Charles Dickens i jego „Opowieść wigilijna”

Przesłanie „Opowieści wigilijnej”, którą napisał Charles Dickens, o potrzebnie ludzkiej dobroci trafia do serc czytelników od ponad 180 lat – powiedział Michael Barrett z Muzeum Charlesa Dickensa w Londynie. Przyznał, że problem ubóstwa dzieci, który skłonił pisarza do napisania opowiadania, „wciąż jest aktualny”.
Charles Dickens i jego opowiadanie
.Michael Barrett zapytany, dlaczego warto sięgnąć po utwór Charlesa Dickensa, Barrett odpowiedział, że „w czasach wojen na świecie i polaryzacji społeczeństwa na tle politycznym, warto przeczytać książkę podnoszącą na duchu”.
Rozmówca przypomniał, że premiera „jednej z najwspanialszych opowieści bożonarodzeniowych” odbyła się 19 grudnia 1843 r. W ciągu kolejnych sześciu dni poprzedzających Wigilię cały nakład liczący 6 tys. egzemplarzy został wyprzedany. W XIX w. żywa była tradycja snucia opowieści niezwykłych, więc historia Ebenezera Scrooge’a, zgorzkniałego starego skąpca, który otrzymuje szansę na przemianę, dzięki spotkaniu z czterema duchami, szybko trafiła w czytelnicze gusta.
– Napisana przez Charlesa Dickensa w ciągu sześciu tygodni jesienią 1843 roku „Opowieść wigilijna” została zainspirowana rosnącą świadomością dotycząca ubóstwa dzieci – przypomniał Barrett. Wówczas to ukazał się raport brytyjskiego rządu poruszający kwestię pracy nieletnich; jego treść poruszyła pisarza.
Charles Dickens w tym samym roku podczas wizyty u siostry w Manchesterze poznał członków organizacji charytatywnej wspierającej najbiedniejszych pracowników. Odwiedził też jedną z londyńskich szkół Ragged Schools, założonych z myślą o edukacji ubogiej młodzieży.
Te doświadczenia pisarz początkowo zamierzał poruszyć w broszurze politycznej. Kurator z Muzeum Charlesa Dickensa Louise Price, w wywiadzie dla BBC, wspomniała, że autor w jednym z listów do przyjaciela napisał, że zamiast dziennikarskiego artykułu „opublikuje na Boże Narodzenie coś, co będzie miało 20 razy większą moc”. „Opowieść wigilijna” zapewniła autorowi tytuł „człowieka, który wynalazł Boże Narodzenie”, jak określa go brytyjska prasa.
Przesłanie „Opowieści wigilijnej”
.Historia rozpoczyna się pewnego zimnego i ciemnego dnia w wigilię Bożego Narodzenia. Główny bohater, Ebenezer Scrooge, właściciel jednego z londyńskich kantorów, słynie ze skąpstwa, jedyną cnotą jest dla niego bogactwo, a miarą wartości człowieka – zasobność portfela. W kantorku Scrooge’a pracuje Bob Cratchit, ojciec licznej rodziny, który zarabia u niego grosze ledwie wystarczające na utrzymanie. Marznie przy pulpicie i marzy o tym, by rozpalić w kominku, jednak szef, z oszczędności, nie godzi się na to. Świąteczną atmosferę próbuje wprowadzić do życia swego wuja Fred, siostrzeniec Scrooge’a, zapraszając go na kolację, ale wuj odmawia, sądzi, że krewniak czyha na jego majątek.
„Sam nie obchodzę świąt Bożego Narodzenia i nie stać mnie na to, abym umilał życie próżniakom. Wesołych świąt. Też mi pomysł! Jakie masz prawo być wesołym? Jakie masz do tego podstawy? Taki biedak!” – te kwestie Scoorge’a weszły do księgi najsławniejszych angielskich cytatów.
Wigilijnego wieczora Scrooge brutalnie wyrzuca za drzwi ludzi kwestujących na posiłki dla ubogich i wysyła kancelistę do domu bez zapłaty. Kiedy zasypia w swoim zimnym (bo oszczędza na ogrzewaniu) mieszkaniu, we śnie nawiedzają go duchy. Jako pierwszy pojawia się Jakub Marley, zmarły siedem lat wcześniej wspólnik Scrooga, który, jak się okazuje, cierpiąc płaci za swoje skąpstwo i brak empatii wobec bliźnich. Potem Ebenezera odwiedzają kolejne duchy: Dawnych Świąt Bożego Narodzenia, Duch Obecnych Świąt i Duch Świąt Przyszłych. Pokazują one bohaterowi sceny z jego życia przeszłego, teraźniejszego i przyszłego. Przypominają czas dzieciństwa, kiedy Scrooge był delikatnym, bardzo samotnym, chłopcem, zastraszonym przez ojca pijaka, oprowadzają po mieszkaniach ludzi, których on sam skrzywdził, otwierają przed nim drzwi przytułków, szpitali, więzień, gdzie siedzą dłużnicy. Duch przyszłości zaś pokazuje mu, że jeżeli nadal będzie tak skąpy i nieczuły, umrze samotnie i nikt nie będzie przychodził na jego grób.
Rankiem Scrooge budzi się odmieniony wewnętrznie. Cieszy się, że życie dało mu szansę naprawienia błędów, idzie do siostrzeńca na świąteczne śniadanie, pracownikowi posyła na obiad indyka. Po spotkaniu z duchami staje się innym człowiekiem, rozumiejącym, że pieniądze mogą dać szczęście tylko wtedy, jeżeli umiesz się nimi dzielić.
Biografowie brytyjskiego powieściopisarza zwracają uwagę, że Dickens pisząc literaturę czerpał z osobistych doświadczeń. Nie inaczej jest w „Opowieści wigilijnej”, gdzie można znaleźć odniesienie do dzieciństwa Charlesa. W wieku 12 lat został on zmuszony do porzucenia szkoły i rozpoczęcia pracy w fabryce pasty do butów, po tym jak jego ojciec trafił do więzienia za długi. Ślady tego trudnego doświadczenie czytelnicy znajdą również w powieści „David Copperfield”, a także w losach młodzieńczych bohaterów, którzy szybko wypadli z rodzinnych gniazd m.in. Nicholasa Nickleby’ego czy Olivera Twista.
To, jak odmienił się los dorosłego Dickensa świadczy jego londyński dom przy 48 Doughty Street w Bloomsbury, gdzie od 1925 r. mieści się muzeum pisarza. W wiktoriańskiej rezydencji pisarz wraz z rodziną mieszkał w latach 1837-1840. To wówczas ugruntował swoją pozycję pisarką – zakończył pracę nad książkami „Klub Pickwicka” i „Oliver Twist”, napisał w całości „Nicholasa Nickleby’ego” i rozpoczął pracę nad powieścią historyczną „Barnaba Rudge”.
Choć w domu, gdzie dziś mieści się Muzeum Charlesa Dickensa, autor nie napisał „Opowieści wigilijnych”, to duch tej historii wciąż jest tam żywy. Na ekspozycji można zobaczyć pierwsze wydanie tej książki. Liczący zaledwie 28 tys. słów tekst został oprawiony w płótno o cynamonowym kolorze ze złotymi zdobieniami na okładce. Wewnątrz znajdowało się osiem ilustracji autorstwa Johna Leecha.
Michael Barrett przypomniał słowa jednego z krytyków literackich, który w momencie premiery nazwał „Opowieść wigilijną” „dobrem narodowym dla każdego mężczyzny i każdej kobiety, którzy ją przeczytają.
Literatura jest najważniejsza
.Jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy francuskich, Michel HOUELLEBECQ, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” twierdzi, że: „Kiedy byłem młody, uważałem, że poezja przewyższa inną literaturę. I do pewnego stopnia nadal tak uważam. To prawda, że połączenie dźwięku i sensu, które prowadzi do wykształcania się pewnych obrazów, daje bezcenne rezultaty w porównaniu z innymi rodzajami literackimi. Więc tak, nadal wierzę, że poezja jest czymś najpiękniejszym, ale jestem głęboko przekonany, że powieść jest czymś najpotrzebniejszym”.
„W mojej ostatniej powieści Unicestwianie główny bohater znajduje się w niezwykle stresującej sytuacji. Ma raka i niewielkie szanse na przeżycie. Musi poddać się okaleczającym operacjom, i to tak okaleczającym, że chirurdzy wahają się mu je zaproponować. Jednak właśnie dzięki tym okolicznościom, może nie przygnębiającym, ale na pewno fizycznie wyczerpującym, odkrywa dobroczynne działanie powieści. Godzinami musi przyjmować kroplówkę, więc żeby o tym nie myśleć, żeby nie być ciągle nachodzonym przez pokusę wyrwania jej sobie, jedyne, co przychodzi mu do głowy, to czytanie Conana Doyle’a”.
„Przypomnę, że Conan Doyle to angielski autor, który napisał wiele dobrych rzeczy, i którego najbardziej znanym dziełem jest cykl powieści z Sherlockiem Holmesem”.
„Chciałbym zwrócić uwagę na istotny fakt, wszak wybór Conana Doyle’a może budzić konsternację. Otóż sądzi się, że najważniejszą wartością powieści, która ma nam pomóc w ucieczce myślami od wyjątkowo nieprzyjemnej sytuacji – długie przyjmowanie kroplówki, oczekiwanie na diagnozę – jest to, że książka jest, jak to mówią Anglicy, „page-turnerem”, to znaczy wciągająca tak, iż trudno nam się od niej oderwać. To rzeczywiście istotna wartość, bardzo ważna, ale nie sądzę, że najważniejsza” – pisze Michel HOUELLEBECQ w tekście „Literatura jest najważniejsza” – cały artykuł [LINK]
Marta Zabłocka/PAP/eg






