Nouriel ROUBINI: "Problem z rynkami wschodzącymi"

TSF Jazz Radio

Problem z rynkami wschodzącymi

Nouriel ROUBINI

Wykładowca w Stern School of Business przy Uniwersytecie Nowojorskim i prezes firmy konsultingowej Roubini Global Economics, za prezydentury Billa Clintona był członkiem zespołu doradców ekonomicznych Białego Domu. Pracował też dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego, amerykańskiej Rezerwy Federalnej i Banku Światowego.

zobacz inne teksty autora

LAGOS. Finansowe turbulencje, które dotknęły gospodarki wschodzące wiosną zeszłego roku po pierwszych zapowiedziach Rezerwy Federalnej o „przykręcaniu kurka”, czyli zaostrzeniu polityki luzowania ilościowego (QE), teraz powróciły z jeszcze większą siłą. Tym razem wywołał je zbieg kilku wydarzeń: kryzys walutowy w Argentynie, gdzie władze przestały interweniować na rynkach walutowych, by nie tracić rezerw dewizowych, słabsze dane gospodarcze z Chin oraz trwająca polityczna niepewność i zamieszki w Turcji, na Ukrainie i w Tajlandii.

Ten minisztorm stulecia na rynkach wschodzących szybko przeniósł się – z powodu niechęci międzynarodowych inwestorów do podejmowania ryzyka – także na giełdy krajów rozwiniętych. Ale bezpośredniej przyczyny tych napięć nie należy mylić z ich głębszymi powodami: wiele rynków wschodzących jest w prawdziwych tarapatach.

Na liście znajdują się Indie, Indonezja, Brazylia, Turcja i Republika Południowej Afryki, określane jako „delikatna piątka”. Wszystkie te kraje mają deficyty w budżetach i na rachunkach obrotów bieżących, coraz wolniejsze tempo wzrostu, inflację powyżej celu, panuje tam też atmosfera politycznej niepewności z powodu wyborów parlamentarnych i/lub prezydenckich w tym roku. Ale pięć innych znaczących krajów – Argentyna, Wenezuela, Ukraina, Węgry i Tajlandia – także jest osłabionych. Ryzyko polityczne i/lub wyborcze widać w każdym z nich, wiele prowadzi luźną politykę budżetową, a część zmaga się z rosnącą nierównowagą w handlu zagranicznym i ryzykownym zadłużeniem publicznym.

Mamy też państwa grupy BRIC, które po chwili światowego rozgłosu muszą się zmierzyć z twardą rzeczywistością. Trzy z nich (Brazylia, Rosja i RPA) będą w tym roku rosły wolniej niż Stany Zjednoczone, bo realny wzrost PKB (po uwzględnieniu inflacji) nie przekroczy 2,5 proc. Z kolei gospodarki pozostałych dwóch (Chin i Indii) gwałtownie wyhamowują. Brazylia, Indie i RPA należą przy tym do „delikatnej piątki”, a demograficzny spadek w Chinach i Rosji osłabi potencjał wzrostu obu krajów.

Największe z państw BRIC – Chiny – musi liczyć się z dodatkowym ryzykiem wynikającym z boomu inwestycyjnego na kredyt. Nadmiernie zapożyczone władze lokalne, państwowe przedsiębiorstwa i firmy deweloperskie mocno osłabiają bilanse banków i nieoficjalnych instytucji pożyczkowych. Większość tak wielkich baniek kredytowych kończyła się twardym lądowaniem gospodarki i trudno przypuszczać, by Chinom się upiekło. Tym bardziej że reformy zmierzające do zrównoważenia wzrostu napędzanego wysokimi oszczędnościami i sztywnymi inwestycjami za pomocą prywatnej konsumpcji będą zapewne wdrażane zbyt wolno – naruszają bowiem interesy potężnych lobby.

Co więcej, nie zniknęły prawdziwe powody zeszłorocznego zamieszania na rynkach wschodzących. Na przykład ryzyko twardego lądowania w Chinach stanowi poważne zagrożenie dla rynków wschodzących Azji, eksporterów surowców z całego świata, a nawet dla gospodarek rozwiniętych.

Jednocześnie Fed zaczął rzeczywiście ograniczać skup długoterminowych aktywów, a stopy procentowe zaczną wkrótce rosnąć. W efekcie kapitał, który w latach wysokiej płynności i niskich zysków w gospodarkach rozwiniętych płynął na rynki wschodzące, teraz ucieka z wielu krajów, gdzie łatwy pieniądz nadmiernie rozluźnił politykę budżetową, monetarną i kredytową.

Kolejną istotną przyczyną obecnych wahań jest koniec supercyklu surowcowego. Nie tylko dlatego, że Chiny rosną coraz wolniej. Lata wysokich cen doprowadziły do inwestycji w nowe moce produkcyjne i do wzrostu podaży wielu surowców.

Tymczasem wschodzące gospodarki eksportujące surowce nie wykorzystały tej manny z nieba i w minionej dekadzie nie wdrożyły reform strukturalnych. Wręcz przeciwnie, wiele z nich sięgnęło po państwowy kapitalizm, nadmiernie wzmacniając państwowe przedsiębiorstwa i banki.

Wschodzące gospodarki eksportujące surowce nie wykorzystały tej manny z nieba i w minionej dekadzie nie wdrożyły reform strukturalnych. Wręcz przeciwnie, wiele z nich sięgnęło po państwowy kapitalizm, nadmiernie wzmacniając państwowe przedsiębiorstwa i banki. 

Te czynniki ryzyka nie znikną tak szybko. Chiński wzrost raczej nie przyspieszy i nie podbije cen surowców, Fed zwiększa tempo przykręcania kurka z QE, reform strukturalnych nie ma się co spodziewać przed wyborami, a rządzący boją się zaciskania polityki budżetowej, monetarnej i kredytowej, by nie zaszkodzić wzrostowi. Wiele rządów krajów wschodzących nie zdołało odpowiednio zaostrzyć strategii makroekonomicznej, co doprowadziło do dalszego osłabienia walut. To może przełożyć się na wyższą inflację i zagrozić zdolności tych krajów do finansowania deficytów zarówno w budżecie, jak i w handlu zagranicznym.

Mimo wszystko ryzyko wielkiego kryzysu walutowego, zadłużeniowego i bankowego jest niewielkie, nawet w gronie „delikatnej piątki”. A to z kilku powodów. Wszystkie te kraje mają elastyczne kursy walutowe, spore rezerwy dewizowe na wypadek ataku paniki walutowej czy bankowej, nie popełniły też wiele walutowych błędów (takich jak nadmierne zadłużenie w dewizach, by finansować inwestycje w walucie rodzimej). Wiele ma także zdrowsze systemy bankowe, a wskaźniki zadłużenia publicznego i prywatnego – choć rosną – to wciąż są niskie i nie grożą niewypłacalnością.

Na dłuższą metę optymizm co do rynków wschodzących jest zapewne słuszny. Wiele z nich ma zdrowe podstawy makroekonomiczne, finansowe i polityczne. Co więcej, część średniookresowych fundamentów w większości gospodarek wschodzących, nawet w tych delikatnych, jest nadal silnych: urbanizacja, uprzemysłowienie, pogoń za bogatszymi krajami, jeśli chodzi o dochód na głowę, dywidenda demograficzna, pojawienie się stabilniejszej klasy średniej, rozwój społeczeństwa konsumentów czy szanse na szybszy wzrost produkcji po wdrożeniu reform strukturalnych. Nieuczciwością jest zatem wrzucanie wszystkich rynków wschodzących do jednego koszyka. Trzeba je rozróżniać.

Ale perspektywa bieżących kompromisów politycznych w wielu tych krajach – źle, jeśli szybko zacieśnią politykę monetarną i budżetową, i źle, jeśli tego nie zrobią – nie wygląda najlepiej. Ryzyko zewnętrzne oraz wewnętrzne słabości makroekonomiczne i strukturalne będą nadal zaciemniały ich widoki na przyszłość. Przez kolejny rok czy dwa wiele gospodarek wschodzących czeka wjazd na wyboistą drogę, póki bardziej stabilne i zorientowane rynkowo rządy nie wdrożą rozsądniejszej polityki.

Nouriel Roubini

Tekst pochodzi z portalu Project Syndicate Polska, www.project-syndicate.pl publikującego opinie i analizy, których autorami są najbardziej wpływowi międzynarodowi intelektualiści, ekonomiści, mężowie stanu, naukowcy i liderzy biznesu.

logo sindicate

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam