
Zamach na konstytucyjny organ państwa
Dokonano oczywistego zamachu na konstytucyjny organ państwa, jakim jest Prezes Trybunału Konstytucyjnego i sam Trybunał. W moim przekonaniu niedopuszczalne jest wzbranianie Prezydentowi RP wejścia do siedziby TK – mówi prof. Ryszard PIOTROWSKI w rozmowie z Barbarą STEFAŃSKĄ
Barbara STEFAŃSKA: Kto jest prezesem Trybunału?
Prof. Ryszard PIOTROWSKI: Prezesem Trybunału Konstytucyjnego jest Bogdan Święczkowski. Został on powołany na ten urząd przez Prezydenta RP na wniosek Zgromadzenia Ogólnego TK z końcem 2024 r.
Podważają to osoby, które twierdzą, że sędziowie Trybunału to nie sędziowie, ponieważ są nieprawidłowo wybranymi „dublerami”. Jednak pojęcie „sędziego dublera”, sięgające konfliktu z 2015 r., opiera się na wątpliwej interpretacji prawa, a nie na ustawie, i bardzo szkodzi ustrojowi państwa.
– Jaki status ma Anna Korwin-Piotrowska czy inni sędziowie, od których prezydent nie odebrał ślubowania?
– Oni są sędziami elektami. Zostali wybrani przez Sejm, ale od czworga z sześciorga prezydent nie odebrał ślubowania. Nie oświadczył jednak, że nigdy tego nie uczyni. Czworo sędziów postanowiło złożyć ślubowanie pod nieobecność prezydenta, co nie ma mocy prawnej. Do nich dołączyło dwoje sędziów, którzy już ślubowali przed prezydentem. Prezydent wystąpił wtedy do TK z wnioskiem o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego. A do czasu, gdy ta sprawa jest w toku, prezydent nie może odebrać ślubowania od tych sędziów, w tym od pani Korwin-Piotrowskiej.
– Jeszcze jest Maciej Berek.
– Również jest sędzią elektem. Sejm naruszył prawo, dokonując jego wyboru. Dr Maciej Berek powinien spełnić warunki formalne, czyli 10 lat świadczenia usług prawniczych. A on pracował na stanowisku urzędniczym, będąc jedynie wpisanym na listę radców prawnych. Prezydent nie może odebrać ślubowania od kogoś, kto nie wykazał wymaganego doświadczenia. W przeciwnym razie złamałby prawo.
– Wskazuje Pan Profesor szereg naruszeń prawa. Czy ze strony prezydenta również doszło do nieprawidłowości?
– Prezydent RP powinien był odebrać ślubowanie od sędziów wybranych przez Sejm; nie dotyczy to sytuacji pana Berka. Orzecznictwo TK mówi, że prezydent może zwlekać, dopóki nie rozwieje wątpliwości, ale powinien działać niezwłocznie. Być może prezydent miał wątpliwości, czy Sejm nie naruszył procedur przy wyborze sędziów. Warto przypomnieć, że Sejm – wbrew przepisom Konstytucji RP – bardzo długo zwlekał z zapełnieniem luk kadrowych powstałych w Trybunale, czekając, aż nagromadzą się wakaty. Teraz nie jest jasne, kto został wybrany na czyje miejsce w TK. Z drugiej strony, prezydent nie powinien recenzować działań Sejmu i blokować pracy Trybunału. Dlatego w tej sprawie naruszył konstytucję.
– Jak teraz wyjść z tego pata? Czy „reset konstytucyjny” wchodzi w rachubę?
– To jest sprawa polityków. Prawnicy mogą ocenić rozwiązania proponowane przez polityków. Reset może mieć różny zakres, ale zawsze oznacza zmianę konstytucji. W tej sprawie jestem sceptyczny. Podstawowe pytanie brzmi, czy istnieje w Sejmie większość 2/3, a w Senacie bezwzględna większość, by dokonać takiej zmiany. Jeśli reset miałby polegać z jednej strony na zmianie konkretnych przepisów konstytucji, a z drugiej strony na skróceniu kadencji sędziów Trybunału – to pierwsza część jest akceptowalna, a druga nie. Nie ma w naszej konstytucji podstawy do tego, by uchwalić ustawę mającą moc konstytucji, która wprowadza jednorazowo wyjątek od konstytucji, czyli zmienia długość kadencji sędziego TK.
– Jak ocenia Pan Profesor to, co wydarzyło się w nocy z poprzedniego piątku na sobotę? Czy bezprawnie przejęto Trybunał, czy – jak mówią inni – prezydent naruszył autonomię TK?
– Dokonano oczywistego zamachu na konstytucyjny organ państwa, jakim jest Prezes TK i sam Trybunał. W moim przekonaniu niedopuszczalne jest wzbranianie prezydentowi RP wejścia do siedziby TK. Czy możemy mówić o autonomii Trybunału, gdy jego prezes jest blokowany przez policję, a sędziowie niemający prawa do orzekania wchodzą tam tylnym wejściem?
Wprowadzenie policji na teren TK było aktem przemocy, wyraźnym podporzadkowaniem tego organu państwa rządowi i złamaniem zasady trójpodziału władzy. Z kolei prezydent działał w tej szczególnej sytuacji jako polityk w imieniu wyborców, którzy na niego głosowali. Szacunek dla państwa powinien otwierać prezydentowi drogę do siedziby każdego organu władzy publicznej. Z drugiej strony szacunek dla państwa powinien powstrzymać prezydenta od torowania sobie drogi do takiej instytucji w sposób, który nie odpowiada majestatowi Rzeczypospolitej. Ale prezydent to też człowiek, a nie jest kwestią prawnika wypowiadanie się o emocjach.

Rozmawiała Barbara Stefańska
Tekst pierwotnie ukazał się w 1091 numerze tygodnika „Idziemy” [LINK]



