Donald Tusk posunął się za daleko. „The Wall Street Journal” o kryzysie konstytucyjnym w Polsce

Działania podejmowane wobec Trybunału Konstytucyjnego przez obóz Donalda Tuska budzą coraz poważniejsze zastrzeżenia dotyczące przestrzegania prawa i granic władzy politycznej. Amerykański „The Wall Street Journal” ocenia, że premier posunął się zbyt daleko, a wydarzenia w Warszawie są częścią znacznie większego kryzysu europejskiego. Spór o Trybunał Konstytucyjny staje się pytaniem o to, czy praworządność można przywracać metodami, których legalność jest kwestionowana przez przedstawicieli najwyższych instytucji sądowych.
.W opublikowanym 2 listopada 2026 roku na łamach „The Wall Street Journal” komentarzu zatytułowanym „Poland’s Constitutional Crisis Is Also Europe’s” prof. Jakub Grygiel, profesor Katolickiego Uniwersytetu Ameryki i badacz związany z Hoover Institution, przedstawia zdecydowanie krytyczną ocenę wydarzeń rozgrywających się wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Autor nie ogranicza się do konfliktu między premierem Donaldem Tuskiem a prezydentem Karolem Nawrockim. Dostrzega w nim głębszy problem ustrojowy, który jego zdaniem może zaważyć na przyszłości państw europejskich. Szczególnie niepokoi go sytuacja, w której deklarowany zamiar przywracania praworządności staje się uzasadnieniem dla działań budzących wątpliwości co do zgodności z obowiązującymi procedurami.
Prof. Grygiel zwraca uwagę na okoliczności przeprowadzenia operacji wobec Trybunału Konstytucyjnego w piątek 30 października, bezpośrednio przed weekendem Wszystkich Świętych. Doszło wówczas do ogłoszenia zarządzeń odsuwających od wykonywania czynności prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego, a kierowanie instytucją zadeklarowała sędzia Anna Korwin-Piotrowska. Wokół budynku pojawiła się policja, a prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i powrócił do Warszawy. Amerykański komentator uważa, że termin, sposób przeprowadzenia działań oraz ich policyjna oprawa stworzyły wrażenie zamachu stanu.
W ocenie prof. Grygiela Donald Tusk przekroczył granice politycznej konfrontacji, przenosząc ją na obszar niezależności instytucji konstytucyjnych. Warto przy tym rozróżnić odpowiedzialność polityczną premiera od formalnej odpowiedzialności za konkretne zarządzenia, które podpisała Anna Korwin-Piotrowska, powołując się na przepisy dotyczące przerwy w czynnościach sędziego. Rząd popiera podjęte działania i przedstawia je jako przywracanie praworządności, podczas gdy prezydent oraz dotychczasowe kierownictwo TK kwestionują ich legalność. Dla autora „The Wall Street Journal” najważniejsze pozostaje pytanie, czy politycznie deklarowany cel może usprawiedliwiać zastosowanie nadzwyczajnych metod wobec konstytucyjnego organu państwa.
Krytyka działań wobec Trybunału wykracza poza spór między Donaldem Tuskiem a opozycją
Zastrzeżenia dotyczące wydarzeń z 30 października nie są formułowane wyłącznie przez politycznych przeciwników premiera. Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego prof. Jacek Chlebny w oficjalnym oświadczeniu zwrócił uwagę na bezprecedensowy charakter obecności policji wokół siedziby Trybunału i uniemożliwienia wejścia do budynku jego prezesowi oraz wiceprezesowi. Uznał, że okoliczności te budzą fundamentalne wątpliwości z punktu widzenia zasad państwa prawa. W swoim stanowisku podkreślił również, że granice wyznaczone organom władzy przez porządek konstytucyjny zostały przekroczone.
Kolejnym ważnym wydarzeniem była uchwała Kolegium Sądu Najwyższego z 3 listopada. Kolegium zakwestionowało możliwość odsunięcia prezesa Trybunału Konstytucyjnego bez wymaganej podstawy prawnej i z pominięciem ustawowych procedur, wskazując między innymi na art. 7 Konstytucji RP. W ocenie Kolegium powierzenie obowiązków prezesa sędziemu o najdłuższym stażu wymaga spełnienia określonych przesłanek, w szczególności wakatu na stanowiskach prezesa i wiceprezesa, których w analizowanej sytuacji nie stwierdzono. Stanowisko to stanowi istotny głos instytucjonalny podważający prawne podstawy zastosowanych rozwiązań.
