Reset konstytucyjny i nowy skład Trybunału [Władysław KOSINIAK-KAMYSZ]

Reset konstytucyjny ma zakończyć spór o Trybunał Konstytucyjny przez zmianę ustawy zasadniczej, wygaszenie kadencji dotychczasowych sędziów i wybór nowego składu. Władysław Kosiniak-Kamysz proponuje, aby decyzje podejmowało Zgromadzenie Narodowe większością co najmniej trzech piątych ustawowej liczby członków, z udziałem Krajowej Rady Sądownictwa i prezydenta. Piętnastu nowych sędziów miałoby objąć urząd na zróżnicowane kadencje wynoszące 3, 6 i 9 lat.
.W opublikowanym 5 listopada 2026 roku wpisie Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił propozycję zmiany konstytucyjnych zasad odnowienia składu Trybunału. Do wpisu dołączył projekt ustawy przewidujący dodanie do Konstytucji nowego art. 194a oraz uzupełnienie katalogu prerogatyw prezydenta. „Tylko taki reset konstytucyjny daje szansę na odbudowę zaufania do Trybunału i zagwarantowanie spokoju społecznego” – napisał prezes PSL.
To rozwinięcie postulatu, który Kosiniak-Kamysz zgłaszał już wcześniej. Na łamach „Wszystko co Najważniejsze” opisywaliśmy jego wcześniejsze propozycje zmiany zasad funkcjonowania Trybunału, przedstawiane jako warunek naprawy wymiaru sprawiedliwości. Opublikowany obecnie dokument określa zarówno instytucje uczestniczące w tej procedurze, jak i większość potrzebną do podjęcia decyzji.
Jak miałby działać reset konstytucyjny?
Pierwszym krokiem byłby umotywowany wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. Projektowany art. 194a ust. 1 stanowi: „Zgromadzenie Narodowe, na umotywowany wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, może uznać trwałą niezdolność Trybunału Konstytucyjnego do wykonywania jego zadań uchwałą podjętą większością co najmniej 3/5 głosów ustawowej liczby członków Zgromadzenia Narodowego”. O uruchomieniu procedury decydowaliby zatem wspólnie obradujący posłowie i senatorowie, po wystąpieniu KRS.
Wymagana większość byłaby liczona od ustawowego składu Zgromadzenia Narodowego. Przy 460 posłach i 100 senatorach oznaczałoby to konieczność uzyskania co najmniej 336 głosów poparcia. Taki sam próg projekt przewiduje dla późniejszego wyboru piętnastu nowych sędziów.
W samym wpisie Kosiniak-Kamysz wskazuje również, że wygaszeniu kadencji miałoby towarzyszyć uznanie dotychczasowych wyborów sędziów. Posługuje się sformułowaniem „jednocześnie potwierdzając prawidłowość ich wyboru na sędziów Trybunału Konstytucyjnego”. Proponowane zakończenie urzędowania łączy więc z przyznaniem dotychczasowym sędziom statusu sędziów w stanie spoczynku.
Nowy skład Trybunału za uprzednią zgodą prezydenta
Procedurę wyboru nowych sędziów szczegółowo opisuje drugi ustęp proponowanego przepisu. Jego brzmienie jest następujące: „Po podjęciu uchwały, o której mowa w ust. 1, Zgromadzenie Narodowe, na wniosek Marszałka Sejmu wskazujący imiennie kandydatów spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą, złożony po zasięgnięciu opinii Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz ogólnokrajowych organów samorządów zawodowych osób wykonujących zawody prawnicze, za uprzednią zgodą Prezydenta Rzeczypospolitej, wybiera w jednym głosowaniu, większością co najmniej 3/5 głosów ustawowej liczby członków Zgromadzenia Narodowego, 15 sędziów Trybunału Konstytucyjnego, z których po 5 na 3, 6 i 9 lat”. Projekt przewiduje zatem jedno głosowanie nad całym nowym składem, poprzedzone wskazaniem kandydatów, opiniowaniem i zgodą głowy państwa.
