Kamil ECKHARDT: Komuna Paryska. III Republika – kontrrewolucja w dobie laicyzacji państwowej

TSF Jazz Radio

Komuna Paryska. III Republika – kontrrewolucja w dobie laicyzacji państwowej

Kamil ECKHARDT

Pasjonat historii, idei i doktryn politycznych. Na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego doktoryzował się, broniąc pracę pt. Kontrrewolucja we Francji jako proces społeczno-polityczny 1789-1946. W Pro Fide Rege et Lege publikuje artykuły dotyczące historii myśli politycznej. Specjalista od komunikacji i social mediów w PORT – Polskim Ośrodku Rozwoju Technologii.

Nie będę porównywać bieżącej sytuacji we Francji z czasami Komuny Paryskiej, która swoim zasięgiem ideowym wpłynęła nie tylko na Francję, ale też na całą ówczesną Europę. Artykuł ma na celu jedynie przypomnienie konfliktu z 1871 roku, a uważny czytelnik sam wyniesie z tekstu odpowiednie analogie – pisze Kamil ECKHARDT

Po przegranej przez Napoleona III wojnie z Prusami i upadku II Cesarstwa nowa Republika stanęła przed koniecznością zadecydowania, co dalej – czy kontynuować opór, czy zawrzeć pokój, nawet na niekorzystnych warunkach. W obliczu triumfalnego przemarszu wojsk pruskich przez Francję, w kierunku stolicy, frakcja umiarkowana, dowodzona przez Thiersa, optowała za zawieszeniem broni i rokowaniami pokojowymi. Frakcja radykalna, na czele z Léonem Gambettą, postulowała prowadzenie wojny aż do zwycięskiego końca. Gambetta organizował armię ochotniczą, zachęcał do walki, chcąc wywołać podobny efekt jak w latach 1792 i 1793, kiedy to rewolucja zjednoczyła się w patriotycznym wysiłku przeciwko inwazji wojsk koalicji monarchistycznej.

Sytuacja oblężonego Paryża stawała się coraz bardziej tragiczna, brakowało broni i żywności, co nie przeszkadzało ugrupowaniu radykalnemu w ciągłym przekonywaniu o konieczności oporu. Chciano w ten sposób jeszcze bardziej zradykalizować nastroje, wykorzystać wojnę do jeszcze większego zwrotu w lewo na osi ideowej. Słynny historyk Bainville zwraca uwagę, że niebezpieczeństwo rewolucyjne było ściśle związane w tamtym momencie z akcją przeciwko rozejmowi, natomiast kontrrewolucyjne działania Thiersa łączyły się z rzeczywistym pragnieniem pokoju, wyrażanym przez rząd tymczasowy[1]. Porażka Cesarstwa zostawiła po sobie ogromny zawód wśród obywateli, jednakże pragnienie ładu i porządku, które przez długi czas gwarantował Bonaparte, pozostało we Francji bardzo silne. Plebiscyty i głosowania powszechne, na których opierał się system napoleoński, pozwoliły wyrazić to dążenie i zwrócić nadzieje w kierunku sił nieodmiennie z ładem kojarzonych – czyli monarchistów i konserwatystów. Zarządzono nową elekcję, kierując się również tym, że Bismarck postawił twardy warunek, że negocjować będzie jedynie z legalnie wybraną władzą.

W wyborach do Zgromadzenia Narodowego siły kontrrewolucyjne odniosły wielkie zwycięstwo, potwierdzając tezę mówiącą o tym, iż ogół Francuzów nie chciał wcale nowej rewolucji i radykalnej zmiany. Orleaniści i legitymiści zdobyli aż 400 mandatów przy zaledwie 150 dla republikanów[2], powrócono więc do sytuacji sprzed przewrotu bonapartystowskiego z roku 1851. Taka konfiguracja ideowa Zgromadzenia dawała szansę nie tylko na przywrócenie spokoju społecznego, ale otwierała nawet widoki na restaurację monarchii.

Po raz kolejny jednak rojaliści nie potrafili udźwignąć ciężaru decyzji, tracąc kolejną, przedostatnią już szansę na zmianę ustroju. Zadecydowały o tym nie tylko rozognione na nowo spory dynastyczne, lecz również strach przed ponownymi, podobnymi do tych z roku 1814, oskarżeniami o powrót króla na „furgonach najeźdźców”[3], tym razem pruskich. Rojaliści nie chcieli również brać odpowiedzialności za niekorzystny (wszystkie przesłanki wskazywały, że taki właśnie będzie) traktat pokojowy, zrzucając całą odpowiedzialność na rząd republikański, by móc potem wykorzystać ten argument przeciwko Republice. Przewidując także możliwość insurekcji, woleli nie obciążać represjami początku królewskiego panowania.

Zamiast restaurować monarchię od razu, w chwili, gdy była na to realna szansa, rojaliści odroczyli decyzję na bardziej korzystny czas, który jednak nigdy nie nastąpił.

Ta skrajna niedecyzyjność i zachowawczość, rozumiana przez nas w tym miejscu najbardziej negatywnie, ułatwiła Republice drogę do zwycięstwa, a następnie ugruntowania swej pozycji. Bainville doskonale podsumowuje ów kluczowy moment: „Monarchię odroczono, utrzymał się stan faktyczny, czyli republikański. I Republika podpisała pokój. Pokonała (później – K.E.) Komunę i przywróciła porządek. Wzięła na siebie odpowiedzialność, na nią też spłynęły korzyści. Ona to wykonała program, dla którego wybrano większość prawicową. Wtedy zaś rozwiały się obawy, jakie budziła Republika, obawy przed rewolucją i wojną bez końca. I wszystkie te powody łącznie sprawiły, że ustrój republikański, zrazu tymczasowy, stał się definitywny”[4].

Zanim się to jednak stało, zanim ugruntował się trwający do dziś republikanizm, doszło do doniosłego wydarzenia w historii rewolucji i kontrrewolucji. Lewica neojakobińska, postulująca wciąż prowadzenie wojny do upadłego, doprowadziła do skrajnej radykalizacji nastrojów w Paryżu. Stolica, jak zawsze, charakteryzowała się tendencjami wywrotowymi, sympatyzowała z rewolucją, popierała opór zbrojny i wrogo odnosiła się do konserwatywnego Zgromadzenia Narodowego, reprezentującego przecież całą Francję, nazywając je „zgromadzeniem wieśniaków”[5].

Prise des Tuileries. Béricourt. 1792

Wydarzenia z 1871 roku miały oczywiście wiele wspólnego z rokiem 1789, jednakże błędem byłoby całkowite zrównywanie obu rewolucji. Postulaty Komuny tworzyły niejednolity amalgamat idei rewolucji patriotyczno-nacjonalistycznej, międzynarodówki socjalistycznej i federalizmu komunalnego, co stało w sprzeczności z dominującym nurtem republikanizmu, charakteryzującego się raczej państwowym centralizmem i ujednoliceniem.

Przykład Wandei potwierdzał, że to właśnie Republika dąży do uniformizacji, sekując każdą próbę niezależności regionalnej i pragnąc całkowitej jednolitości i niepodzielności. Zwolennikami federacji regionów, gdzie każda część państwa kultywowała własną tradycję, język i obyczaje, byli do tej pory tylko i wyłącznie kontrrewolucjoniści. Tworząca się Komuna przechwyciła ten element, ale nigdy nie było jej dane wprowadzić go w życie. Znając zresztą praktykę rewolucyjną, związaną z terrorem i przymusem, oraz pamiętając, iż wczesne koncepcje jakobińskie też zakładały niezależność regionalną, należy sądzić, że w miarę radykalizacji i nasilenia przemocy również Komuna zrezygnowałaby z tego postulatu, zwłaszcza że prowincja nie była przychylna paryskiej rewolcie. Przykład ten obrazuje zresztą szerszą tendencję ideową w całym światowym ruchu rewolucyjnym i kontrrewolucyjnym.

Rewolucjoniści zawsze postulowali z początku różne formy odrębności, oskarżając poprzedni system o centralizację, by finalnie stanąć na stanowisku centralizmu jeszcze większego i bardziej opresyjnego.