Osobnym problemem stały się decyzje Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK z 3 listopada, w którym uczestniczyło ośmioro sędziów wybranych przez obecny Sejm. Uczestnicy przyjęli, że kworum należy obliczać od dwunastu osób, ponieważ dwóch sędziów odsunięto od czynności, a status kolejnego został zakwestionowany. W konsekwencji uznali, że osiem osób wystarcza do podejmowania uchwał, mimo że art. 194 Konstytucji przewiduje piętnastoosobowy skład Trybunału, a ustawa wymaga obecności co najmniej dwóch trzecich ogólnej liczby sędziów. To właśnie interpretacja pojęcia ogólnej liczby sędziów pozostaje przedmiotem zasadniczej kontrowersji prawnej.
Przed konsekwencjami podobnego sposobu interpretowania przepisów ostrzega prof. Marcin Matczak. W omówionym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” stanowisku prawnik zwraca uwagę, że nie można dowolnie przeliczać ustawowych wymogów proceduralnych w zależności od tego, ilu sędziów zostało dopuszczonych do wykonywania czynności. Nawet jeżeli istnieją poważne zastrzeżenia wobec osób kierujących daną instytucją, nie zwalnia to z obowiązku przestrzegania reguł określających sposób jej działania.
Praworządność nie może być uzależniona od aktualnej większości politycznej
Ważnym elementem polskiego kryzysu jest różnica między oceną dotychczasowej działalności Trybunału Konstytucyjnego a oceną środków zastosowanych w celu zmiany jego funkcjonowania. Rząd Donalda Tuska odwołuje się do wieloletnich zastrzeżeń dotyczących obsady i niezależności TK, których źródła sięgają konfliktu rozpoczętego w 2015 roku. Spory dotyczące wyboru sędziów, ich zaprzysiężenia, publikowania orzeczeń oraz zgodności polskich rozwiązań z europejskimi standardami nie zostały jednak ostatecznie rozwiązane. Istnienie tych problemów nie przesądza automatycznie o legalności działań podejmowanych obecnie przez którąkolwiek ze stron.
W tym kontekście znaczenia nabiera pytanie, czy można powoływać się na konieczność odbudowy państwa prawa, a jednocześnie sięgać po procedury, których podstawy budzą poważne zastrzeżenia. Art. 7 polskiej konstytucji wymaga, aby organy władzy publicznej działały na podstawie i w granicach prawa. Zasada ta nie przewiduje wyjątku uzależnionego od przekonania rządzących, że ich zamierzenia są politycznie słuszne lub konieczne. Krytycy działań wobec TK wskazują właśnie na ryzyko zastąpienia wyraźnej kompetencji ustawowej konstrukcjami interpretacyjnymi tworzonymi dla osiągnięcia określonego rezultatu.
Na problem wybiórczego stosowania standardów praworządności zwracała wcześniej uwagę Paulina Matysiak w opublikowanym we „Wszystko co Najważniejsze” eseju „Praworządność à la carte”. Posłanka opisywała sprzeczność między wcześniejszymi deklaracjami obecnego obozu rządowego dotyczącymi odpolitycznienia Trybunału a późniejszymi decyzjami personalnymi, w tym wyborem byłego ministra Macieja Berka na sędziego TK. Jej krytyka dotyczyła nie samego prawa większości parlamentarnej do dokonywania wyborów w granicach konstytucji, lecz rozbieżności między głoszonymi standardami a praktyką polityczną.
Prof. Jakub GRYGIEL widzi w Polsce współczesny spór o inwestyturę
Najbardziej oryginalnym elementem komentarza opublikowanego przez „The Wall Street Journal” jest historyczna analogia, po którą sięga Grygiel. Autor porównuje dzisiejszy spór między państwami członkowskimi a instytucjami Unii Europejskiej do jedenastowiecznego konfliktu o inwestyturę, kiedy cesarze i papieże rywalizowali o prawo mianowania biskupów i wyznaczania granic swojej władzy. Współczesny konflikt nie dotyczy oczywiście obsadzania urzędów kościelnych, lecz ustalenia, kto posiada ostateczną kompetencję do interpretowania prawa w sprawach dotyczących porządku konstytucyjnego państw członkowskich. Zdaniem Grygiela Warszawa stała się jednym z najważniejszych miejsc, w których ten europejski spór przybrał szczególnie ostry charakter.
W grudniu 2025 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w sprawie C-448/23, stwierdzając naruszenie przez Polskę zobowiązań wynikających z prawa unijnego w związku z działaniami i składem Trybunału Konstytucyjnego. Wyrok odnosił się między innymi do pierwszeństwa i skuteczności prawa Unii oraz wymagań niezależnego i bezstronnego sądu. Dla instytucji europejskich rozstrzygnięcie to stanowi istotny element oceny sytuacji polskiego Trybunału. Krytycy sposobu postępowania obecnego rządu zwracają natomiast uwagę, że nawet obowiązek wykonania europejskich orzeczeń nie oznacza nieograniczonej swobody w doborze krajowych środków prawnych.
