Adam Borowski. List 25

List 25

25 działaczy opozycji demokratycznej z czasów PRL przesłało w dniu 23 stycznia 2026 r. ministrowi sprawiedliwości Waldemarowi Żurkowi oświadczenie w sprawie Adama Borowskiego. Celem oświadczenia jest skłonienie ministra do podjęcia kroków na rzecz rewizji nadzwyczajnej w sprawie działacza niepodległościowego.

List 25 w obronie Adama Borowskiego

.W drugiej połowie stycznia 2026 r. Adam Borowski został prawomocnie skazany na sześć miesięcy pozbawienia wolności za krytyczne opinie o adwokacie i pośle Koalicji Obywatelskiej Romanie Giertychu. Adwokat oskarżył byłego opozycjonistę o zniesławienie w związku z jego wypowiedzią na antenie Telewizji Republika na temat afery Polnordu. Adam Borowski stwierdził, że Roman Giertych jest adwokatem, który „współpracuje z przestępcami i zapewniał nie tylko tarczę prawną, ale dawał swoich znajomych, żeby byli »słupami«”.

„Mimo że wielu z nas nie podziela poglądów politycznych Adama Borowskiego, skazanego wyrokiem sądu na karę pół roku pozbawienia wolności za naruszenie artykułu 212 § 2 Kodeksu karnego poprzez rzekome zniesławienie Romana Giertycha, nie możemy w tej sprawie milczeć” – napisali byli opozycjoniści w swoim oświadczeniu.

„Państwo prawa jest gwarantem naszego bezpieczeństwa i wolności. My, ludzie »Solidarności«, zawsze to powtarzaliśmy. Przez osiem lat obserwowaliśmy odwrót od szacunku dla swobody wypowiedzi i ludzi inaczej myślących. Nigdy nie dawaliśmy zgody na milczenie w sprawach podstawowych praw obywatelskich” – podkreślono w oświadczeniu. „Tym bardziej teraz nie zamierzamy milczeć. Wolność wypowiedzi odgrywa kluczową rolę w demokratycznych społeczeństwach i jako taka stanowi prawo podstawowe, zagwarantowane w prawie międzynarodowym i polskim. Jest to jedna z fundamentalnych zasad społeczeństwa demokratycznego oraz warunek rozwoju i samorealizacji każdego człowieka” – napisano dalej.

Apel do ministra sprawiedliwości

.„My, niżej podpisani, uważamy, że Adam Borowski, wypowiadając się w TV Republika na temat afery Polnordu, miał prawo do wyrażenia swojej opinii również o Romanie Giertychu – osobie publicznej i byłym funkcjonariuszu państwa. Co więcej, my również uważamy, że śledztwo w sprawie roli, jaką w aferze Polnordu odgrywał Roman Giertych, zostało umorzone zbyt pochopnie” – oświadczyli sygnatariusze.

„Zwracamy się do ministra sprawiedliwości, by przyjrzał się sprawie Adama Borowskiego. Jednocześnie przypominamy, że artykuł 212 Kodeksu karnego, pozwalający skazać kogokolwiek na karę pozbawienia wolności za publiczne wyrażanie swojej opinii co do osób publicznych, budzi od lat spore wątpliwości. Naszym zdaniem ten artykuł powinien zostać usunięty z KK” – napisano w zakończeniu.

Oświadczenie podpisali: Władysław Frasyniuk, Krzysztof Siemieński, Marek Borowik, Grzegorz Boguta, Witold Sielewicz, Bogumił Sielewicz, Jarosław Maciej Goliszewski, Andrzej Zozula, Irena Słodkowska, Zbigniew Janas, Czesław Bielecki, Andrzej Drzycimski, Kinga Hałacińska, Józef Maria Ruszar, Katarzyna Boruń-Jagodzińska, Marek Kossakowski, Zbigniew Bujak, Mateusz Wierzbicki, Adam Widmański, Andrzej Zieliński, Jarosław J. Szczepański, Mirosław Odorowski, Piotr Szwajcer, Paweł Kasprzak, Adam Grzesiak.

Adam Borowski to legenda „Solidarności” – Karol Nawrocki

.Podczas wywiadu z dnia 21 stycznia 2026 r. w TV Republika prezydent Karol Nawrocki został zapytany o możliwość ułaskawienia Borowskiego. „Adam Borowski, legenda »Solidarności«, usłyszał dosłownie w ostatnich godzinach, że być może będzie musiał trafić do więzienia, ponieważ nie przeprosił Romana Giertycha” – podkreślił dziennikarz.