Próby realizacji rozmaitych form socjalizmu samorządowego kończyły się wszechwładzą Komitetów Ocalenia Publicznego, Komitetów Centralnych itp. Kontrrewolucja natomiast zazwyczaj zaczynała się na prowincji, właśnie od walki o swobody lokalne i nawet sięgając po władzę w kraju, nie porzucała idei niezależności regionalnej.

.Komunę Paryską proklamowano 18 marca 1871 roku, choć oficjalnie władzę republikańską wciąż sprawował rząd tymczasowy Thiersa. Komunardzi utworzyli własny Komitet Centralny, wybrano też Radę Generalną Komuny, która składała się z neojakobinów i socjalistów. W chaosie wielości ścierających się ze sobą frakcji zadziałał znany rewolucyjny mechanizm – elementy bardziej radykalne zaczęły wypierać te o umiarkowanym charakterze, co zaostrzyło terror i eskalację przemocy. Nastąpił okres celowej, brutalnej i systemowej laicyzacji, przeprowadzanej bez entuzjazmu społecznego i sterowanej znowu wyłącznie z Paryża. Część komentatorów uzasadnia to zwyczajnym antyklerykalizmem i chęcią osłabienia pozycji duchowieństwa, oskarżanego o gromadzenie majątku i zbyt duże wpływy polityczne. Naszym zdaniem taka optyka jest zdecydowanym uproszczeniem i nie oddaje charakteru Komuny, która nie była antyklerykalna, lecz po prostu antychrześcijańska i ogólnie antyreligijna.

Prosty materializm nie jest tu wyjaśnieniem, gdyż wydarzenia z 1871 roku były wojną idei, walką rewolucyjnej chęci przeobrażenia świata z najistotniejszym elementem tradycji, czyli katolicyzmem.

Tak jak ultramontanizm zmienił punkt odniesienia dla kontrrewolucji, koncentrując się na obronie religii, a nie monarchii, tak samo rewolucjoniści przeszli ewolucję ideową i walczyli przeciwko teistycznej wizji świata, a nie przeciwko idei królestwa materialnego, uosabianego przez tego czy innego Ludwika lub Karola. Główne rozporządzenia rewolucyjnych władz znakomicie wpasowują się w ten nurt. 2 kwietnia Komuna wydała dekret o rozdziale Kościoła od państwa[6], zarządziła likwidację budżetu wyznań[7], konfiskatę majątków należących do zakonów oraz wycenienie dóbr kościelnych, które także miały być skonfiskowane.

.Cele rewolucji 1871 roku wyjaśnił jeden z przywódców Komuny Raoul Rigault: „Nie ma Boga, nasza rewolucja jest robiona przeciw twemu Bogu, twojej religii, twoim księżom. Nic już z tego nie powinno dłużej zostać”[8]. Rzeczony Rigault był też pilnym uczniem markiza de Sade i tym, który wskazał drogę bolszewikom, kiedy pisali dekrety dotyczące nacjonalizacji kobiet[9]. Organ prasowy Komuny, „La Montagne” (czyli właśnie „Góra”), potwierdzał jej antyteistyczny charakter: „Nie wierzymy w Boga; rewolucja 1871 roku jest ateistyczna, nasze żony i córki nie będą już dłużej klęczeć, mamrocząc w cieniu waszych konfesjonałów”[10]. Chęć wyzwolenia kobiet spod wpływu Kościoła, których ogół był we Francji bardzo religijny, dziwnie wyglądała z jednoczesną próbą ich „nacjonalizacji”. Komunardzi twierdzili, iż „księża są bandytami, a kościoły ich kryjówkami, w których moralnie mordowali masy”[11]. By zrealizować swe antykatolickie prawodawstwo, komunardzi wzorowali się na jakobińskich metodach zwalczania Kościoła, a często ulepszali je i doskonalili w ich okrucieństwie. Aresztowano ponad 200 księży, z czego większość później zabito, w tym arcybiskupa Paryża. Na polecenie Komitetu Centralnego bezczeszczono miejsca kultu, szczególne upodobanie znajdując w profanacji Najświętszego Sakramentu, nie oszczędzano też, podobnie jak w latach 1789–94, szczątków zmarłych[12]. Zlaicyzowano szkoły i szpitale, co w praktyce oznaczało szybki upadek tych drugich, gdyż jedynie duchowieństwo dysponowało kadrą zdolną prowadzić placówki zdrowotne. W swych projektach laicyzacyjnych Komuna otrzymała znaczące wsparcie ze strony lóż masońskich[13].

