Chiny wspierają Kubę, ale nie za darmo. Co planuje Xi Jinping?

Do Hawany dotarła pierwsza dostawa chińskiego ryżu – 15 tys. ton z zapowiadanego pakietu pomocy liczącego łącznie 60 tys. ton. Dla Kuby, która zmaga się z głębokim kryzysem żywnościowym, paliwowym i energetycznym, to realne wsparcie. Ale cała operacja ma też drugie dno. Pekin nie tylko pomaga państwu znajdującemu się pod silną presją USA. Wsparcie dla Kuby to kontynuacja chińskiej polityki uzależnienia od siebie krajów Ameryki Południowej.

Chińska pomoc nie jest bezinteresowna

.Kubański prezydent Miguel Díaz-Canel ogłosił, że pierwszy ładunek wpłynął do portu w Hawanie dzień wcześniej. Publicznie podziękował Chinom za solidarność, a także europejskim politykom, którzy krytykowali amerykańską presję wobec wyspy. Sytuacja na Kubie jest coraz gorsza. Reuters już w marcu pisał o rozległych blackoutach i o tym, że kubańska sieć energetyczna została sparaliżowana po amerykańskich działaniach wymierzonych w dostawy paliwa na wyspę. W ostatnich miesiącach presja ze strony administracji Donalda Trumpa wyraźnie wzrosła, a Marco Rubio publicznie przedstawiał ofertę pomocy humanitarnej pod warunkiem „znaczących reform”.

Chińska pomoc ma więc znaczenie praktyczne, ale jeszcze ważniejszy jest jej polityczny sens. Chiny od dawna próbują poszerzać swoje wpływy w Ameryce Łacińskiej, a Kuba jest dla nich partnerem szczególnym: symbolicznym, antyamerykańskim i położonym niemal u progu Stanów Zjednoczonych. Każda skuteczna akcja pomocowa na wyspie działa więc na kilku poziomach naraz. Z jednej strony wzmacnia realne relacje z Hawaną. Z drugiej – pokazuje innym krajom regionu, że Pekin potrafi być źródłem stabilizacji, inwestycji i wsparcia, gdy relacje z USA stają się trudne.

Już od 2025 roku Chiny po cichu przejmują rolę głównego zewnętrznego dobroczyńcy Kuby, podczas gdy rosyjskie obietnice coraz częściej zostają na papierze. Pekin finansuje tam dziesiątki projektów słonecznych, wysyła komponenty energetyczne i pomaga modernizować sieć. Dla Pekinu taka pomoc to także idealny materiał polityczny. Można ją pokazać jako dowód własnej odpowiedzialności i „solidarności Południa”, a zarazem jako kontrast wobec działań USA. W chińskiej i kubańskiej narracji wygląda to klarownie: Amerykanie nakładają sankcje, grożą i próbują zdusić kraj gospodarczo, a Chiny dostarczają żywność i infrastrukturę. Nawet jeśli rzeczywistość jest bardziej złożona, wizerunkowo to bardzo wygodna opowieść.

Chińska pomoc nie jest jednak bezinteresowna. Jeżeli władze na Kubie przetrwają następne miesiące amerykańskiej presji, to w przyszłości będą zobowiązane do „zapłaty” za chińską pomoc. Ten scenariusz miał już wiele razy miejsce w Afryce. Pekin wspiera kraj globalnego Południa, a później w zamian chce pozwolenia na inwestycje, dostępu do kluczowych surowców itd. Partyjni przywódcy na Kubie są na pewno tego świadomi, ale w obecnej sytuacji nie mają innych opcji.

I dlatego ten transport ryżu ma większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. To nie tylko żywność dla kraju w kryzysie. To kolejny ruch w rozgrywce o wpływy na Karaibach, kolejny krok w zbliżeniu Chin z Kubą i kolejne propagandowe wydarzenie, które obie stolice – Hawana i Pekin – mogą sprzedać jako dowód, że ich sojusz działa wtedy, gdy najbardziej go potrzebny.

Wojciech T. Madeja

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 maja 2026