Jolanta PAWNIK: Stan wojenny we Wrocławiu i ruch oporu w zakładach pracy

Stan wojenny we Wrocławiu i ruch oporu w zakładach pracy

Photo of Jolanta PAWNIK

Jolanta PAWNIK

Dziennikarka, wykładowca i doradca medialny. Entuzjastka nowych mediów. Krakowianka zakochana w rodzinnym Sandomierzu. Autorka książek "Saga rodu Moszczeńskich" i "Sandomierska piłka ręczna".

Stan wojenny we Wrocławiu kojarzy się przede wszystkim z internowaniami, manifestacjami i brutalnymi pacyfikacjami. Znacznie rzadziej pamięta się o wydarzeniach rozgrywających się za murami fabryk i zakładów pracy, gdzie dochodziło do uszkodzeń maszyn, awarii czy pożarów. W tajnych meldunkach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wiele z tych zdarzeń kwalifikowano jako akty sabotażu i politycznej dywersji – pisze Jolanta PAWNIK

.Już w pierwszych tygodniach po 13 grudnia 1981 roku stało się jasne, że opór wobec nowych władz nie ograniczy się do demonstracji i podziemnych wydawnictw. W wielu zakładach pracy podejmowano działania trudniejsze do zauważenia, ale równie niepokojące dla komunistycznych władz. Uszkodzone maszyny, zniszczone urządzenia, tajemnicze pożary czy przerwy w dostawach energii trafiały do codziennych meldunków Milicji Obywatelskiej, a następnie do tajnych raportów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Dokumenty te, opatrzone klauzulą „tajne”, obejmowały okres od wprowadzenia stanu wojennego do końca 1982 roku. Powstawały na podstawie meldunków przesyłanych z komend wojewódzkich i stanowią dziś jedno z najciekawszych źródeł do badania codzienności tamtych miesięcy. Wśród setek zapisów znalazły się również wydarzenia z Wrocławia i Dolnego Śląska, które funkcjonariusze określali jako „akty o znamionach terroru politycznego” oraz „akty o znamionach sabotażu i dywersji”. Samo sformułowanie jest istotne, ponieważ pokazuje sposób myślenia aparatu bezpieczeństwa. Nie wszystkie opisane zdarzenia musiały być akcjami podziemia, jednak każde z nich budziło na tyle duże podejrzenia, że trafiało do specjalnych raportów.

Od pierwszych miesięcy stanu wojennego szczególną uwagę władz przyciągały zakłady przemysłowe. Nie był to przypadek. To właśnie tam rodziła się „Solidarność” i działały komisje zakładowe, rozwijały się struktury konspiracyjne. Wrocławskie przedsiębiorstwa, takie jak Pafawag, Dolmel, Fadroma czy położone niedaleko od miasta Jelczańskie Zakłady Samochodowe, stały się nie tylko miejscem pracy tysięcy mieszkańców, lecz także przestrzenią, w której władze spodziewały się działań wymierzonych przeciwko państwu.

Już w styczniu 1982 roku funkcjonariusze odnotowali uszkodzenie kabla energetycznego zasilającego urządzenia myjni w zakładach Fadroma oraz zniszczenie elektronicznych urządzeń sterowniczych obrabiarki numerycznej w Pafawagu, powodujące straty oszacowane na ok. 150 tysięcy ówczesnych złotych. W tym samym miesiącu w Jelczańskich Zakładach Samochodowych uszkodzono jedenaście chłodnic samochodowych. W kolejnych tygodniach raportowano próbę podpalenia koparki w Dolmelu, zniszczenie rozdzielni wysokiego napięcia oraz awarię (będącą wynikiem tego, że wrzucono worek z cegłami do urządzeń rozdzielczych), która pozbawiła część Wrocławia energii elektrycznej.

W czerwcu uwagę funkcjonariuszy zwróciły wydarzenia w Pafawagu, gdzie przecięto przewody elektryczne w lokomotywie przygotowywanej do odbioru. Niedługo później w Akademii Rolniczej podpalono pomieszczenia dziekanatu Wydziału Melioracji Wodnych, natomiast w Jelczu uszkodzono sześć montowanych autobusów.

Kulminację podobnych wydarzeń przyniósł lipiec 1982 roku. W tajnych meldunkach z zaledwie trzech tygodni odnotowano kilka incydentów, które aparat bezpieczeństwa potraktował jako szczególnie niebezpieczne. 5 lipca w Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej przy ulicy Żmigrodzkiej zanieczyszczono ługiem siedemnaście tysięcy litrów mleka, powodując straty szacowane na ok. ćwierć miliona złotych. Kilkanaście dni później uszkodzono maszynę we Wrocławskich Zakładach Przemysłu Dziewiarskiego. Najpoważniejszym wydarzeniem było jednak czołowe zderzenie dwóch pociągów towarowych na stacji Wrocław Brochów. Choć meldunek zaznaczał, że do katastrofy doszło z nieustalonych przyczyn, zdarzenie również trafiło do zestawienia aktów o znamionach sabotażu. Straty wyceniono na ok. trzy miliony złotych.

Po lipcu podobne wpisy nie zniknęły z raportów. W sierpniu 1982 roku odnotowano pożar magazynu spółdzielni Transped, uszkodzenie elementów generatora w Dolmelu oraz kolejne awarie silników wyprodukowanych w tej fabryce. We wrześniu w Bukowicach uszkodzono materiałem wybuchowym kabel telekomunikacyjny łączący Wrocław z Poznaniem i Warszawą. Październik przyniósł przecięcie przewodów hamulcowych w wagonach towarowych na stacji Wrocław Brochów oraz dwie próby podpalenia budynku Komendy Dzielnicowej MO Wrocław-Śródmieście. Z kolei w listopadzie meldunki ponownie prowadziły do Pafawagu, Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego i budowy osiedla Kozanów, gdzie odnotowano kolejne uszkodzenia urządzeń i maszyn.

.Dziś trudno jednoznacznie ocenić charakter wszystkich tych zdarzeń. Część mogła być wynikiem świadomego działania osób związanych z podziemiem, część efektem zaniedbań, błędów lub zwykłych awarii. Dla władz PRL granica ta miała jednak mniejsze znaczenie. Każde zakłócenie produkcji, uszkodzona maszyna i przerwa w pracy zakładu mogły zostać uznane za przejaw politycznego oporu.

Jolanta Pawnik

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 15 lipca 2026