Prezydent Karol Nawrocki odpowiedział: „Oczywiście sprawę znam, zresztą znam też Adama Borowskiego – działacza opozycji antykomunistycznej, bardzo odważnego człowieka, który zawsze stawał po stronie Polski. Niepokojąca jest ta informacja. Jeszcze nie podjąłem żadnych decyzji na temat ułaskawień. Są już gotowe na moim biurku, ale w związku z wieloma obowiązkami jeszcze nie zdążyłem się nad nimi pochylić. Poprosiłem o pełną analizę sprawy pana Adama Borowskiego. To jest wyrok, który zapadł zdaje się wczoraj. Nie wiem, jak wyglądają na dzień dzisiejszy opinie prawne. Spłyną do mnie w przyszłym tygodniu i będę podejmował decyzję, czy mogę ułaskawić pana Adama Borowskiego w tym pierwszym pakiecie moich ułaskawień, które czekają na moim biurku. Jak wiem, jest to człowiek chory fizycznie. Kilka miesięcy temu się spotkaliśmy, to był bardzo chory, więc życzę panu Adamowi Borowskiemu zdrowia i wytrwałości”.

Pół na pół

.Podział pół na pół pozbawia demokrację zdolności do reformy i autonaprawy. A skoro tak, to skazuje ją na postępującą nieefektywność, rozczarowanie i degenerację. Niestety, to jest właśnie ta perspektywa, która czeka polską demokrację po głosowaniu w niedzielę, 1 czerwca – pisze Jan ROKITA

W przedwyborczym telewizyjnym orędziu Andrzej Duda dzieli się pragnieniem, iżby jego następca wygrał niedzielne wybory wyraźną większością. Ale my przecież wiemy, że to są snute przez prezydenta niespełnialne marzenia na jawie.

Coś takiego stało się ze współczesną demokracją, że wówczas, gdy trzeba dokonać fundamentalnych wyborów, dzieli ona całe narody w proporcji niemal dokładnie pół na pół. Co prawda w szczegółowe wyniki sondaży nie warto przesadnie wierzyć, ale dzięki nowoczesnym metodom badań opinii publicznej wiarygodnie możemy ustalić dominujące trendy. I ten najbardziej wyraźny trend – to właśnie podział pół na pół, który ujawnia się zawsze, gdy na końcu trzeba dokonać zero-jedynkowego, spolaryzowanego wyboru. Takiego właśnie jak wybór: Nawrocki albo Trzaskowski, bez dalszych alternatyw. Czyli kulturowo, ideowo, a w efekcie także politycznie – dwa całkiem odmienne światy, które tylko rzadko i słabo nawzajem na siebie zachodzą.

Co ważne, nie jest to tylko trend charakterystyczny dla polskiej demokracji. Trochę starsi pamiętają wielki demokratyczny spektakl roku 2000 w USA, od którego tak naprawdę się to zaczęło. W sytuacji niemal idealnego rozpadu wyborczego Ameryki w stosunku pół na pół, to jakiś sędzia na Florydzie rozstrzygnął wybory na rzecz Busha, a przeciw Gore’owi. A zrobił to wcale nie dlatego, iż ustalił faktyczną różnicę głosów, dającą zwycięstwo Bushowi, gdyż tej nie dało się de facto ustalić. Ale dlatego, iż roztropnie uznał, że w interesie całości państwa ktoś musi przerwać kolejne procedury liczenia głosów, za każdym razem dające minimalnie odmienne wyniki. Więc wydał wyrok nakazujący natychmiastowe przerwanie dalszego liczenia.

.Ów sędzia z Florydy zrobił coś, co trzeba by uznać za niegodziwość, jeśli patrzeć na rzecz z perspektywy pryncypialnego demokraty, wyznającego zasadę: „Niech nawet świat przepadnie, byleby wynik wyborów był ustalony uczciwie i dokładnie”. Arbitralnie oddał zwycięstwo Bushowi, byleby stało się jasne, iż wybory przyniosły rozstrzygnięcie, a Republika Amerykańska ma nowego prezydenta.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 stycznia 2026
Fot. Screenshot z kanału Telewizji Republika.