Prof. Grygiel uważa, że nieporozumienia między instytucjami unijnymi a demokratycznymi procedurami państw narodowych będzie narastały również poza Polską. Przywołuje doświadczenia Francji, Niemiec, Włoch, Węgier i Rumunii, wskazując na konflikty dotyczące zakresu kompetencji europejskich oraz możliwości samodzielnego rozstrzygania przez państwa kwestii uznawanych za szczególnie istotne dla ich suwerenności. Jego zdaniem kolejne kryzysy pokazują trudności w znalezieniu trwałej równowagi między integracją europejską a polityczną odpowiedzialnością władz krajowych.
Historyczne i filozoficzne znaczenie praworządności analizował na łamach „Wszystko co Najważniejsze” prof. Zbigniew Stawrowski w eseju „Praworządność jako wartość europejska. Filozoficzny kontekst politycznego sporu”. Autor podkreślał znaczenie reguł, które ograniczają sprawowanie władzy niezależnie od siły politycznej poszczególnych środowisk. Wskazywał również na niebezpieczeństwo sytuacji, w której to interes polityczny decyduje o praktycznym rozumieniu zasad praworządności. Jego rozważania stanowią filozoficzne tło problemu poruszonego przez prof. Grygiela, ponieważ dotyczą granicy między władzą podporządkowaną prawu a władzą, która sama określa zakres własnych ograniczeń.
Kryzys Trybunału Konstytucyjnego może osłabić polskie państwo
Prof. Grygiel zwraca uwagę, że europejskie spory ustrojowe rozwijają się w wyjątkowo niebezpiecznej sytuacji międzynarodowej. Rosyjska agresja przeciwko Ukrainie, zagrożenia bezpieczeństwa na wschodniej granicy NATO oraz trudności w prowadzeniu wspólnej polityki europejskiej wymagają od państw zdolności do podejmowania szybkich i skutecznych decyzji. Tymczasem narastające konflikty kompetencyjne mogą ograniczać tę zdolność, szczególnie w krajach mających strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa kontynentu. Polska, jako państwo bezpośrednio zaangażowane we wzmacnianie wschodniej flanki Sojuszu, stanowi w tej analizie przypadek szczególnie ważny.
Z punktu widzenia stabilności państwa znaczenie ma nie tylko to, kto kieruje dziś Trybunałem Konstytucyjnym, lecz także to, czy podejmowane przez niego decyzje będą uznawane przez pozostałe instytucje. Jeśli status kierownictwa, zasady podejmowania uchwał i uczestnictwo poszczególnych sędziów pozostają kwestionowane, konflikt może przenosić się na kolejne obszary funkcjonowania państwa. Uchwała Kolegium Sądu Najwyższego oraz stanowisko prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego pokazują, że problem nie ogranicza się do parlamentarnej rywalizacji dwóch obozów. Dotyczy również wzajemnego uznawania kompetencji przez konstytucyjne instytucje Rzeczypospolitej.
W zakończeniu swojego komentarza prof. Grygiel przypomina, że średniowieczny spór o inwestyturę przyczynił się do długotrwałego osłabienia i podziałów europejskiego kontynentu. Analogicznego zagrożenia upatruje dziś w braku politycznego porozumienia pozwalającego pogodzić kompetencje instytucji europejskich z konstytucyjnymi zasadami działania państw członkowskich. W jego ocenie dalsza eskalacja konfliktu w Polsce może mieć konsekwencje wykraczające poza krajową politykę. Krytyczna diagnoza działań Donalda Tuska stanowi więc część szerszego ostrzeżenia przed osłabianiem Europy przez spory o granice władzy.
.Komentarz prof. Jakuba Grygiela w „The Wall Street Journal” prowadzi ostatecznie do pytania o trwałość reguł, na których opiera się konstytucyjny porządek państwa. Nie chodzi jedynie o ocenę dotychczasowego kierownictwa Trybunału ani o rozstrzygnięcie politycznego konfliktu między premierem a prezydentem. Istotą przedstawionej przez autora krytyki jest przekonanie, że odbudowanie autorytetu instytucji publicznych nie może odbywać się kosztem prawnych ograniczeń, które mają chronić je przed arbitralnymi decyzjami sprawujących władzę. To właśnie w tym sensie polski kryzys konstytucyjny, jak przekonuje prof. Grygiel, staje się również kryzysem europejskim.
Sebastian Nizio




