
Powojenny Wrocław Marka Hłaski
Miał 12 lat, kiedy razem z matką i ojczymem przyjechał do Wrocławia. Miasto wciąż nosiło ślady wojny, a jego mieszkańcy dopiero próbowali odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Trudno było wtedy jeszcze przypuszczać, że wśród nich dorasta przyszły autor „Pierwszego kroku w chmurach” – pisze Jolanta PAWNIK
.W 1946 roku Marek Hłasko miał za sobą dzieciństwo naznaczone wojną, utratą domu i nieustannymi przeprowadzkami. Dla jego matki Marii Wrocław miał być przystanią po wieloletniej tułaczce. Jej drugi mąż Kazimierz Gryczkiewicz dostał tam ważne stanowisko w Powszechnym Zakładzie Ubezpieczeń Wzajemnych. Rodzina zamieszkała na Sępolnie. W sąsiedztwie mieszkali ich bliscy kuzyni. Ich syn, starszy od Marka o cztery lata Andrzej Czyżewski, był dla niego przyszywanym bratem, a po śmierci jedynym spadkobiercą spuścizny i autorem biografii.
Pobyt Marka Hłaski we Wrocławiu przypadł na lata szkolne. Nauka nie należała do jego ulubionych zajęć, zmieniał szkoły, bo miał problemy z dyscypliną. Kiedy został wyrzucony z liceum handlowego, rodzice wysłali go do Legnicy do szkoły Robotniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci z internatem, gdzie udało mu się zakończyć ten etap edukacji.
Ponieważ nie chciał się dalej uczyć, jako szesnastolatek ruszył do pracy w Stoczni Rzecznej we Wrocławiu, a jednocześnie uczęszczał na kurs szoferski. Po jego ukończeniu podjął pracę kierowcy w Centrali Rybnej, a kiedy za jakieś przewinienie został ukarany obniżeniem pensji, przeniósł się do Państwowej Centrali Drzewnej PAGED. Przez pewien czas pracował w Bazie Transportowej w Bystrzycy Kłodzkiej, gdzie zajmował się ściąganiem drewna z gór. To właśnie ta praca, atmosfera miejsca i ludzie, których poznał, dały impuls do pierwszych prób prozatorskich przyszłego pisarza. Sześć lat później opisał te doświadczenia w Następnym do raju. Opowiadanie Baza ludzi umarłych, a później jego ekranizacja przyniosły mu sławę.
Wrocław był dla Hłaski miejscem pierwszych kontaktów z kulturą i środowiskiem literackim. Już w 1948 roku jako czternastolatek był gońcem podczas Światowego Kongresu Intelektualistów. Jego biografowie przypuszczają, że właśnie wtedy zaczęło kształtować się jego pisarskie powołanie. Zamiast wykonywać zlecone zadania, zdobywał autografy, m.in. Jarosława Iwaszkiewicza, Marii Dąbrowskiej czy Arkadego Fiedlera, a nawet Pabla Picassa.
W pierwszych latach po debiucie szczególną rolę w jego życiu odegrał kierujący wrocławskim oddziałem Związku Literatów Polskich Stefan Łoś, który dostrzegł talent młodego pisarza i zachęcał go do dalszej pracy.
Hłasko stał się rozpoznawalny nie tylko z powodu swojej twórczości. Wdał się w elektryzujący środowisko romans z Anną Kruszewską-Kudelską, sekretarką Głównego Zarządu oddziału terenowego Związku Pisarzy. Kochankowie poznali się przypadkiem. Pani Hania, jak ją nazywano, która słynęła ze skuteczności w załatwianiu spraw urzędowych, pomogła młodemu pisarzowi zaistnieć w środowisku.
Choć pierwsze uznane utwory Marka Hłaski powstały już po jego wyjeździe do Warszawy w 1951 roku, pobrzmiewają w nich echa Wrocławia i Dolnego Śląska. W opowiadaniach Burzliwa pogoda i Najlepsze lata naszego życia opisuje tereny nad Odrą, targowisko przy Placu Grunwaldzkim i Zalesie. W jego opowiadaniach pojawia się także Iglica czy Hala Stulecia. Wrocławskie wątki znajdują się też w Sowie, córce piekarza, ostatniej powieści opublikowanej za życia, która powstała już na emigracji. Hłasko wracał także do wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych, gdzie na bazie jego utworów powstały filmy Pętla i Baza ludzi umarłych. W 1957 roku na planie kręconego przez Aleksandra Forda filmu Ósmy dzień tygodnia poznał swoją przyszłą żonę i największą miłość, niemiecką aktorkę Sonję Ziemann. W tym czasie był już najbardziej rozpoznawalnym młodym pisarzem w Polsce. Czytelnicy odnajdywali w jego bohaterach własne doświadczenia, a krytycy dostrzegali świeżość języka i wyjątkową umiejętność obserwacji rzeczywistości.
.W lutym 1958 roku Hłasko wyjechał do Paryża na stypendium Instytutu Literackiego, a następnie do Izraela i USA. Ponieważ polskie władze odmówiły mu wizy powrotnej, zdecydował się zostać na emigracji. W 1961 roku, kiedy paryska „Kultura” opublikowała m.in. autobiografię Piękni dwudziestoletni, wydano także zakaz drukowania jego utworów w kraju. Miało to wpływ na jego wizerunek „pisarza przeklętego”. Porównywano go do Jamesa Deana, był uważany za symbol buntu wobec systemu i władzy.
Zmarł niespodziewanie 14 czerwca 1969 roku w niemieckim Wiesbaden. Przyczyną śmierci było prawdopodobnie zmieszanie środków nasennych z alkoholem. Miał wtedy zaledwie 35 lat. W 1975 roku jego prochy sprowadzono do Polski. Na nagrobku literat, aktor i kamieniarz Jan Himilsbach wykuł napis: „Żył krótko, a wszyscy byli odwróceni”.