Z przedstawionej konstrukcji wynika, że porozumienie musiałoby objąć również prezydenta Karola Nawrockiego. Zgoda prezydenta miałaby poprzedzać złożenie wniosku o wybór sędziów, a projekt wpisuje ją do katalogu prerogatyw w art. 144 ust. 3 Konstytucji. Rozłożenie kadencji na trzy grupy oznaczałoby z kolei, że mandaty piętnastu osób wybranych w tej procedurze nie kończyłyby się jednocześnie.
Osobno uregulowano ślubowanie i sposób przeprowadzenia całego postępowania. „Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego wybrani w trybie ust. 2 składają ślubowanie wobec Zgromadzenia Narodowego” – stanowi ustęp trzeci. Kolejny przewiduje: „Zasady i tryb postępowania w sprawach, o których mowa w ust. 1–3, określa regulamin Zgromadzenia Narodowego”.
Kiedy wygasłyby kadencje dotychczasowych sędziów?
Projekt precyzuje również moment zakończenia dotychczasowych kadencji. W ustępie piątym zapisano: „Uchwała, o której mowa w ust. 1, wchodzi w życie z dniem wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego w trybie ust. 2. Z tym dniem kadencje dotychczasowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego wygasają, a sędziowie ci przechodzą w stan spoczynku z pozostawieniem im pełnego uposażenia”. Zakończenie kadencji byłoby więc powiązane z wyborem następców, a samo wcześniejsze podjęcie uchwały o trwałej niezdolności Trybunału do wykonywania zadań nie wywoływałoby jeszcze tego skutku.
Dokument zawiera także przepis określający termin wejścia w życie samej nowelizacji. „Ustawa wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia” – brzmi proponowany art. 2. Termin ten dotyczy jednak ustawy o zmianie Konstytucji, której uchwalenie musi wcześniej przejść odrębną procedurę.
Obecny art. 194 Konstytucji przewiduje indywidualny wybór piętnastu sędziów przez Sejm na dziewięć lat. Aby wprowadzić proponowany mechanizm, potrzebna byłaby najpierw zmiana ustawy zasadniczej, wymagająca w Sejmie większości co najmniej dwóch trzecich głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz w Senacie większości bezwzględnej przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Próg trzech piątych w Zgromadzeniu Narodowym dotyczyłby dopiero decyzji podejmowanych na podstawie nowego przepisu.
Spór o Trybunał Konstytucyjny i odbudowę zaufania
Propozycja Władysława Kosiniaka-Kamysza wpisuje się w debatę o sposobie zakończenia wieloletniego konfliktu wokół Trybunału. Jego polityczne i historyczne tło przedstawia Craig Murray w opublikowanym we „Wszystko co Najważniejsze” tekście „O co chodzi z Trybunałem Konstytucyjnym?”. Brytyjski dyplomata krytycznie ocenia działania Donalda Tuska wobec Trybunału, a zarazem przewiduje, że zakończenie kryzysu będzie wymagało wypracowania politycznego kompromisu.
Odrębny wymiar sporu opisuje Paulina Matysiak w eseju „Praworządność à la carte”. Autorka wskazuje na rozbieżność między zapowiedziami odpolitycznienia Trybunału a praktyką personalną większości sejmowej, omawiając wybór Macieja Berka. Jej argumentacja dotyczy konsekwentnego stosowania standardów, także wtedy, gdy ograniczają swobodę działania własnego obozu politycznego.
Granice działań podejmowanych w imię przywracania praworządności są również tematem komentarza prof. Jakuba Grygiela dla „The Wall Street Journal”, omówionego na łamach „Wszystko co Najważniejsze”. Autor podkreśla znaczenie prawnych ograniczeń władzy i krytycznie ocenia metody zastosowane wobec Trybunału. W projekcie Kosiniaka-Kamysza droga do odnowienia jego składu prowadzi przez zmianę Konstytucji oraz uzgodnienia pomiędzy wskazanymi w dokumencie organami państwa.
Karolina Gądek



