie sprawiają, że miłośników książek w Polsce przybywa.

.W debacie o czytelnictwie łatwo wpaść w tony przesadnie uroczyste czy protekcjonalne. Czytanie nie stanie się jednak powszechniejsze od samych apeli. To się wydarzy dopiero wtedy, gdy człowiek będzie miał blisko do sprawnie działającej biblioteki, która zaprosi go do siebie szczerze i bez nadęcia, aby nikt nie poczuł się onieśmielony. Zatem – do biblioteki!

Paulina Matysiak

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 10 kwietnia 2026