Destrukcja przybierała coraz bardziej radykalne i absurdalne formy – na jednym z zebrań Komitetu zaproponowano, by zaminować i wysadzić katedrę Notre Dame oraz użyć „60 000 ciał paryskich księży zamiast worków z piaskiem do uszczelnienia barykad”[14].

Jednym z ostatnich poleceń Komuny był nakaz strzelania do Kościołów. W tak dramatycznej sytuacji kontrrewolucjoniści, którzy po części sami przyczynili się do wybuchu buntu, nie szukali już ratunku w monarchii, wypatrując go w jakimkolwiek działaniu mogącym przynieść kres antykatolickiemu terrorowi. Po raz kolejny odwołano się do dyktatury „komisarycznej”, której uosobieniem był sędziwy Thiers. Bogaty w doświadczenia i praktykę generała Cavaignaca osaczył Paryż, odcinając go od spokojnej reszty kraju, po czym przystąpił do planowego oczyszczania stolicy z rewolucjonistów. Walki były niezwykle krwawe, zginęło około 17 000 komunardów i 3000 żołnierzy rządowych[15]. Po zwycięstwie militarnym wszczęto brutalne represje, skazując na więzienie około 11 000 osób, kolejne 4500 wysyłając na deportację do Nowej Kaledonii. Wykonano jednakże zaledwie 93 wyroki śmierci, co często umyka rewolucyjnym historykom próbującym wyolbrzymić skalę odwetu[16].

Po raz pierwszy w historii francuskich buntów potraktowano rewolucjonistów jak zwykłych przestępców[17]. Skala represji spotkała się jednak z akceptacją, a nawet entuzjazmem ogółu obywateli, którzy widząc ciągłą brutalizację komunalistycznego[18] terroru, zdawali sobie sprawę, że długotrwałe rządy Komuny skutkowałyby jeszcze większą liczbą ofiar. Ludność znów odwołała się zatem do zaszczepionej przez „Partię Porządku” idei ładu.

Surowość III Republiki nie zaszkodziła jej fundamentom, lecz przeciwnie, utrwaliła je na długie lata. Żaden poważniejszy bunt miejski nie wybuchł już w Paryżu aż do drugiej wojny światowej. Thiers momentalnie zaczął wykorzystywać owoce zwycięstwa, odrzucając najpierw hańbiącą propozycję pomocy Bismarcka, który zaproponował wspólne tłumienie buntu. Republika sama zagwarantowała porządek, sama zakończyła terror, uwalniając się tym samym od zarzutu powrotu na wrogich działach, który to zarzut tak mocno obciążył restaurację i monarchistów, że aż doprowadził do wspomnianego paraliżu decyzyjnego przed wybuchem Komuny. Thiers zakończył w jednym momencie wojnę zewnętrzną i domową, budując szacunek do nowego ustroju przy zachowaniu konserwatywnej formy swych rządów. Wyraził to jasno w jednym z oświadczeń: „Republika będzie konserwatywna albo nie będzie jej wcale”[19].

.Komuna upadła, lecz jej krótkotrwała i burzliwa aktywność stała się przykładem nowej praktyki w dziedzinie buntu – większość poprzednich rewolucji wybuchała w okresie spokoju, komunardzi natomiast zainicjowali swój przewrót tuż po przegranej przez Francję wojnie, co stanie się później wytyczną dla bolszewików oraz środkowo-europejskich i chińskich rewolucjonistów. Komuna była też największym miejskim buntem XIX wieku, stłumionym przy użyciu najkrwawszych represji, lecz kontrrewolucja miała tym razem twarz Republiki, niszczącej rewolucję, z której sama wyrosła. Można też bez wątpliwości stwierdzić, iż Komuna stanowiła przełom w historii europejskich rewolucji, gdyż będąc ostatnią z paryskich rebelii, położyła kres francuskiej dominacji w tradycji rewolucyjnej.

