Agaton KOZIŃSKI we „Wszystko co Najważniejsze”

Agaton Koziński

8 maja urodził się Agaton KOZIŃSKI, dziennikarz, publicysta, komentator radiowy i telewizyjny, autor tekstów m.in. we „Wszystko co Najważniejsze”, „Wprost” czy „Polska the Times”. Redakcja przypomina z tej okazji wybrane artykuły jego autorstwa, które ukazały się na łamach „Wszystko co Najważniejsze”.

Profesorowie i partie klonów

.„Prym w PiS zaczęli wieść szamani emocji politycznych. Znaczenie argumentów merytorycznych spadło niemal do zera. W tej formule nie mieszczą się profesorowie Ryszard Legutko i Zdzisław Krasnodębski, więc są odsuwani na boczny tor. Tylko że bez elit intelektualnych każda partia zamienia się w armię bezimiennych klonów – pisze Agaton KOZIŃSKI w tekście „Profesorowie i partie klonów”.

Jak przekonuje, „Jedynie w małej partyjce na lewicy o nazwie Razem można dostrzec jakiś ferment intelektualny. Pozostałe konsekwentnie wyjaławiały się pod tym względem. Prosty proces – im dłużej partia jest u władzy, tym bardziej jest pozbawiona wewnętrznych mechanizmów debaty. Spory o meritum, wartości, idee zostały zastąpione kłótniami czysto personalnymi o obsadę stanowisk i podział wpływów. Kwintesencja polityki partyjnej”.

„Profesorowie w polityce są tym, czym jest sól dla potraw. Bez przypraw każde danie smakuje tak samo. Bez elit intelektualnych każda partia zamienia się w armię bezimiennych klonów, bezrefleksyjnie realizujących zalecenia płynące z »wodzowskiego monologu«. Nastąpi pełna dominacja emocji. Zdolność do racjonalnej, merytorycznej dyskusji spada do zera. Takiej polityki nie chcemy. Dlatego potrzebujemy w niej też profesorów” – pisze Agaton KOZIŃSKI.

15 października wygrali symetryści

.W tekście „15 października wygrali symetryści” Agaton KOZIŃSKI pisze, iż „wybory pokazały, że sposób myślenia dziennikarskich symetrystów – tak niechętnie widzianych w dwóch głównych bańkach polityczno-medialnych – podziela całkiem duża grupa Polaków. Nie akceptują proponowanego przez PO i PiS poziomu wzajemnej agresji i negacji”.

Nawiązując do ostatnich wyborów parlamentarnych autor stwierdza, że „układ partyjny w Sejmie wyłoniony w wyniku tego głosowania jest najbardziej podobny do tego z 2005 r. Bo po wyborach w 2007, 2011, 2015 i 2019 r. nie było absolutnie żadnej wątpliwości, kto w ich wyniku ma rządzić, większość sejmowa była jasna i czytelna od razu po ogłoszeniu exit poll. Tylko w dwóch przypadkach było inaczej. Rozstrzygnięcia wyborcze z 2005 i 2023 r. okazywały się mniej intuicyjne – ale jednocześnie stawały się drogowskazem wyznaczającym nowy kierunek ewolucji polskiej sceny politycznej”.

„Co najmniej dziesięciu lat polska polityka ma właściwie tylko dwie narracje. Pierwsza głosi, że właśnie przeżywamy swój drugi złoty wiek, a druga mówi o Polsce w ruinie. Pod tym względem PO i PiS nie różnią się od siebie; oba ugrupowania powtarzają właściwie to samo – czy to będąc w opozycji, czy to tworząc rząd. (…) Platformę i PiS łączy jeszcze jedna cecha: obie partie są niezwykle zaborcze. Obie wykorzystują każdą sposobność, żeby jak najskuteczniej zapełnić sobą polską rzeczywistość. Robią wszystko, co w ich mocy, żeby miejsca dla politycznych rywali było jak najmniej. Każda z nich okazała się za słaba, żeby skutecznie wypchnąć z orbity politycznego przyciągania bezpośredniego rywala. Ale wspólnie skutecznie zmarginalizowały innych graczy” – pisze Agaton KOZIŃSKI. 

Dodaje, że „skomponowana rzeczywistość polityczno-medialna powinna prowadzić do jednego – wykrystalizowania się w Polsce układu dwupartyjnego. Zresztą – analiz poświęconych temu, że Polska zmierza w kierunku porządku obecnego dziś w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych, było wiele. Wyniki kolejnych wyborów po 2005 r. – gdy dominacja PiS i PO była absolutna, a rola mniejszych ugrupowań sprowadzona do funkcji walczących o przetrwanie przystawek – sugerowały, że rzeczywiście w którymś momencie anglosaski sposób uprawiania polityki zapuści korzenie nad Wisłą. W dyskusjach o tym częściej niż pytanie »czy tak się stanie?« pojawiało się pytanie »kiedy do tego dojdzie?«”.

„Aż nadeszły wybory 15 października 2023 r. i one te dyskusje unieważniły. Do Sejmu weszli przedstawiciele startujący z pięciu różnych list wyborczych – już sam ten fakt pokazuje, jak daleko jesteśmy od systemu dwupartyjnego. Ale to litera tego wyniku wyborczego. Oprócz niej jest jeszcze duch tych wyborów. Oczywiście, gdy się czyta literalnie wyniki ogłoszone przez Państwową Komisję Wyborczą, nie ma wątpliwości, że zwycięsko wyszli z nich ci, co zwykle – dwie partie, które rządzą i dzielą w polskiej polityce od 2005 r. Ale żadna z nich nie osiągnęła wyniku, który dawałby możliwość swobodnego kształtowania politycznej rzeczywistości w czasie tej kadencji. Bez względu na to, jak będzie w jej trakcie kształtować się większość sejmowa (…), i PiS, i PO będą musiały iść na daleko idące kompromisy w stosunku do własnej agendy. Dominacja tego duetu, tak oczywista od kilkunastu lat, po raz pierwszy została silnie ograniczona” – twierdzi Agaton KOZIŃSKI.

Podkreśla jednocześnie, że „świat PO-PiS się nie skończył, polityczna supremacja tych ugrupowań jeszcze będzie trwała. Ale też wyraźnie widać, że Polacy proponowanego przez te ugrupowania poziomu wzajemnej agresji i negacji nie akceptują”.

Idea Polski Władysława Grabskiego odczytana w 2024 roku

.„Był moment, gdy wydawało się, że II RP można odłożyć na półkę w dziale „Historia”, że epoka studiowania lat 1918–1939 już u nas minęła – na tej samej zasadzie, jak po maturze mija czas liceum i nadchodzi moment studiów. W przypadku współczesnej Polski ten egzamin dojrzałości (jak się nam zdawało) przypadł w 2010 r. Wtedy minęło 21 lat od odzyskania suwerenności przez III RP po latach komunizmu, a dokładnie tyle lat funkcjonowała Polska w okresie międzywojennym. Mimo dramatycznych zdarzeń tamtego roku wydawało się, że jako państwo jesteśmy już na tyle okrzepli, że będziemy w stanie osiągnąć dużo więcej niż II RP. Paradoksalnie katastrofa smoleńska zdawała się to potwierdzać – przecież zginęły w niej najważniejsze osoby w państwie, ale ośrodki władzy nie załamały się, udało się zachować ciągłość w poszczególnych instytucjach państwa zgodnie z demokratycznymi, opisanymi w konstytucji procedurami. Wszystko działało dokładnie tak, jak powinno działać w dojrzałym kraju na początku XXI wieku. Tak to przynajmniej wtedy wyglądało” – pisze Agaton KOZIŃSKI w tekście „Idea Polski Władysława Grabskiego odczytana w 2024 roku”.

Zaznacza jednak, że „dziś widać, jak życzeniowe było to myślenie, jak bardzo własne pragnienia myliliśmy z rzeczywistością. Bo obecnie, 14 lat później, już nie da się zaryzykować tezy, że przekroczenie symbolicznego progu 21 lat ciągłości III RP okazało się gwarancją czegokolwiek. Owszem, prof. Marcin Piątkowski lansuje tezę o tym, że Polska przeżywa swój drugi złoty wiek – ale jego argumentacja oparta jest wyłącznie na danych ekonomicznych. W innych obszarach ta teza obronić się nie da. Odwrotnie. Mamy rok 2024 i mnóstwo dowodów na to, że III RP wcale nie zerwała z klątwą swojej poprzedniczki. Współczesna Polska zmaga się z bardzo podobnymi wyzwaniami do tych, z którymi nie poradziła sobie ostatecznie II RP. Przede wszystkim z dwoma: potężnym, paraliżującym konfliktem politycznym w kraju oraz narastającym zagrożeniem ze strony sąsiada. Każdy z tych kryzysów z osobna ma potencjał zdewastowania całego państwa. Ich suma może doprowadzić do tego, że książka prof. Piątkowskiego okaże się tylko i wyłącznie zalążkiem mitu o III RP, który legnie u podstaw Polski odbudowującej po raz kolejny fundamenty państwowości – tak jak historie o budowie Gdyni, COP-u i Luxtorpedy stały się mitem założycielskim po 1989 r.”.

„Dlatego zamiast uczyć się na błędach własnych, lepiej robić to na błędach poprzedniczki. Świetnym przewodnikiem po błędach II RP, których kumulację stanowił rok 1939, jest Władysław Grabski. Dziś pamiętany głównie z powodu reformy monetarnej z 1924 r. (28 kwietnia przypada jej setna rocznica) – ale ten ekonomista i były (dwukrotny) premier był również świetnym publicystą. Jego pisarskie opus magnum stanowi długi esej Idea Polski, napisany w 1935 r. Lektura – choć język przedwojenny, momentami archaiczny – wręcz uderza aktualnością, a błyskotliwość myśli, przenikliwość wielu uwag wywołują niezwykłe wrażenie. I dlatego, że wiemy, co się wydarzyło po 1935 r., i dlatego, że wiele z dylematów przez niego opisywanych jest we współczesnej Polsce nierozwikłanych. Tym bardziej warto się nad nimi pochylić” – przekonuje Agaton KOZIŃSKI.

Autor nawiązując do koncepcji Władysława GRABSKIEGO podkreśla, że „Polacy muszą sami szukać rozwiązań własnych problemów, bez powielania schematów wypracowanych przez innych. Trudne, bo wymaga samodzielności intelektualnej i odwagi potrzebnej do brania odpowiedzialności za wynikające z samodzielności decyzje. Ale wydaje się to jedynym właściwym rozwiązaniem. Także dzisiaj – póki jeszcze obecne kryzysy nie pozbawiły nas całkowicie możliwości swobodnego kształtowania idei Polski”.

WszystkoCoNajważniejsze/SN

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 8 maja 2024