Nicolas QUÉNEL: Francja była zawsze na pierwszej linii budowania wpływu przez Rosję

Francja była zawsze na pierwszej linii budowania wpływu przez Rosję

Photo of Nicolas QUÉNEL

Nicolas QUÉNEL

Dziennikarz francuski współpracujący m.in. z „Le Canard enchainé” specjalizujący się w tematyce służb specjalnych i wojny informacyjnej, infiltracji Francji przez Rosję, Chiny i Indie.

Ryc. Fabien Clairefond

„Paryska Rezydencja” KGB we francuskiej stolicy to centrum preparowania fałszywych dokumentów, prowadzenia operacji dezinformacyjnych, manipulowania mediami, pozyskiwania agentów wpływu… – pisze Nicolas QUÉNEL

.W wojnie informacyjnej, jaką przeciwko demokratycznemu światu toczył ZSRR, a później Rosja, Francja od zawsze była ulubionym celem. Istnieje wiele historycznych przyczyn tego zjawiska: od silnego, kilkudziesięcioletniego wpływu Francuskiej Partii Komunistycznej po tradycyjny antyamerykanizm tutejszych elit. Dodajmy także cechę szczególną francuskiej prasy, która zawsze chciała być „prasą wojującą”, zostawiającą wiele miejsca na niezależne opinie. To duża różnica w porównaniu z modelem anglosaskim, w którym to fakty znajdują się w centrum każdego artykułu. I w końcu gaullizm, starający się pozycjonować Francję jako mocarstwo w połowie drogi między ZSRR a Stanami Zjednoczonymi, co było interpretowane przez Sowietów jako zachęta do rozmaitych manipulacji. W ich oczach sprawa była jasna: Francję identyfikowano jako słabe ogniwo NATO i to w nią właśnie należało uderzyć.

Archiwum Mitrochina

.Dzięki odtajnieniu niektórych zasobów archiwalnych oraz informacjom od agentów, którzy przechodzili na stronę Zachodu w czasie zimnej wojny i po jej zakończeniu, jesteśmy w stanie ocenić rozmiar działań prowadzonych na terytorium Francji w tamtym okresie. Największe zasługi przypisuje się Wasilijowi Mitrochinowi, archiwiście KGB na placówce w Berlinie Wschodnim, a później, od 1972 roku, w Moskwie, zajmującemu się utajnianiem dokumentów tajnej policji. Zawiedziony modelem sowieckim, przez dwanaście lat z narażeniem życia robił kopie mikrofilmowe notatek, które trafiały na jego biurko, po czym wynosił je z budynku ukryte w skarpetkach. Przechowywał je najpierw w domu pod materacem, a następnie zakopał je w ogrodzie przy swojej daczy. Proceder trwał aż do 1984 roku, czyli do przejścia Mitrochina na emeryturę.

Dopiero upadek ZSRR w 1992 roku pozwolił mu wywieźć z Rosji gromadzony latami skarb. Dotarłszy do Rygi, skontaktował się z CIA, które nie chciało z nim rozmawiać. Zaproponował więc swoje cenne informacje wywiadowi brytyjskiemu, który mógł tylko cieszyć się, że wchodzi w posiadanie tak cennego zbioru. Zaoferował Brytyjczykom – w zamian za zapewnienie opieki jemu i jego rodzinie – sześć walizek wypchanych dokumentami. Tak znalazł się w Wielkiej Brytanii, gdzie przy współpracy Christophera Andrew, historyka z Cambridge, opracował dwie publikacje: Archiwum Mitrochina (wydanie polskie 2001) oraz Archiwum Mitrochina II. KGB i świat (wydanie polskie 2006).

W tym archiwum znajdziemy mnóstwo opowieści o środkach stosowanych przez „Paryską Rezydencję” (jak nazywano w tamtym czasie rezydenturę KGB we francuskiej stolicy): preparowanie fałszywych dokumentów, prowadzenie operacji dezinformacyjnych, manipulowanie mediami, pozyskiwanie agentów wpływu… W rocznym raporcie za 1961 rok wysłanym do Moskwy Rezydencja chwali się „zainspirowaniem 230 artykułów prasowych, 11 książek i broszur, 32 zapytań i oświadczeń parlamentarnych oraz 9 publicznych zebrań”, a także „rozdaniem 14 000 egzemplarzy 10 afiszów i ulotek”. Działania operacyjne były tak liczne, a aparat państwa tak narażony na sowiecką infiltrację, że Amerykanie i Anglicy woleli wówczas wręcz unikać współpracy z Francuzami. Co więcej, toczy się dzisiaj debata pomiędzy historykami i znawcami tamtego okresu na temat roli, jaką odegrały działania Sowietów w podjęciu przez Charles’a de Gaulle’a decyzji o opuszczeniu przez Francję struktur wojskowych NATO w 1966 roku. Cel tych operacji informacyjnych był potrójny: pogorszenie stosunków francusko-amerykańskich, praca nad zbliżeniem między Francją a ZSRR oraz osłabienie NATO poprzez jak największe oddalenie Paryża od tej organizacji.

Przypadek André Ulmanna

.Dla KGB agenci wpływu mają ważną rolę do odegrania. Wśród osób zwerbowanych przez sowieckie służby można wymienić choćby byłego członka ruchu oporu i dziennikarza, André Ulmanna, redaktora naczelnego czasopisma „La Tribune des nations”, prenumerowanego przez wiele instytucji, ministerstw i ambasad, które było bezkrytycznym przekaźnikiem tez i propagandy ZSRR. Status Ulmanna jako agenta wpływu długo był przedmiotem debaty. Dziennikarz Thierry Wolton, który nie mógł przecież dysponować archiwum Mitrochina, już w latach 80. zadawał pytanie, czy Ulmann nie jest „pożytecznym idiotą” zmanipulowanym przez Sowietów. Hipotezie tej zaprzeczył Pierre Daix, przyjaciel Ulmanna, który określił go jako „intelektualistę progresywnego, ale wolnego od utopijnych nonsensów, które często są utożsamiane z tym określeniem”.

Archiwum Mitrochina stawia w nowym świetle rzekomo nieskalaną karierę Ulmanna. Można wyczytać z tych dokumentów, że dziennikarz był w rzeczywistości tajnym członkiem francuskiej Partii Komunistycznej i został zwerbowany przez paryską rezydenturę KGB już w 1946 roku jako „Durant”. Jako „Yuli” pracował także dla służb PRL, które dofinansowywały „La Tribune des Nations” miesięczną kwotą „200 tysięcy franków”. Przez 24 lata, aż do śmierci w 1970 roku, „Durant” otrzymał od paryskiej rezydentury KGB ponad 3,5 miliona franków oraz odznaczenie.

Agent Pierre-Charles Pathé

.Najsłynniejszym agentem wpływu w tamtym czasie, zapewne dlatego, że był jedynym, który dał się zatrzymać i skazać przez francuski wymiar sprawiedliwości, był bez wątpienia Pierre-Charles Pathé, mieszczuch, intelektualista, syn przemysłowca i współtwórcy francuskiej kinematografii Charles’a Pathé. KGB wypatrzyło go po publikacji w 1959 roku książeczki Essai sur le phénomène soviétique, wyjątkowo przychylnej ZSRR. Pathé umniejszał w niej zbrodnie Stalina, twierdząc, że „stalinowskie okrucieństwa były jedynie bólami porodowymi”, „zwycięstwo Rosji sowieckiej jest słuszną wizją pochodu Historii”, a ZSRR jest „laboratorium nowych idei dla najbardziej postępowych doświadczeń społecznych”. Była to woda na młyn KGB, która zwerbowała Pathé w 1961 roku.

Wiktorowi Michiejewowi, wyjątkowo sprytnemu członkowi sowieckiej delegacji do UNESCO, zwerbowanemu przez KGB, udało się zaprzyjaźnić z Pathé. Zrozumiał, że bardziej niż żądza pieniędzy kieruje Francuzem potrzeba bycia uznanym. Grzech pychy, który rozmaici oficerowi KGB potrafili zręcznie wykorzystać. Jak próbował usprawiedliwiać się w czasie procesu: „Interesował ich mój sposób myślenia, tłumaczenia ich problemów, byli zafascynowani tym, co mówiłem”.