Skala represji we Francji oraz faktyczne krzepnięcie ustroju republikańskiego przeniosły „odpowiedzialność za kontynuację tradycji rewolucyjnej na barki przywódców z innych krajów”[20]. Odtąd rewolucja francuska, uzyskawszy wreszcie formę ustrojową, o którą walczyła od 1789 roku, skupi się głównie na działaniach utrwalających własną władzę oraz na polityce laicyzacji społeczeństwa. Natomiast kontrrewolucja legitymistyczna podejmie jeszcze jedną poważną próbę restauracji, po czym odejdzie do historii, prawie całkowicie znikając z głównego nurtu polityki i tracąc wpływ na kształt państwa.

.Od tej pory czołowe prądy kontrrewolucyjne walczyć będą z republikańską laicyzacją i demokratycznym ujednolicaniem, nie akcentując już tak wyraźnie czynnika legitymistycznego. Proces kontrrewolucyjny przejdzie ze sfery instytucjonalnej w dziedzinę społeczno-obyczajowo-religijną, wciąż silnie wiążąc swe nadzieje z papiestwem, które w czasie, gdy upadało Cesarstwo i rodziła się III Republika, otrzymało kolejny cios, w postaci zajęcia Rzymu przez irredentystów włoskich i ogłoszenia się przez papieża Piusa IX „więźniem Watykanu”[21]. Cios ten jednak osłabi Stolicę Apostolską jedynie materialnie, gdyż zapoczątkowana przez Piusa IX era wybitnych papieży, stawiających się w kontrze do współczesnego świata i dających intelektualne podstawy swym zwolennikom, właśnie się rozpoczynała.

Kamil Eckhardt

[1] Bainville Jacques, Dzieje Francji, Wydawnictwo Przeworskiego, Warszawa 1946, s. 455. [2] F. Caron, La France des patriotes de 1851 a 1918, Fayard, Paris 2002, s. 246. [3] Bainville, op. cit., s. 456. [4] Ibidem. [5] Ibidem, s. 458. [6] Kucharczyk Grzegorz, Kielnią i Cyrklem. Laicyzacja Francji w latach 1871–1914, Fronda, Warszawa 2006, s. 38. [7] Budżet wprowadzony za Napoleona III. Były z niego dofinansowywane wszystkie kulty. [8] Kucharczyk, Kielnią… , op. cit., s. 38. [9] Pisał on tak: „Nie istnieje coś takiego jak publiczna przyzwoitość, wstyd, zło czy prostytucja. Naturę nie obchodzą tego typu głupstwa. Dzisiaj potrzebujemy waszych dziewcząt i kobiet, o leniwi bogacze. Trzeba, by z korzyścią dla wszystkich proletariuszy i wszystkich w ogóle powróciły one do wielkiej rodziny Komuny”, Kucharczyk, op. cit., s. 38. [10] E. Lecanuet, L’eglise de France sous la troisiem republique, Paris 1910, t. 1, s. 98. [11] Ibidem, t. 2, s. 100. [12] Jedną z ulubionych rozrywek komunardów była gra w bule czaszkami wykopanymi ze sprofanowanych grobów. [13] Wszystkie paryskie loże na swym zebraniu generalnym z 26 kwietnia 1871 roku udzieliły poparcia działaniom Komuny. Steve Edwards, The Paris Commune, London 1971, s. 298–299. [14] Ibidem, s. 286. [15] M. Waldman, The Revolutionary as criminal in 19th Century France; The study of Communards and Deportees, „Science and Society”, 1/1973, s. 37–38 – autor podaje różne obliczenia dotyczące liczby ofiar po obu stronach. [16] J. Sevillia, Historiquement correct. Pour en finir avec le passé unique, Perrin, Paris 2003, s. 214–223. [17] Blinkhorn Martin, Carlism and crisis In Spain, 1931–1939, Cambridge 1975, s. 384. [18] Taki termin przyjmuje się do zastępczego określania Komuny, by nie mylić jej z komunizmem lub nie traktować tych pojęć zamiennie. [19] Bainville, op. cit., s. 461. [20] Billington, op. cit., s. 386. [21] Tomasz Wituch, Zjednoczenie Włoch, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1987, s. 222.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam