20-letni polski haker zatrzymany. Odpowiadał za globalne ataki DDoS

20-letni polski haker

Policjanci Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali mężczyznę podejrzanego o przeprowadzanie ataków typu DDoS. Śledczy ustalili, że mężczyzna atakował wiele popularnych stron internetowych z całego świata, w tym o znaczeniu strategicznym – poinformowało w dniu 3 lutego 2026 r. CBZC.

20-letni polski haker zatrzymany

.Jak czytamy w komunikacie, funkcjonariusze Zarządu w Lublinie Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości przeprowadzili działania wymierzone w cyberprzestępcę odpowiedzialnego za zorganizowanie i przeprowadzenie wielu ataków DDoS (Distributed Denial of Service). Ataki te były wymierzone w popularne portale i usługi, a także pozyskiwanie i administrowanie tego typu oprogramowaniem.

W wyniku prowadzonych działań ustalono, że za procederem stał 20-latek, któremu przedstawiono na ten moment 6 zarzutów z art. 269a i art. 269b kodeksu karnego. Zatrzymanemu mężczyźnie grozi kara pozbawienia wolności do lat 5.

Czym są ataki DDoS?

.„Ataki DDoS to forma cyberataku polegająca na przeciążeniu serwera lub infrastruktury cyfrowej przytłaczającą liczbą żądań połączenia. Skutkuje to paraliżem działania usług. Strony internetowe przestają odpowiadać, a systemy zawodzą, co może prowadzić do ogromnych strat finansowych i wizerunkowych” – wyjaśniło CBZC.

Z ustaleń CBZC i Prokuratury Regionalnej w Lublinie wynika, że „za pomocą tzw. maszyn C2 (stresser) oraz CNC zaatakowanych zostało wiele popularnych stron internetowych z całego świata, w tym o znaczeniu strategicznym, co skutkowało okresowymi utrudnieniami w dostępie do oferowanych usług i treści”.

Policjanci CBZC zabezpieczyli w mieszkaniu mężczyzny sprzęt komputerowy wykorzystywany do popełniania przestępstw, a także zlikwidowali infrastrukturę teleinformatyczną, na której utrzymywane i dystrybuowane były narzędzia do ataków DDoS.

Maszyna C2

.„Sprawa ma charakter rozwojowy i niewykluczone są dalsze zatrzymania. Podejrzany przyznał się do większości postawionych mu zarzutów i złożył wyjaśnienia, które przyczyniły się do zastosowania wobec niego wolnościowych środków zapobiegawczych w postaci dozoru policji i poręczenia majątkowego” – przekazało CBZC.

Jak wyjaśniło biuro, maszyna C2 (Command & Control) to centralny system sterujący w infrastrukturze botnetu. „Pełni ona rolę serwera wydającego polecenia zaatakowania systemu informatycznego danej strony internetowej wykorzystując do tego zainfekowane urządzenia (boty) wchodzące w skład botnetu” – dodało.

„Z kolei maszyna CNC (Command and Control Node) stanowi węzeł wykonawczy infrastruktury dowodzenia, który pośredniczy między maszyną C2, a botami. Opisane maszyny współpracują w ramach wielowarstwowej architektury sterowania botnetem, której celem jest skuteczne przeprowadzenie ataku DDoS” – przekazało CBZC.

Cybernetyczne Pearl Harbor

.Na temat rosnącego zagrożenia cyberataków na kluczową infrastrukturę gospodarki, w postaci chociażby sieci energetycznych, gazociągów, wodociągów, systemu oświetlenia ulicznego itp., na łamach „Wszystko Co Najważniejsze” pisze Marc GOODMAN w tekście „Zbrodnie przyszłości. Budujemy sobie świat, który nie potrafi już funkcjonować bez internetu„.

„Prawdopodobnie jednym z najważniejszych systemów podatnych na ataki jest krajowa sieć energetyczna. Bez elektryczności przestają działać wszystkie udogodnienia naszego nowoczesnego świata, takie jak oświetlenie, windy, bankomaty, kierowanie ruchem ulicznym, metro, bramy garażowe, lodówki i dystrybutory paliwa na stacjach. A kiedy dojdzie do nieuchronnego wyczerpania się baterii i zabraknie paliwa w generatorach awaryjnych, przestaną działać także telefony komórkowe i internet. Były amerykański sekretarz obrony Leon Panetta stwierdził: „następnym Pearl Harbor, z którym być może będziemy musieli się zmierzyć, może być paraliżujący cyberatak”[vi] na nasze systemy zasilania i sieć energetyczną”.

„Obawy Panetty potwierdzał i wzmacniał raport Departamentu Energetyki, w którym zauważono, że amerykańska sieć energetyczna — często nazywana najbardziej złożoną maszyną na świecie — łączy ze sobą 5800 elektrowni i składa się z prawie 725 tysięcy kilometrów linii wysokiego napięcia. Mimo to 70% kluczowych komponentów tej sieci ma ponad 25 lat[vii]. Każdy z nich pracuje pod kontrolą jeszcze starszych systemów SCADA, które mogą stać się łatwym celem ataku i w rzeczywistości często są brane na celownik przez cyberprzestępców”.

.Dochodzenie przeprowadzone przez Komisję Energetyki i Handlu Izby Reprezentantów ujawniło, że „ponad tuzin amerykańskich przedsiębiorstw użyteczności publicznej zgłaszało »codzienne«, »ciągłe« lub »częste« próby cyberataków, zaczynając od phishingu, przez infekcje złośliwym oprogramowaniem, kończąc na penetracji systemów. Jedno z przedsiębiorstw poinformowało, że co miesiąc było celem ponad 10 tysięcy ataków”[viii]. Raport kończy się konkluzją, że zagraniczne rządy, kryminaliści i przypadkowi hakerzy ciężko pracują, żeby przejąć kontrolę nad siecią. Ten wniosek jest zgodny z wcześniejszymi wypowiedziami przedstawicieli wywiadu, którzy w dzienniku „Wall Street Journal” potwierdzili, że cyberszpiedzy „spenetrowali sieć energetyczną Stanów Zjednoczonych i zostawili w niej programy, które mogą zostać użyte do jej zniszczenia”[ix]. Ci sami urzędnicy mówią też, że szpiedzy z Rosji i Chin podobno mają dokładny schemat amerykańskiej sieci, dzięki czemu w czasie kryzysu lub wojny ze Stanami Zjednoczonymi mogliby ją szybko sparaliżować.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 3 lutego 2026