Czym był Lubelski Lipiec '80?

Lubelski Lipiec ’80 stanowił niejako wstęp do Sierpnia ’80 – napisał prezydent Karol Nawrocki w liście do uczestników obchodów 46. rocznicy protestów, które w PRL objęły 150 zakładów pracy w Lublinie i regionie.
Strajk w Świdniku zakończył się pierwszym w dziejach PRL porozumieniem strajkujących z przedstawicielami reżimu
.Główne uroczystości rocznicowe odbyły się przed pomnikiem Doli Kolejarskiej na terenie byłej lokomotywowni, gdzie 16 lipca 1980 r. protest rozpoczęli kolejarze, po których zastrajkował cały węzeł. Ruch pociągów przez Lublin został zablokowany, a pociągi pasażerskie kończyły kursy pod miastem, skąd dowożono pasażerów komunikacją zastępczą.Strajk w Świdniku – jak zaznaczył Karol Nawrocki – zakończył się pierwszym w dziejach PRL porozumieniem strajkujących z przedstawicielami reżimu
Prezydent Karol Nawrocki w liście odczytanym podczas uroczystości wskazał, że lato 1980 r. „przyniosło przełom w powojennej historii Polski, a z perspektywy kolejnego dziesięciolecia – także w historii Europy i świata”. Napisał, że poprzednie ogniska oporu były przez komunistów gaszone „oszukańczymi deklaracjami podczas negocjacji prowadzonych z pozycji siły albo przy użyciu wojska i milicji, nie cofając się przed strzelaniem do bezbronnych demonstrantów”.
Karol Nawrocki przypomniał, że 1 lipca 1980 r. władze PRL ogłosiły kolejną drastyczną podwyżkę cen żywności. W wielu miejscach robotnicy podjęli spontaniczne akcje protestacyjne. Na Lubelszczyźnie – jak napisał prezydent – walka polskich robotników „o chleb i godność weszła na nowy poziom”.
Podał, że pierwszy strajk o masowych charakterze wybuchł 8 lipca w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego „PZL-Świdnik”, a następnie w kluczowych zakładach pracy w Lublinie, Puławach, Kraśniku, Poniatowej, Bogdance i innych miejscowościach. „Władza nie ośmieliła się stłumić tych wystąpień siłą” – dodał.
Prezydent w liście przypomniał, że protestujący żądali m.in. lepszej organizacji pracy, waloryzacji płac, obniżki cen żywności, wprowadzenia wszystkich sobót wolnych, likwidacji przywilejów socjalnych dla wojska i policji oraz pociągnięcia do odpowiedzialności winnych zapaści gospodarczej.
Strajk w Świdniku – jak zaznaczył Karol Nawrocki – zakończył się pierwszym w dziejach PRL porozumieniem strajkujących z przedstawicielami reżimu. „Strajki zaczęto organizować też w innych częściach kraju” – napisał.
Jego zdaniem komuniści nie przypuszczali, że to dopiero początek robotniczego zrywu. „Lubelski Lipiec ’80 stanowił niejako wstęp do Sierpnia ’80, do porozumień sierpniowych, do rejestracji pierwszego niezależnego od reżimu związku zawodowego oraz do ostatecznej kapitulacji czerwonych uzurpatorów w roku 1989 – czyli do zwycięstw, w których znaczący udział mieli także mieszkańcy Lubelszczyzny” – wskazał prezydent.
Przewodniczący strajku w lubelskiej lokomotywowni Czesław Niezgoda powiedział, że strajkujący robotnicy i kolejarze „zapragnęli żyć w wolnej, niezależnej, katolickiej ojczyźnie” i nie godzili się „na fałszowanie historii i walkę z Panem Bogiem”.
W jego ocenie sił i odwagi dodał protestującym wybór kard. Karola Wojtyły na papieża. Przyznał, że kolejarze wyciągnęli wnioski z wcześniejszych, stłumionych przez władze PRL protestów w Poznaniu, na Wybrzeżu, Radomiu, Ursusie i Płocku. – Myśmy postawili na jedną kartę i byliśmy dobrze przygotowani do strajku. Nie wychodziliśmy na ulicę – stwierdził Niezgoda.
Przed uroczystościami na terenie dawnej lokomotywowni uczestnicy złożyli kwiaty przed Krzyżem Wdzięczności przy Drodze Męczenników Majdanka i wzięli udział w mszy.
Rano na pl. Dworcowym otwarto wystawę IPN „Zaczęło się w Lipcu. »Solidarność« w Regionie Środkowo-Wschodnim 1980-1989”. Na planszach zaprezentowano historię NSZZ „Solidarność” na Lubelszczyźnie, począwszy od strajków lipcowych w 1980 r. aż po przełom polityczny w 1989 r. Wystawę można oglądać do 18 sierpnia.
Fala protestów – nazwanych potem Lubelskim Lipcem 1980 – rozpoczęła się 8 lipca w zakładach PZL-Świdnik. Bezpośrednim impulsem była podwyżka cen w zakładowej stołówce, dlatego później mówiono, że „zaczęło się od kotleta”. Robotnicy przychodzili do zakładu, ale nie pracowali. Czwartego dnia podpisano porozumienie, na mocy którego pracownicy m.in. dostali podwyżkę płac i zapewnienie, że zaopatrzenie w Świdniku będzie lepsze, a władze zobowiązały się, że nie będą wyciągać żadnych konsekwencji w stosunku do strajkujących. Było to pierwsze w PRL porozumienie władz ze strajkującymi robotnikami.
Strajk w Świdniku zapoczątkował falę protestów w Lublinie i regionie. Jednym z najważniejszych wydarzeń było sparaliżowanie lubelskiego węzła kolejowego. Kolejarze rozpoczęli protest 16 lipca w lokomotywowni, a potem zastrajkował cały węzeł. Ruch pociągów przez Lublin został na dwa dni zablokowany, a pociągi pasażerskie kończyły kursy pod miastem, skąd dowożono pasażerów komunikacją zastępczą. Protesty objęły w regionie 150 zakładów pracy (w tym 90 w samym Lublinie) i około 40 tys. ich pracowników. Strajkujący żądali podwyżek, poprawy warunków pracy, lepszego zaopatrzenia, ale także m.in. pociągnięcia do odpowiedzialności winnych marnotrawstwa i nadużyć, ograniczenia biurokracji, nowych wyborów do władz związków zawodowych, wolnej prasy.
Strajki w Lubelskiem trwały ponad dwa tygodnie – do 25 lipca. Wkrótce po ich wygaśnięciu rozpoczęły się strajki na Wybrzeżu, w których skorzystano z lubelskich doświadczeń, a które doprowadziły do podpisania porozumień i utworzenia Solidarności.
PAP/MB