W 1961 roku Pathé zainicjował tygodniowy biuletyn CISEP (Centre d’information scientifique, économique et politique), który bardzo szybko znalazł dofinansowanie ze strony sowieckiej rezydentury KGB. Sześć lat istnienia CISEP-u kosztowało Moskwę 436 tys. franków. Dla Sowietów człowiek działający najpierw pod kryptonimem „Pecherin”, a następnie „Masson” posiadał wszystkie cechy niezbędne doskonałemu agentowi wpływu. Z jednej strony mógł on, publikując pod pseudonimem Charles Morand w dużych tytułach prasowych – „Libération” czy „France Observateur” (późniejszy „L’Obs”) – docierać do szerokiego kręgu czytelników, z drugiej dzięki sieci kontaktów w środowisku dziennikarskim miał dojście do znacznej części paryskich elit.

Apoteoza jego kariery agenta wpływu nastąpiła w 1976 roku, wraz z założeniem przez niego dwumiesięcznego biuletynu „Synthesis”, drukowanego w nakładzie zaledwie 500 egzemplarzy i prenumerowanego przez 299 posłów, 139 senatorów, 41 tytułów prasowych i 14 ambasad. Pismo to było finansowane przez KGB. W książce Le KGB en France Thierry Wolton podaje kilka przykładów tego, co można było tam przeczytać. Niemcy Zachodni są tam nazywani „dziedzicami Hitlera”, a Niemcy Wschodnie przedstawiane są jako „model porządku i stabilności”. Francja jest „głównym celem tajnej wojny gospodarczej prowadzonej przez Stany Zjednoczone” i dała się „zwasalizować”. NATO jest „niepotrzebne, a wręcz szkodliwe”, lepiej byłoby je „rozwiązać”, gdyż „Stany Zjednoczone nie mają najmniejszej ochoty bronić Europy z powodu ryzyka ataku nuklearnego, którego ich terytorium w ramach odwetu może stać się celem”.

Czytając Pathé w 2023 roku, w kontekście napaści Rosji na Ukrainę, widzimy, jak mocno obecna rosyjska propaganda inspiruje się propagandą sowiecką sprzed pięćdziesięciu lat. Co zabawne, Pathé także Stany Zjednoczone określał mianem „posępnej demokracji policyjnej”, uciekającej się systematycznie do przemocy wobec afroamerykańskiej mniejszości.

Koniec kariery Pierre-Charles’a Pathé był nagły: w lipcu 1979 roku został zatrzymany przez francuski kontrwywiad na gorącym uczynku, w czasie spotkania z oficerem Igorem Kuzniecowem, gdy wręczał kopertę towarzyszowi z KGB. W czasie pierwszego przesłuchania szybko przyznał się do roli agenta wpływu, z czego wycofał się dziesięć miesięcy później w czasie procesu. Przed sądem twierdził, że jest „zszokowany” swoim zatrzymaniem. Został skazany na pięć lat więzienia. Wyrok ten spotkał się z krytyką większej części środowiska dziennikarskiego, które twierdziło, że Pathé jest niewinny. Dopiero publikacja materiałów z archiwum Mitrochina otworzyła oczy niedowiarkom. Ale w tamtym czasie nie tylko media domagały się uwolnienia Pathé. Niejaki François Mitterrand w artykule opublikowanym w tygodniku Partii Socjalistycznej z całą mocą zaatakował francuski kontrwywiad, oskarżając go o doprowadzenie do skazania niewinnego człowieka. Nie dziwi więc w tym kontekście, że ten sam Mitterrand, jak tylko został prezydentem, Pathé ułaskawił.

Oprócz Ulmanna i Pathé archiwum Mitrochina wspomina także bardzo dyskretnie dziennik „Le Monde”, krytykowany w tamtym czasie za chłonięcie sowieckiej propagandy, a także agencję AFP „zinfiltrowaną dość mocno we Francji i za granicą”.

Jean Clémentin i tygodnik „Le Canard enchaîné”

.Ostatni przypadek francuskiego dziennikarza, agenta wpływu na rzecz Sowietów, został odkryty całkiem niedawno. W lutym 2022 roku na łamach „L’Obs” można było przeczytać, że Sowietom udało się zwerbować wielkie pióro „Le Canard enchaîné”, Jeana Clémentina.

Po przejrzeniu 1500 stron odtajnionych archiwów dziennikarz Vincent Jauvert odtworzył karierę byłego redaktora naczelnego tygodnika, zwerbowanego w 1957 roku przez czechosłowacki wywiad. Na przestrzeni dwunastu lat Clémentin przekazał Sowietom ponad trzysta notatek, opublikował sporo nieprawdziwych informacji w swojej satyrycznej gazecie, a także wziął udział w trzech operacjach wywiadowczych. Wspaniały agent wpływu, który dzięki płatnym usługom był w stanie kupić sobie dom w dobrej dzielnicy na przedmieściach Meudon. Ta nieprawdopodobna historia rzuca nowe światło na skandal z 1973 roku, gdy odkrycie wpadki francuskiego kontrwywiadu, który zamontował podsłuchy w siedzibie redakcji, pozwoliło Clémentinowi wyjść z całej sprawy obronną ręką.

Trudno zakreślić granice sowieckich służb we Francji

.Jak zatem podsumować tamten okres? Po tygodniach spędzonych nad rozmaitymi archiwami, zapoznaniu się ze świadectwami agentów, którzy przeszli na stronę Zachodu, a także z wycinkami prasowymi z tamtych lat widzimy jak na dłoni, z jaką łatwością KGB prowadziło swoje działania we Francji. Ministerstwa, służby wywiadowcze, instytucje państwowe, media – trudno nawet zakreślić granice wpływów KGB we Francji w okresie zimnej wojny, bo sowiecki wywiad próbował wpływać nawet na wybory prezydenckie.

Najciekawsze pod tym względem są wybory z 1974 roku, gdzie naprzeciw siebie stanęli Valéry Giscard d’Estaing i François Mitterrand. W raporcie z 1987 roku, wydobytym z archiwum amerykańskiego Departamentu Stanu, Ilija Dzirkwelow, były agent KGB, który przedostał się na Zachód, wspomina słowa Borisa Ponomariowa, byłego dyrektora Departamentu Międzynarodowego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii ZSRR, który nalegał, aby zrobić „wszystko, co możliwe, aby Mitterrand nie został wybrany”. W tym celu KGB użyło „dwóch wielkich dzienników francuskich” oraz trzech „wydawanych poza Paryżem”, aby ukazać Giscarda jako „bliskiego towarzysza broni Charles’a de Gaulle’a” i „człowieka pokoju”. Widząc zdziwienie kolegów, którzy nie rozumieli, dlaczego należy popierać człowieka prawicy, a nie socjalistę, Ponomariow odpowiedział, że „byle jaki burżuazyjny polityk jest dużo bardziej pożyteczny dla sprawy ZSRR od jakiegokolwiek socjaldemokraty czy socjalisty”. Ten przekaz najwyraźniej nie dotarł do paryskiej rezydentury KGB, która ze swej strony przedsięwzięła w ciągu zaledwie tygodnia 56 „ważnych środków operacyjnych” na rzecz Mitterranda. W archiwum Mitrochina jedyną opisaną w szczegółach operacją jest wykorzystanie śmierci osoby (kobiety) z rodziny Giscarda, aby puścić w obieg publiczny plotkę o rzekomym zabójstwie jej przez „syjonistów, którzy w ten sposób chcieli ukarać Giscarda za sprawy wytaczane finansistom pochodzenia żydowskiego, gdy ten był ministrem finansów”. Groteskowa operacja, obliczona na skłócenie Giscarda z żydowskim elektoratem we Francji, a która potwierdziła jedynie, że wciąż żywotne było historyczne antysemickie podłoże KGB. Dziś nie jesteśmy w stanie ocenić, jak bardzo działania te rzutowały na ostateczny wynik wyborów w 1974 roku, ale przypomnijmy, że Giscard zdobył „jedynie” 50,81 proc. głosów.

Dopiero w czasie prezydentury Mitterranda – dzięki informacjom, które ujrzały światło dzienne na okoliczność afery Farewell – zatrzymano odtwarzanie się agentury KGB we Francji, wraz z wydaleniem w 1983 roku jego 47 członków.

.Długo można by wymieniać podobne przykłady, ale liczy się tak naprawdę jedno pytanie – czy Francja roku 2023 jest bardziej „szczelna” na operacje wpływu, niż była w czasie zimnej wojny. Nic mniej pewnego.

Nicolas Quénel

Fragment książki Nicolasa QUÉNELA „Allô, Paris? Ici Moscou” (Ed. Denoël, 2023). Przekład Andrzej STAŃCZYK. Tekst ukazał się w nr 60 miesięcznika opinii „Wszystko co Najważniejsze” [PRENUMERATA: Sklep Idei LINK >>>]. Miesięcznik dostępny także w ebooku „Wszystko co Najważniejsze” [e-booki Wszystko co Najważniejsze w Legimi.pl LINK >>>].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 21 marca 2024