Jolanta PAWNIK: Kaczuszka, Pirat, Orlando. Historia i teraźniejszość białej floty we Wrocławiu

Kaczuszka, Pirat, Orlando. Historia i teraźniejszość białej floty we Wrocławiu

Photo of Jolanta PAWNIK

Jolanta PAWNIK

Dziennikarka, wykładowca i doradca medialny. Entuzjastka nowych mediów. Krakowianka zakochana w rodzinnym Sandomierzu. Autorka książek "Saga rodu Moszczeńskich" i "Sandomierska piłka ręczna".

Bez Odry trudno wyobrazić sobie historię Wrocławia. Przez stulecia była drogą handlową i miejscem pracy. Pod koniec XIX wieku zyskała jeszcze jedną rolę – stała się przestrzenią wypoczynku, a po jej wodach zaczęły kursować statki tworzące jedną z największych flot pasażerskich w tej części Europy. Także współcześnie rejs po Odrze jest jedną z najciekawszych atrakcji turystycznych Wrocławia – pisze Jolanta PAWNIK

.Odra od wieków wyznaczała rytm życia Wrocławia. Była drogą handlową, źródłem utrzymania dla rybaków, przewoźników i marynarzy, a także osią, wokół której rozwijało się miasto. Kiedy jednak pod koniec XIX wieku zakończono kolejne etapy regulacji rzeki i rozbudowy Wrocławskiego Węzła Wodnego, zaczęła pełnić jeszcze jedną funkcję. Stała się miejscem wypoczynku.

Za początek żeglugi pasażerskiej we Wrocławiu przyjmuje się rok 1870. Przedsiębiorstwo Krause & Nagel uruchomiło regularne rejsy czterema bocznokołowcami: „Natalia”, „Kaiser Wilhelm”, „Germania” i „Oder”. Statki odpływały z przystani w pobliżu Placu Polskiego oraz ujścia Oławy, zabierając mieszkańców na wycieczki po Odrze. Pięć lat później pojawiła się konkurencyjna firma Schierse & Schmidt, której parowce „Breslau” i „Silesia” szybko zdobyły popularność.

Początkowo rejsy ograniczały się do centrum miasta, jednak wraz z rozwojem infrastruktury wodnej trasy stawały się coraz dłuższe. Statki docierały do Bartoszowic, Szczytnik, Świątnik i Osobowic, a później także do Jeziora Panieńskiego koło Kotowic. Organizowano wyprawy o zachodzie słońca, rejsy w blasku księżyca i niedzielne wycieczki rodzinne. Sama podróż była jednak tylko częścią atrakcji. Na końcu wielu tras czekały bowiem słynne etablissements – rozległe ogrody restauracyjne i kompleksy rozrywkowe położone nad samą rzeką. Wrocław i jego okolice miały ich blisko osiemdziesiąt. Łączyły restauracje z salami tanecznymi, teatrami, kręgielniami, ogrodami i miejscami zabaw dla dzieci. Latem tętniły życiem od rana do późnego wieczora, a rejs statkiem był najwygodniejszym sposobem, by do nich dotrzeć.

.Najbardziej znanym z nich był Bürgersaele przy ulicy Rakowieckiej, późniejszy Luna Park. Kompleks zajmował ponad pięć hektarów i mógł jednocześnie pomieścić nawet dziesięć tysięcy gości. Znajdowały się tam sale balowe i teatralne, karuzele, huśtawki, teatry marionetek, kręgielnie, a nawet tor dla welocypedystów. Tuż obok funkcjonowała przystań mogąca przyjąć dwadzieścia pięć statków pasażerskich. W sezonie miejsce to należało do najchętniej odwiedzanych punktów na mapie miasta.

Symbolem świetności wrocławskiej białej floty stał się bocznokołowiec „Fürst von Hatzfeld, Herzog zu Trachenberg”. Miał 46 metrów długości, 8 metrów szerokości i mógł zabrać na pokład ponad 500 pasażerów. Był największym i najbardziej luksusowym statkiem pasażerskim pływającym po Odrze. Dla wielu mieszkańców sam rejs takim kolosem stanowił atrakcję porównywalną z wizytą w teatrze.

Rozkwit żeglugi pasażerskiej nie był przypadkiem. W tym czasie dynamicznie rozbudowywano odrzańską infrastrukturę, powstawały nowe śluzy, stopnie wodne, porty i nabrzeża przeładunkowe. Powstały też nowoczesne stocznie budujące jednostki dla armatorów z całej Europy Środkowej.

II wojna światowa przerwała ten rozwój. Wiele statków nie przetrwało działań wojennych, zniknęły także liczne restauracje i ogrody nad Odrą. Jedyny zachowany przedwojenny parowiec, późniejszy „Kościuszko”, służył jeszcze po wojnie przez kilka lat, zanim trafił na złom.

Przez kolejne dekady Odra pozostawała przede wszystkim drogą transportową. Jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku przewożono nią ok. dziesięciu milionów ton towarów rocznie. Dopiero w ostatnich latach zaczęła odzyskiwać funkcję, którą pełniła przed ponad stuleciem.

Dziś po rzece ponownie kursują statki wycieczkowe, katamarany i niewielkie jednostki pasażerskie. Rejsy prowadzą wzdłuż Ostrowa Tumskiego, Wyspy Słodowej czy Hali Stulecia, a bulwary znów wypełniają się spacerowiczami.

.Współczesna biała flota jest znacznie skromniejsza od tej sprzed stu lat, ale pełni podobną rolę. Od kwietnia do listopada można spojrzeć na wrocławskie zabytki od strony rzeki, wybierając rejs „Wratislavią”, „Guciem”, „Kaczuszką”, „Piratem” albo katamaranem „Orlando”. Można podziwiać najstarszą część Wrocławia z jego najpiękniejszymi mostami i wyspami. Wrażenia są niezapomniane.

Jolanta Pawnik

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 22 sierpnia 2026